Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rekolekcje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rekolekcje. Pokaż wszystkie posty

piątek, 26 sierpnia 2022

Rekolekcje wakacyjne z. p. Janem Budziaszkiem w Częstochowie

 W dniach 26-30.08.2022 odbędą się rekolekcje wakacyjne w Domu Misyjnym św. Kaspra
przy ul. Mąkoszy 1

W programie:

Słowo Życia

  • Eucharystia





  • Adoracja Najświętszego Sakramentu

  • Konferencje i Godzina pytań



  • Spotkanie w grupach na rozważaniu Słowa Bożego




    Wspólna fotka  


  • Powrót do domu naszej zielonogórskiej grupy
zobacz więcej na stronie krajowej odkupieni.pl

REFLEKSJE Z WAKACYJNYCH REKOLEKCJI

Nigdy nie będę pytała: Boże dlaczego?
Bardzo lubię jeździć na rekolekcje, bo to jest dla mnie wielkie osobiste przeżycie. Tym razem w mojej pamięci bardzo mocno utkwiły słowa, jak ogromną moc ma cierpienie ofiarowane w czyjeś intencji. Zrozumiałam i uświadomiłam sobie, że jeśli będę doświadczała jakiegokolwiek cierpienia, to już nigdy nie będę pytała: Boże dlaczego? Lecz będę je łączyła z modlitwą w konkretnej intencji. Cierpienie ma ogromną moc jeśli się je łączy z modlitwą, postem i Eucharystią Jeśli dotykają mnie różne przeciwności i cierpienia, to znaczy że jestem na właściwej drodze blisko Pana Jezusa, bo tą samą drogą podążało wielu świętych. Tylko w zjednoczeniu z Jezusem i Maryją mogę to czynić, gdyż człowiek bez Boga nic nie może uczynić. BKJ!

Teresa

MIŁOŚĆ
Rekolekcje wakacyjne 26–30.08.2022. MIŁOŚĆ. Wyjeżdżając na rekolekcje zabrałam ze sobą z domu cały plecak problemów, które towarzyszyły mi przed wyjazdem. Poprzez pewnego człowieka, którego Bóg zapewne nie przypadkiem postawił na mojej drodze życia zetknęłam się z jego problemem uzależnienia.
Z początku nie zauważałam zbieżności z podobnymi problemami u mojego męża. Kiedy zaczęłam
z miłością, ale i też konkretnie upominać mojego znajomego napotkałam na opór, wykrętne tłumaczenia, a w końcu ubliżenia pod moim adresem. Tak się zaangażowałam w jego problem, że jak niegdyś przy mężu stałam się osobą współuzależnioną. W tym czasie modliłam się za męża Nowenną Pompejańską
i różańcem do Krwi Chrystusa. Postanowiłam tymi modlitwami otoczyć również tego zniewolonego człowieka. Do tego szturmu do Nieba towarzyszyły mi regularne posty. Przy czym niemalże każdego dnia z rana celowo jechałam do sąsiedniej parafii na Mszę   św. na 7 rano, by później do 9 godziny z różańcem w ręku adorować Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Zaczęłam zauważać u siebie pewne zmiany w moim nastawieniu do męża. Przypomniałam sobie słowa pewnego kapłana, który powiedział: „mimo, że w omadlanym przez nas człowieku nie zauważamy żadnej zmiany, zobaczmy jednak jak ten krzyż dźwigany przez nas z pokorą i z MIŁOŚCIĄ nas przemienia.” A Jan Budziaszek nieraz powtarza: — chcesz zmienić drugiego człowieka, to zacznij od siebie; postaraj się zauważyć w drugim cierpiącego Jezusa. Tylko MIŁOŚĆ może zbawić świat.” W Radiu Maryja podczas rozważań różańcowych usłyszałam:- „Nie sądź; jeden jest tylko sędzia. Skąd wiesz, czy ten zniewolony człowiek nie zadaje sobie wiele trudu by się wyzwolić od zła? Zaczerpnę jeszcze z rozważań naszego rekolekcjonisty J. Budziaszka. z I Stacji Drogi Krzyżowej:- „Przed Tronem bożym stoi diabeł i bez przerwy nas o coś oskarża. Z drugiej strony stoi Matka Najświętsza i bez przerwy nas broni bez względu jakimi jesteśmy popaprańcami i grzesznikami. Codziennie zastanawiam się kogo ja bardziej naśladuje???!! a MIŁOŚĆ to czyni, że się niewinny za winnego wini. Czy w sporze z drugim człowiekiem bardziej ci zależy żeby była ujawniona twoja wina czy wina tej drugiej strony???!! „. Zrozumiałam, że te wszystkie przykrości przyczyniły się bym jak niegdyś zaczęła patrzeć łaskawszym okiem na mojego zniewolonego od 35 lat męża. To tak jakby nagle sprzed moich oczu Ktoś zabrał ten problem; gdzie całe moje wnętrze nieustannie wypełnia się MIŁOŚCIĄ i tęsknotą za tym co było kiedyś piękne między nami. Pojawiają się myśli, że mój mąż tak by mnie nie krzywdził, czegoś tak przykrego by mi nie powiedział. Czuję i pragnę jak dawniej poczuć się bezpiecznie w ramionach ukochanego mężczyzny, danego mi od Boga. Nie potrafię tego logicznie wytłumaczyć. Jednakże przywołując myśli z konferencji ks. Ignacego Jakubka CPPS — jest to widzialny znak niewidzialnej łaski Bożej. Jestem BARDZO wdzięczna mojej najukochańszej rodzinie WKC, że od 19 lat jest dla mnie BEZCENNYM wsparciem po trudach życia. Ta rodzina NIGDY nie zawodzi; zawsze mogę na Nią liczyć.

