piątek, 15 listopada 2013

Temat III Przebaczenie i pojednanie uzdrowieniem mojego życia

I. Rozróżnienie pojęć: przebaczanie i  pojednanie.

II. Dlaczego przebaczać i komu przebaczać?

            „Pewien dobry, aczkolwiek słaby chrześcijanin spowiadał się, jak zwykle u swojego proboszcza. Jego spowiedzi przypominały zepsutą płytę: zawsze te same uchybienia, a przede wszystkim zawsze ten sam poważny grzech... Koniec tego! - powiedział mu pewnego dnia zdecydowanym tonem proboszcz. Nie możesz żartować sobie z Boga. Naprawdę ostatni już raz rozgrzeszam cię z tego przewinienia. Pamiętaj o tym! Ale po piętnastu dniach człowiek znów przyszedł do spowiedzi wyznając ten sam grzech. Spowiednik naprawdę stracił cierpliwość: Uprzedziłem cię, że nie dam ci rozgrzeszenia. Tylko w ten sposób się nauczysz... Poniżony i zawstydzony mężczyzna podniósł się z klęczek. Dokładnie nad konfesjonałem, zawieszony był na ścianie wielki, gipsowy krzyż. Człowiek wzniósł nań swe spojrzenie. I właśnie w tym momencie gipsowy Chrystus z krzyża ożywił się, podniósł swoje ramię i uczynił znak przebaczenia wypowiadając słowa:
Rozgrzeszam cię z twojej winy...”

            Każdy z nas związany jest z Bogiem pewną nitką. Kiedy popełniamy grzech, ta nić się przerywa. Ale kiedy ubolewamy nad naszą winą - Bóg zawiązuje na nitce supełek i w ten sposób staje się ona krótsza. Przebaczenie zatem zbliża nas da Boga.
        
         Ktoś może pomyśleć, że przytoczone opowiadanie na początku jest tylko po to by wypełnić przestrzeń wstępu (do którego autor nie wiedział jak się zabrać). To też! Ale, jednakowoż przesłanie tej historii pokazuje w sposób czytelny, że to Bóg pierwszy daje przebaczenie. On jest jakby autorem przebaczenia. Teza ta w metodologii kolejnego tematu formacyjnego jest fundamentalna i niech stanowi punkt wyjścia: Bóg przebaczył nam jako pierwszy, przez swego Syna Jezusa.
           
            Potwierdzenie tych słów możemy znaleźć w Piśmie Świętym, szczególnie w listach św. Pawła: 
           
(Ef 4, 32) „Bądźcie dla siebie nawzajem dobrzy i miłosierni! Przebaczajcie sobie, tak jak i Bóg nam przebaczył w Chrystusie”.

(Kol 3, 12-13) ogłasza: „Jako więc wybrańcy Boży – święci i umiłowani – obleczcie się w serdeczne miłosierdzie, dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość, znosząc jedni drugich i wybaczając sobie nawzajem, jeśliby miał ktoś zarzut przeciw drugiemu: jak Pan wybaczył wam, tak i wy”.
           
            Kluczem, o którym mowa w obu tych cytatach Biblii, jest to, że mamy przebaczać sobie nawzajem tak, jak Bóg nam przebaczył.
           
I. Rozróżnienie pojęć: przebaczanie i  pojednanie.    
            Przebaczenie i pojednanie: Te dwa pojęcia nachodzą na siebie co niejednokrotnie stanowi kłopot w rozumieniu i stosowaniu ich w codziennym języku. W wielkim uproszczeniu powiedzielibyśmy, że określenia te stojąc blisko siebie mają za cel wzbudzić w człowieku pragnienie odpuszczenia win drugiemu człowiekowi. Jednakże nie możemy określeń tych stosować zamiennie jako synonimy (wyrazy bliskoznaczne).
            Przebaczenie jest fundamentem pojednania. Tak jak w budownictwie dom musi stać na mocnym i trwałym fundamencie, żeby się nie zawalił - tak samo jest z przebaczeniem. Bo bez przebaczenia nie ma trwałego pojednania. Przebaczenie jest zatem pierwszym krokiem, który mam dokonać jeśli chcę dojść do pojednania. Natomiast pojednanie to jest kolejny krok (nie łatwy do zrealizowania), który wymaga spojrzenia w oczy mojemu winowajcy i powiedzenia: „Przebaczam i sam proszę o przebaczenie. Proszę – pojednajmy się”. Jeśli ten drugi człowiek odpowie pozytywnie na twoją prośbę zaczyna się dokonywać między wami pojednanie.
            A zatem do aktu przebaczenia dochodzę jakby sam (dobrze to zrozumiejmy – sam tzn ja z Bogiem) poprzez modlitwę za tego komu mam przebaczyć. Moja modlitwa za winowajcę jeśli będzie szczera doprowadzi mnie do stanu, w którym nie będę życzył komuś źle (złorzeczył) i to już jest kolejny owoc przebaczenia, które w konsekwencji pomoże mi się pojednać.  
            Z kolei do pojednania potrzebne są dwie osoby. W pojednaniu dokonuje się odnowienie zerwanych wcześniej relacji. Aby się pojednać nie wystarczę ja i moje dobre chęci. Nie pomogą nawet najpiękniejsze modlitwy do Boga. Bo do pojednania potrzebuję tego drugiego człowieka. Nie ma innej drogi do pojednania jak spotkanie i powiedzenie sobie prawdy, zrozumienia siebie nawzajem, przeprosin i może podjęcia jakichś wspólnych postanowień. 
            W każdym innym przypadku (kiedy nie spotkasz się z winowajcą) nie pojednujesz się tylko trwasz na poziomie przebaczenia, które może zostać zniweczone i przerodzić się w zadowalający ciebie samego wewnętrzny dialog: „No ale ja przebaczam! Co mogę zrobić więcej?”. Już ci mówię: możesz się pojednać!póki  ten drugi człowiek żyje!
            A więc tak wygląda ta podstawowa różnica między przebaczeniem i pojednaniem. Jak zawsze wybór należy do mnie i do ciebie: Czy chcę przebaczyć? Czy mam pragnienie pojednania się z bliźnim?
II. Dlaczego przebaczać i komu przebaczać?
            Dlaczego mam przebaczać – bo korzyść z tego jest obopólna. Starożytne łacińskie przysłowie głosi taką mądrość:
„Concordia parvae res crescunt, discordia maximae dilabuntur”.
Dzięki zgodzie małe rzeczy rosną, przez niezgodę wielkie upadają.