Małgorzata

Poszłam wyżalić się Maryi na mojego męża, a dowiedziałam się ile ja popełniłam błędów.
W tym roku pierwszy raz pojechałam na pięciodniowe rekolekcje w sierpniu. Zawsze ten termin był dla mnie nieodpowiedni. W tym roku również było mnóstwo przeszkód ale to Pan Bóg za mnie zdecydował, że mam tam być oczywiście, jak zwykle dowiedziałam się o tym w trakcie rekolekcji. Pan Jan Budziaszek, który był jednym z prowadzących pokazał mi, że różaniec dotyczy mojego życia. Zawsze różaniec był dla mnie trudną modlitwą, taką suchą formułą wspomnieniem historycznych faktów życia Jezusa ale bez uczuciowego zaangażowania, bez emocji dopiero modlitwa różańcem pana Budziaszka i jego rozważania nawiązujące do naszego codziennego życia przybliżyły mi Jezusa i Maryję. Stali się jakby członkami rodziny, którzy przeżywają, to samo, co ja. Wiedzą o czym do nich mówię, bo nie są im obce moje problemy. To było dla mnie bardzo ważne doświadczenie. Ale jeszcze większym przeżyciem była dla mnie „Godzina pytań”. Było o pytanie dotyczące problemów małżeńskich. Osoba, która je zadała stwierdziła, że przeżywają takie trudności w małżeństwie, że chyba się źle dobrali i powinny się rozstać. Podobne myśli miałam również wiele lat temu. Poczułam potrzebę podzielenia się swoim doświadczeniem. Przeżywałam podobne problemy. W momentach trudności i kryzysów najłatwiej po ludzku stwierdzić, że nie jesteśmy dobrani i musimy się rozejść. Mnie powstrzymała myśl, że składałam przysięgę przed Bogiem i traktowałam ją bardzo poważnie. U Boga zaczęłam szukać ratunku. Poszłam z pieszą pielgrzymką na Jasną Górę wyżalić się Maryi na mojego męża, a dowiedziałam się w trakcie tej wędrówki ile ja popełniłam błędów i jak często raniłam mojego męża swoim władczym i apodyktycznym postępowaniem. Potem Pan Bóg postawił na mojej drodze Wspólnotę Krwi Chrystusa i znów kolejne skupienia, i spotkania ze Słowem Życia, które nauczyły mnie dziękowania, za to co mam i przyjmowania, że Pan Bóg wie najlepiej, co dla mnie jest dobre. W trakcie tej „Godziny pytań” chciałam pomóc tym świadectwem osobie będącej w kryzysie małżeńskim ale sama chyba jeszcze więcej skorzystałam. Uświadomiłam sobie, że dzięki temu, że nie realizowały się moje ambicje i plany jestem szczęśliwa. Potrafię się cieszyć najmniejszymi drobiazgami. Nie czuję przesytu i znudzenia dostatnim i zamożnym życiem, jak wiele moich koleżanek. Nie gonie za drogimi atrakcjami, żeby zagłuszyć pustkę w sercu.

Żyję skromnie, ale otaczają mnie kochające dzieci, które nie odjechały daleko w pogoni za karierami i biznesami, a mąż okazał się nie taki straszny i dzisiaj potrafimy ze sobą przebywać nie raniąc się nawzajem i nie widząc swoich wad.

Ela 

Powrót do Wspólnoty.
31 sierpnia 1987 roku wstąpiłem do Wspólnoty Krwi Chrystusa. Przyjmował mnie Ojciec Winfried Wermter, a potem przez jakiś czas prowadził w rozwoju duchowym. Trwało to prawie 2 lata. Moje życie jednak zaczęło coraz bardziej oddalać się od Boga i Wspólnoty. W końcu całkowicie zaniechałem kontaktu ze Wspólnotą a życie moje wypełniały sprawy rodzinne, pogoń za pieniądzem i imprezy. W 2010 roku nastąpiły wydarzenia, które zapoczątkowały mój powrót do Boga. Czasami myślałem o Wspólnocie, żeby do niej wrócić, ale nie podejmowałem żadnych działań. W końcu 3 lata temu odnalazłem stronę internetową WKC i znalazłem terminy rekolekcji. Próbowałem się zapisać na jakiś termin, ale kilkakrotnie coś stawało na przeszkodzie. Ostatnia taka próba była w 2020 roku, ale zaczęła się pandemia i wszystko zostało odwołane. Pomyślałem sobie, że widocznie jeszcze nie jestem gotowy i że Bóg wyznaczy mi termin. I tak też się stało.
W połowie tego roku znowu przypomniałem sobie o Wspólnocie i że chcę pojechać na jakieś rekolekcje. Tym razem bez problemu udało mi się zarezerwować termin, dojechać i uczestniczyć. Okazało się, że temat przewodni rekolekcji idealnie pasuje do moich potrzeb, a każdy dzień był potwierdzeniem, że
mój pobyt na rekolekcjach nie jest przypadkowy. Takich potwierdzeń, że to Duch Święty mnie tu przyprowadził było kilka. Tutaj wspomnę o dwóch. Pierwsze to, że rekolekcje trwały do 30 sierpnia czyli w tym dniu mijało dokładnie 35 lat od dnia mojego wstąpienia do Wspólnoty. Drugie miało związek z mottem przewodnim rekolekcji – „Uczyńcie wszystko co wam powie”. Gdy w poniedziałek około 6 rano poszedłem na Jasną Górę w pewnym momencie usłyszałem z kazania głoszonego w tym czasie na Mszy Świętej w kaplicy z obrazem Matki Bożej tylko to jedno zdanie – „Uczyńcie wszystko co wam powie”. Takich zdarzeń na rekolekcjach było więcej, a w moim życiu wielokrotnie doświadczałem obecności
Jezusa i Maryi, także wtedy gdy byłem daleko od Boga. Postanowiłem włączyć się w życie Wspólnoty, a na kolejnych rekolekcjach w październiku (jeśli Pan pozwoli) odnowić moje obietnice złożone gdy wstępowałem do Wspólnoty 35 lat temu. 

P.Ł.

Pan Bóg daje nam szansę na poprawę, tylko trzeba z niej skorzystać
W tym roku ze względu na moją osobistą sytuację rodzinną nie planowałam żadnego wyjazdu na wczasy, ale wyjazdu na rekolekcje wakacyjne do naszego Domu  Misyjnego Świętego Kaspra w Częstochowie nie opuściłam. To już mój trzeci raz, kiedy korzystam z tej formy wypoczynku i za każdym razem jest inaczej i zawsze ciekawie, chociażby dlatego, że przyjeżdżają w tym czasie ciągle inni uczestniczy niż zwykle na miesięczne Dni Skupienia. Ktoś by pomyślał, że na takich rekolekcjach to pewnie jest bardzo nudnie. Jeśli sam w nich nigdy nie uczestniczył, to ma prawo tak sądzić. Dla mnie osobiście, to jest duża radość, bo przez te kilka dni, mogę spokojnie zapomnieć o codziennych sprawach. Poznaje się wtedy nowych ludzi i ich problemy, przez co moje stają się wtedy bardzo malutkie. Wracam do domu radosna, naładowana dobrą energią no i oczywiście wypoczęta. Podczas rekolekcji mogę wiele spraw przemyśleć, powierzyć je Bogu ufając, że cokolwiek ON zdecyduje, jest to dla mnie najlepsze i trzeba to ze spokojem przyjąć.
Konferencje na rekolekcjach tym razem prowadził zaproszony Jan Budziaszek. Postać jego jest bardzo znana jako artysty, ale jako człowieka miałam okazję go poznać właśnie poprzez bezpośredni kontakt. Przykład jego życia jest dowodem na to, że Pan Bóg doskonale każdego zna z imienia  i wszystko o nas wie i daje  nam szansę na poprawę, tylko trzeba z niej skorzystać. Jan udzielił nam wiele mądrych rad, które w swoim życiu warto zastosować, ale najważniejsze to jest to, aby zawsze stawiać Pana Boga na pierwszym miejscu i  o tym każdy powinien pamiętać.