            Słowa tej łacińskiej mądrości wyczerpują odpowiedź na pierwszą część postawionego pytania – dlaczego mam przebaczać.
            Zajmijmy się drugą częścią: komu przebaczać? I znów upraszczając temat można powiedzieć, że przebaczyć mam każdemu kto mi zawinił. Do tego wzywa mnie moja wiara chrześcijańska. Ale na to zagadnienie trzeba spojrzeć nieco szerzej.
Przebaczyć Bogu.        
         Zanim przebaczę drugiemu człowiekowi najpierw powinienem przebaczyć Bogu. Wielu ludzi reaguje na to z zaskoczeniem lub nawet oburzeniem!? Jak to! - ja mam coś przebaczyć Bogu? Co mam Mu przebaczyć?
            Nie jest to łatwa kwestia do przyjęcia, ale moje oburzenie i nie akceptacja tego, że  Bogu mam coś przebaczać również są całkowicie niesłuszne. Pan Bóg zawsze przebacza nam nasze słabości i grzechy, ale czy my przebaczyliśmy Bogu?
            Jeden z doświadczonych kapłanów w posłudze spowiedniczej ojciec Stanisław Jarosz paulin podzielił się doświadczeniem jak sam zauważył zdziwienie na twarzy penitenta gdy zadał mu za pokutę modlić się 50 razy słowami: „Panie Boże ja Tobie przebaczam”. Potrzebna jest taka modlitwa przebaczenia Bogu szczególnie temu człowiekowi, który obwinia Boga, że jest niesprawiedliwy, że dopuszcza do wojen itd. Czasem człowiek oskarża Boga za trudne dzieciństwo, za jakieś przykre doświadczenie, za to co przecierpiał. Potrzebujemy się uwolnić od takiej swoistej litanii narzekań pod adresem Boga. Stąd często trzeba nam się modlić słowami - „Panie Boże przebaczam ci”. Wszystkie zarzuty jakie kiedykolwiek wypowiedziałem pod adresem Boga pochodzą od Złego, który w ten sposób oskarża Pana Boga przed nami samymi podkopując w ten sposób autorytet Boga w naszych oczach[1].
Przebaczyć drugiemu.
         Drugą kwestią po dokonaniu aktu przebaczenia wobec Boga jest przebaczenie drugiemu człowiekowi. Szczególnie najbliższym. Nic tak bardzo nie boli jak rana zadana przez najbliższych: rodziców, rodzeństwo, dzieci, męża, żonę itd. - można to rozciągnąć na dalszą rodzinę czy na moich przodków we wcześniejszych pokoleniach[2].
            Pan Jezus na przebaczenie bliźniemu zawsze zwracał szczególną uwagę. Dość przypomnieć moment gdy św. Piotr prosi Mistrza o radę: „Panie ile razy mam przebaczać, czy aż siedem razy”. Komentarze biblijne uczą nas, że w czasach Jezusa najwyższą cnotą było przebaczyć komuś winę cztery razy – a gdzie tu do siedmiu? Jezus jednak nigdy nie był gołosłowny i wzór przebaczenia 77 razy czyli „zawsze” najpełniej ukazał na krzyżu. Modląc się za swoich oprawców daje najwyższy dowód przebaczenia bliźniemu, kiedy ci dodatkowo prowokowali Go szantażem psychicznym typu „Jeśli jesteś Synem Bożym pokaż nam to a uwierzymy”. W tak dramatycznych okolicznościach Mistrz daje wzór przebaczenia wykraczający poza ludzką wyobraźnię (ludzką wytrzymałość psychiczną). Ale z drugiej strony pomyślmy gdyby Chrystus nie przebaczył oprawcom, jaką wartość miałaby Jego nauka o przebaczeniu, jaką wartość miałaby jego śmierć na krzyżu – ŻADEN!
            Dlatego  nauka o przebaczeniu i miłości bliźniego, którą daje nam Jezus w  Ewangelii w najwyższym stopniu jest autentyczna. Ta prawdziwość i autentyczność zawiodła Chrystusa na Kalwarię gdzie przelał za nas swoją krew.
Aspekt psychologiczny przebaczenia
            Nauka, a szczególnie psychologia poczyniła ogromny postęp w temacie wybaczania. Od strony psychosomatycznej akt przebaczenia przynosi bardzo pozytywne skutki. Obniża się w organizmie człowieka poziom hormonu stresu (kortyzolu) a wzrasta poziom hormonu szczęścia (endorfin). Innymi słowy warto przebaczać bo wszyscy na tym korzystają i ma to pozytywny wpływ na zdrowie i samopoczucie człowieka.