Katarzyna


niedziela, 26 sierpnia 2018

Rekolekcje wakacyjne 2018

Rekolekcje wakacyjne odbyły się w Domu Misyjnym Św. Kaspra w Częstochowie
w dniach 26–30 sierpnia 2018 roku.
Temat: Powołanie do świętości. 
Rekolekcjonista: ks. Daniel Mokwa CPPS

        Pomimo różnych przeciwności udało  mi się pojechać do Częstochowy na rekolekcje (od nas pojechało pięć osób: 3 Tereski, Ela i Czesia). Tematem tych rekolekcji było „Powołanie do świętości” jest to bardzo szeroki temat, ale równocześnie ładnie przekazany przez ks. Daniela Mokwa CPPS bardzo dobrze przyswajalny przez mój umysł i serce.

Najbardziej m.in. przemówiły do mnie i pozostały w mojej pamięci słowa Jezusa, kiedy wyjaśnił z całą prostotą, co to znaczy być świętym w świetle ośmiu błogosławieństw. Istotnym warunkiem postępu jest również rozeznawanie i wychowanie siebie w cierpliwości, ofiarności, gotowości do wyrzeczenia się wszystkiego i całkowitego posłuszeństwa Ewangelii. Matka Boża najpiękniej i najpełniej, jak nikt inny żyła błogosławieństwami Jezusa.


     Ten czas rekolekcji był dla mnie wspaniałym dobrze wykorzystanym czasem, gdzie mogłam ubogacić się duchowo, by pamiętać każdego dnia żeby wzrastać do coraz to większej zażyłości i świętości na wzór Jezusa i Maryi. 
zdjęcia i refleksja: Tereska

piątek, 15 września 2017

Rekolekcje ewangelizacyjne i hagioterapia

TEMAT: CHRZEŚCIJANINIE, POZNAJ SWOJĄ GODNOŚĆ
Rekolekcje i formum dyskusyjne poprowadzi prof. Ivica Lulić, katecheta  i przewodniczący wspólnoty Modlitwa i Słowo.
Z Zielonej Góry na rekolekcje do Domu Misyjnego w Ożarowie Maz wybrało się 6 osób
Wspólna kawka po przyjeździe 
W dniach 14-17.09.2017 r. gościliśmy ponownie w naszym Domu Misyjnym w Ożarowie Maz. Pana Ivica Lulić, katechetę i przewodniczącego wspólnoty Modlitwa i Słowo z Zagrzebia, Chorwacja, który po śmierci ks. prof. Tomislava Ivancica kontynuuje dzieło hagioterapii. Temat naszych rekolekcji brzmiał: CHRZEŚCIJANINIE, POZNAJ SWOJĄ GODNOŚĆ. W ramach tych rekolekcji odbył sie też wykład naukowy, otwarty dla zainteresowanych osób p.t: CZŁOWIEKU, POZNAJ SAMEGO SIEBIE . Na rekolekcjach gościliśmy lekarzy, psychologów, psychiatrów, ekonomistów i przedstawicieli ruchów kościelnych z różnych stron Polski. Na sobotni wykład otwarty o godz. 19.30 przybył ks. prof. UKSW dr hab. Romuald Jaworski współautor „12 kroków ku pełni życia" psycholog, psychoterapeuta i superwizor. Przedstawił on także w czasie pytań te metodę terapii chrześcijańskiej. 

Pan Ivica Lulić stwierdza: „Nauka mówi, że nie wie czym jest duch oraz, że te zagadnienie nie może być badane, ponieważ nauka ma naturę materialistyczną, stała się przyrodoznawstwem. Brak nauki humanistycznej, która zajmowałaby się duchem, sensem życia, pytaniem kim jest człowiek. Człowiek to osoba. Jest to poziom antropologiczny. Człowiek ma sumienie, życie, wolność, świadomość, intelekt, pamięć i emocje. Jest to struktura duszy duchowej.
Kiedy człowiek zachoruje na poziomie swojej strukturze fundamentalnej, nikt go nie leczy, ponieważ na tym poziomie prawie że nie znamy człowieka.

Hagioterapia to metoda, która zajmuje się antropologicznym poziomem człowieka, ujawnia przyczyny i leczy konsekwencje. Nie jest to wymiar biologiczny ani psychologiczny, ale ściśle antropologiczny, którego leczmy metodą hagiotherapeutyczną. Należy tutaj siągnąć po literaturę, jeśli chcemy poważniej się zapoznać z Założycielem i treścią hagiotherapii: <<HAGIOTERAPIA W SPOTKANIU Z CZŁOWIEKIEM“ lub „ANTROPOLOGIA HAGIOTERAPEUTYCZNA>>”.

Serdecznie Dziękujemy Pani Ivanie Skaricic z Zagrzebia za ogromną pracę podczas tłumaczenia konferencji na rekolekcjach o hagioterapii !!
UWAGA ! Kontynuacja rekolekcji z Panem Ivicą Lulić i formacji związanej z hagioterapią przewidziana jest w naszym Domu Misyjnym w Ożarowie Maz. w terminie 12-14.01.2018 r.
Już teraz Serdecznie Zapraszamy !!! ks. Bogusław cpps


Hagioterapia czym jest?
W hagioterapii chodzi o poznanie duszy ludzkiej. Ona(hagioterapia) zajmuje się przyczyną, diagnozą, terapią i uzdrowieniem człowieka. Hagioterapia zastanawia się nad istnieniem człowieka. Hagioterapia oznacza leczyć złamane serca człowieka i jest przygotowaniem do nowej ewangelizacji. Przez hagioterapię wchodzę w zdrowie, które Jezus zapowiadał. Hagioterapia odkrywa, że człowiek jest świętością, Tabernakulum Jezusa i czci Go w taki sposób, że Go miłuje. W Hagioterapii najlepszym hagioterapełtą jest Jezus, siłą leku jest Duch Święty. Chodzi o poznanie Prawdy i uznanie lekarstwa. Hagioterapia to owoc jednego życia, które zostało zmienione( ks. prof. Tomislava Ivancica). Hagioterapia to leczenie tego w człowieku co jest święte, to leczenie duchowej duszy (serca złamanego). Ono może być zranione. W hagioterapii nie leczymy człowieka z uzależnienia, ale uzdalniamy go do wolności. Człowiek nie musi już pić np. alkoholu, on chce być wolnym. W centrach pomocy duchowej najpierw dochodzi się do istoty problemu, stawia się diagnozę, potem mówi się o lekarstwie. Najczęściej jest nim bezinteresowna Miłość. Hagioterapia leczy przyczyny choroby. Hagioterapia posługuje się hagioasystentami, którzy powinni mieć w sobie moc i światło, podobnie jak Samarytanin wzgl. pobitego na drodze człowieka. Powinni odkrywać w człowieku zdolność do wolności i motywować go do dobra i do wolności. Hagioasystent powinien odróżnić dobro od zła i może nim być tylko Chrześcijanin. Hagioterapia idzie w dwóch kierunkach. Pierwszy: Uzdrawianie serc złamanych, szukanie odpowiedzi na pytanie, kim ja jestem? kim jest człowiek(…)? Szukanie i odkrywanie tożsamości człowieka. Drugi: Ewangelizacja, a właściwie dziś nowa ewangelizacja.
Z konferencji i wykładu Ivicy Lulić 15-17.09.2017 opracowal ks. Bogusław Witkowski cpps
---------------------------------
[1] Wspólnotę MODLITWA I SŁOWO cechują dwa charyzmaty, dwa zadania. Pierwszym zadaniem jest nowa ewangelizacja, a drugim hagiotherapia.
Nowa ewangelizacja to nie to samo co ewangelizacja. Nowa ewangelizacja oznacza takie zadanie, które polega na wspieraniu chrześcijan w drodze dochodzenia do  doświadczenia własnej wiary by mogli tą wiarą świadczyć, że Bóg istnieje.Nie moze świadczyc o Bogu osoba, która nigdy Go nie spotkała, lub tylko o Nim czytała w jakiejś książce lub w Piśmie Świętym. Człowiek jest w stanie świadczyć o Bogu tylko wtedy, jeśli z Bogiem osobiście się spotkał w swoim duchu. Temu właśnie celowi służy nowa ewangelizacja. Rekolekcje służą do tego by Kościół mógł dawać świadectwo światu, iż Bóg jest z nami i że On nas kocha. 

Zobacz więcej:         

piątek, 26 sierpnia 2016

Rekolekcje w Częstochowie - Dom św. Kaspra

Rekolekcje miały temat: "Panie naucz nas się modlić", prowadził ks. Daniel Mokwa, CPPS.


  Ten temat jest ważny i nadal aktualny i trzeba pogłębiać w swoim życiu modlitwę i dostosowywać do sytuacji w życiowych. My jesteśmy w różnych sytuacjach i nasza wiara też się zmienia.
Często ludzie mówią, że mają problemy z modlitwą, nie tylko w sensie, że trudno znaleźć czas, czy zaniedbań modlitwy, ale często też chodzi o sposób i metody modlitwy, o skupienie się na modlitwie.
Najlepszym źródłem tematów o modlitwie i dla każdego dostępnym, jest Katechizm Kościoła Katolickiego, na którym są oparte konferencje. W KKK tematy są pięknie, kompletnie i w pełni opisane, dlatego, że chociażby są cytaty z Pisma Świętego, Ojców Kościoła i świętych.
Na końcu rozważymy modlitwę “Ojcze nasz…” Wiadomo, że w Katechiźmie opisy modlitwy są ułożone chronologicznie: postawy biblijne, historia, podniesienie serca, modlitwa darem, itd.




Przedpołudniowa medytacja

Godzina pytań

Wieczorne Adoracje Najświętszego Sakramentu







Podziękowaliśmy ks. Danielowi, za pięnie poprowadzone rekolekcje, które zaczęły w nas nawracać i pogłębiać własną modlitwę.


Współna kawka na pożegnanie

 Na koniec poszłyśmy pokłonić się Matce Bożej na Jasneg Górze i Adoracje Najświętszego Sakramentu, który jest w pięknej oprawie w jasnogórskim wieczerniku.


Kliknij, aby zobaczyć na stronie krajowej

Refleksje po rekolekcyjne:
          Z powodu licznych trudności zaczęłąm szukać sposobu ich rozwiązania. Udałam się na rekolekcje. Tam na modlitwie odnalazłam światło, którego potrzebuję. To światło, to słowa z listu Jeremiasza: "nie zdołają cię zwyciężyć, gdyż Ja jestem z tobą, mówi Pan, by cię ochronić". Światło otrzymałam w trzecim dniu modlitw, podczas południowej Mszy Świętej.
Barbara z Częstochowy
          Słowa: "Panie naucz nas się modlić", stały się dla nas uczestniczek zaproszeniem do przyjacielskiej rozmowy z Jezusem, który modlitwą Pańską nauczył nas modlić się do Boga Ojca i uwielbiać Go przez wstawiennictwo Ducha Świętego.
Marysia  i Czesia 
          Bardzo wcześniej rano budziłam się do modlitwy brewiarzowej, którą odmawiałam z Radiem Maryja. Nie ubierałam się w strój do wyjścia, ale modliłam się w szlafroku. Moja koleżanka zwróciła mi uwagę, że do modlitwy należy być w godnym stroju, gdyż spotykam się z Panem Bogiem i Maryją. Zmartwiłam się tym myśląc, że moja modlitwa jest nie wysłuchana.
          Jednak uczestnicząc w rekolekcjach usłyszałam, że w modlitwie ważne jest gorące serce, napełnione miłością do Boga, a także bliźnich, a Duch Święty pomaga nam się modlić.
          Dziękuję Panu Bogu, za te i inne wątpliwości, które zostały wyjaśnione przez ks. Daniela i w czasie modlitwy.
Krystyna 
          Odkryłam modlitwę brewiarzową. Wyjeżdżam z pomysłem na codzienne odmawianie brewiarza.
Kornela
Panie naucz nas się  modlić
Dostałam następną szansę . Miałam radość  spotkania się z współsiostrami i braćmi WKC  w  Częstochowie na rekolekcjach  w czasie,  w którym gromadziło się wiele pięknych wydarzeń między innymi u  stóp Jasnogórskiej Pani. Tę atmosferę czuło się na każdym kroku.
Modlitwa w życiu chrześcijanina- to temat rekolekcji na  których  byliśmy w dniach 26 do 30 sierpnia .br. Dziękuję za ten  termin i temat. A zaczęło się pięknie. Przyjechałyśmy wcześniej by  być na Eucharystii  imieninowej  Mateńki Częstochowskiej u stóp  klasztoru Jasnogórskiej Pani.   I tam usłyszałam   co Matka Boga powiedziała     -"Uczyńcie wszystko cokolwiek Syn Mój  wam powie". Z  tymi słowami    na rekolekcjach  w ciszy i skupieniu- słuchałam, co Pan Jezus  do mnie mówi. Pomagał nam w tym Ksiądz Danie. Bardzo jestem wdzięczna  księdzu za przybliżenie  tematu modlitwy. Dziękuję  też za  krytyczne uwagi, co powinnam zmienić w  wyśpiewywanej modlitwie. Modlitwa bowiem potrzebna nam jest jak powietrze.
Przyzywaliśmy   Ducha  Swiętego   by pomagał nam  w odradzaniu się i doskonaleniu, w nawiązywaniu  więzi z Panem Bogiem.  Gdy tak na Eucharystii i na Adoracji zagłębiałam się w modlitwie- serce moje było coraz   radośniejsze. Też i współsiostry się bardziej uśmiechały.   Czułam wtedy bliskość Pana. Mówiłam sobie  Pan  Jezus mnie kocha, a ja kocham  Boga.  Aby to przekonanie było niezmienne potrzebna jest  moja  wytrwałość i pokora. Bo kto się modli ten nie grzeszy. Ja taka chcę być! Chcę być wierna P. Bogu  chcę doskonalić się w miłości  do  Niego. I wiem, że  przełożeni WKC,  ich  rady, słuchane świadectwa, a także postawa każdego uczestniczącego w  rekolekcjach pomaga mi w tym. Czuję, że zmieniam się i to na lepsze. Kiedyś ciężko by mi było przebaczyć bliźniemu.  A teraz  modlę się za tego kto mnię  skrzywdził.  Bo w modlitwie  - Ojcze Nasz – mówię codziennie: "i odpuść nam winy jako i my odpuszczamy…" Słowa mam zamieniać w czyny .  Modlę się o to bym umiała swoją postawą, słowem – dawać  świadectwo miłości do P. Boga. "…..Z głębokości wołam do Ciebie  Panie" -  Jezu ufam Tobie.
                                                                      Błogosławiona Krew Jezusowa!    
                                                                                                                                                                                                                                                                  Halina z Wrocławia.

            Dla mnie rekolekcje, w których wzięłam udział były potwierdzeniem, że czas, który poświęcam na modlitwę nie jest czasem straconym, wręcz przeciwnie, każda modlitwa jest, jak drabina, po której przybliżam się do Pana Boga i chroni mnie przed wpadaniem w grzechy. Kiedy modlitwa jest żarliwa i gorliwa jest jak pokarm dla duszy i przemienienia moje (nasze) serce. Kiedy się modlę, to zawsze proszę Boga, o to by się spełniała Jego Wola, a nie moja. Wiem, że jeśli o coś proszę, a nie otrzymuję w danej chwili, to dla mojego dobra, bo Jezus widzi dalej i jest zawsze przede mną, jest moim najlepszym Ojcem i Przyjacielem, i bardzo mnie kocha.             Po rekolekcjach moja modlitwa „Ojcze nasz” trochę się zmieniła i jeszcze bardziej modlę się sercem, adorując i rozmyślając na każdym słowem. Nieraz nie trzeba dużo mówić, ale jeszcze bardziej słuchać, choćby dlatego, że mamy jeden język, a dwoje uszu.Pragnę jeszcze dodać, że ja osobiście doświadczyłam wiele razy owoców wysłuchanej modlitwy szczególnie przez przyczynę Matki Bożej.


Błogosławiona Krew Jezusowa!   
Teresa z Zielonej Góry