Przebaczyć samemu sobie.
„Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem”. (Łk 14, 26)
            Na pierwszy rzut oka przytoczone zdanie Ewangelii św. Łukasza wydaje się paradoksalne. Jak Chrystus może wzywać mnie żebym nienawidził innych ludzi, co więcej mam nienawidzić nawet samego siebie. Jak rozumieć te słowa Jezusa?
            Przytoczony już wyżej ojciec Stanisław Jarosz mówi: „Najłatwiej jest znienawidzić samego siebie. Nie o taką nienawiść Chrystusowi chodzi. Czy sobie przebaczyłeś? Czy akceptujesz siebie”[3]?
            Oczywistą sprawą jest, że Jezus nie wzywa do pałania nienawiścią do drugiego człowieka. Gdyby tak było zaprzeczyłby samemu sobie. Jezus wzywa by znienawidzić wszystko to co przeszkadza mi w dążeniu do Boga, także to wszystko co we mnie jest niepoukładane i grzeszne i co sprawia, że mam problem w kontakcie z Bogiem czy z modlitwą.
            Nie jest łatwo przebaczyć samemu sobie. Wszelkie przeszkody jakie w tym temacie doświadczamy łączą się z naszymi złymi skłonnościami. Podstawową przeszkodą jest brak akceptacji dla historii własnego życia. Z pewnością nie raz przychodziły ci myśli, że mogłeś urodzić się inny, w innej rodzinie, innym czasie. Kwestią problemową jest to, że zostałeś wychowany tak, a nie inaczej. Może w dzieciństwie doznałeś jakichś urazów. Sięgając jeszcze dalej do okresu prenatalnego może byłeś „niechcianym dzieckiem”, „przypadkiem”, „błędem”.
            To tylko niektóre przyczyny mogące sprawiać, że nie akceptujesz siebie, swojego życia, charakteru czy wyglądu. To wszystko może uzdrowić tylko Jezus a wspólnota Kościoła jest miejscem gdzie On działa ze swoją uzdrawiającą mocą.
            Aby przebaczyć samemu sobie powinienem oddać Bogu w modlitwie każdy moment mojego życia z całą jego historią i czynnikami, które ukształtowały mnie tak a nie inaczej. Pomyśl sobie, że Bóg takiego ciebie chciał jaki jesteś. Oddaj Jego miłosierdziu każdą chwilę życia od poczęcia aż po śmierci, która w przyszłości nastąpi.
            Ojciec Stanisław Jarosz daje taką propozycję modlitwy za swoje życie: Odpraw sobie nowennę. Każdy dzień za jeden miesiąc życia w łonie twojej matki. Logiczną sprawą jest, że nie możemy pamiętać tego okresu swojego życia, ale nie wiemy co przeżywali w tym czasie nasi rodzice. Każdego dnia nowenny oddaj jeden miesiąc życia w łonie matki. Potem możesz to uczynić z każdym okresem twojego rozwoju po urodzeniu aż po dzień dzisiejszy. Proś Pana Jezusa aby uzdrawiał cię. Aby szczególnie wszedł w twoje bolesne doświadczenia przed urodzeniem, następnie po urodzeniu kiedy już z coraz większą świadomością przeżywasz swoje życie.  
            Zdaję sobie sprawę, że temat „Przebaczenia i pojednania” w tych kilku punktach nie został wyczerpany. Dlatego chcę zaapelować do każdego głoszącego ten temat: Uzupełnij go swoim doświadczeniem, które z pewnością jest niepowtarzalne. Mam nadzieję, że podane propozycje pomogą nam się formować na drodze ludzkiej, jako chrześcijanie i jako członkowie Wspólnoty spod znaku Krwi Chrystusa.
(Opracował Filip Pięta CPPS)


[1]    Stanisław Jarosz OSPPE, Boże gdzie jesteś-inaczej o Eucharystii s. 135nn, Częstochowa 2009 (Wyd. Pomoc)
[2]    Objąć modlitwą o przebaczenie bliskich (krewnych) a także wszystkich ludzi których spotkałem na mojej drodze. Polecam modlitwę o przebaczenie, która znajduje się w załączniku.
[3]    Stanisław Jarosz OSPPE, tamże s. 139

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz