Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Duchowość - konferencje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Duchowość - konferencje. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 grudnia 2013

Homilia na Nocnym Czuwaniu (grudzień 2013)

W tę trzecią niedzielę Adwentu, Ewangelia św. Mateusza przedstawia nam Jana Chrzciciela, który, z więzienia, wysyła posłańców do Jezusa, aby zapytać:  "Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?" Jest to znak, że Jan czekał na kogoś, kogoś oczekiwał. W rzeczywistości właściwie wszyscy Żydzi oczekiwali na przyjście Mesjasza, posłańca Bożego. Jednak, na jakiego mesjasza czekali, moglibyśmy spytać?
Odpowiedź Jezusa nie była jakimś długim, wymyślnym rozumowaniem, albo przedstawieniem jakiejś doktryny, lecz wskazaniem na Jego dzieła i owoce Jego działalności, bo to one są wyrazem, o wiele prawdziwszym, mówiącym o Jego posłaniu i posłannictwie -  jak sam Jezus powiedział, "po nich mnie poznacie".
Odpowiedź dana przez Jezusa nie mogła być jaśniejsza czy bardziej skuteczna. On odpowiada za pomocą swoich dzieł, wskazując na pewien rodzaj swoich czynów: "Idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. A błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi". Jezus pozwala i pozostawia, aby fakty mówiły same za siebie, tak, aby Jan Chrzciciel sam wyciągną z nich wnioski.
Nasz świat jest pełen ludzi takich jak Jan i jak naród wybrany, jak lud Izraela – szukają i wyglądają tego, "który miał przyjść". Ci ludzie, którzy szukają i czekają, zwracają się do nas chrześcijan z pytaniami, które wyrażają na głos lub też poprzez ich głośne czasami milczenie: Czy wy sami poznaliście Tego, który miał przyjść? Wiecie wy sami, kto może nadać sens naszemu życiu, sens jakiego, z wielkim czasami trudem, szukamy?
Problem pojawia się czasem, gdy odpowiadamy wystąpieniami, konferencjami, lekcjami, pouczeniami, teoriami, czy też zatracamy się w dyskusjach nad tym, jaką dać odpowiedź. Z pewnością musimy być przygotowani do dania odpowiedzi i musimy mieć jasną naszą tożsamość, co jest warunkiem, abyśmy mogli ewangelizować. Potrzeba wielu rzeczy - z pewnością. A jest tak dlatego, że nie jest tak łatwo dać prawidłową odpowiedź. Ale nie możemy przestać dawać takiej odpowiedzi, jaką dał sam Jezus.
My, chrześcijanie, nasze grupy, nasze stowarzyszenia, ruchy, zgromadzenia, bractwa ... – czy dajemy, czy jesteśmy w stanie dać taką odpowiedź jaką Jezus dał tym, którzy wysłani zostali przez Jana Chrzciciela? Czy możemy powiedzieć ludziom: oto niewidomi wzrok odzyskują, bo to my otworzyliśmy im oczy i jesteśmy światłem dla ich kroków; chromi chodzą, bo my możemy im pomóc uczynić pierwszy krok, a ci, którzy nie mogą już więcej czy dłużej, potrafią wesprzeć się na nas i stajemy się dla nich podporą;  trędowaci – ci odrażający - doznają oczyszczenia poprzez naszą bliskość i naszą przyjaźń i nie czują już "trądu", ponieważ są oczyszczeni przez naszą dobroć i troskę. Ci, którzy może nie mają już siły czy ochoty, aby żyć - ci „umarli” - zmartwychwstają do nadziei i wiedzą, że w naszej grupie , w parafii , w zgromadzeniu, we wspólnocie (w WKC) słabym i ubogim jest głoszona Dobra Nowina o zbawieniu w Chrystusie, a my jesteśmy na świecie zwolennikami Jego sprawy.
Dla tego zmieniającego się świata, dla mężczyzn i kobiet, którzy szukają i pytają, my chrześcijanie nie miejmy innej odpowiedzi, jak ta, jaką dał Jezus: poprzez nasze dzieła i czyny, poprzez fakty dajemy świadectwo obecności wśród nas "Tego, który miał przyjść", który już przyszedł, jest już wśród nas.

Ponad 30 lat temu Zgromadzenie Misjonarzy Krwi Chrystusa zainaugurowało swoją działalność w Polsce, a od 30 lat jest w niej obecne na stałe. Nie jest to dużo, ale nie jest też mało. Wiele się wydarzyło w naszym kraju, ale też w naszym Zgromadzeniu, wiele się zmieniło. Jesteśmy wdzięczni Bogu za ten czas, za zaistnienie i obecność Misjonarzy Krwi Chrystusa w naszej ojczyźnie, za współbraci, którzy rozpoczynali to dzieło i je później kontynuowali, za ludzi, którzy od początku aż do tej chwili towarzyszyli nam i nas wspierali. Ogarniamy wszystkich naszymi wdzięcznymi myślami i modlitwą. Polecamy ich Panu Bogu w tej Mszy św. Cieszymy się, że dzięki zrządzeniu Bożej Opatrzności, które przez nich się uobecniało, także w Polsce realizowane jest marzenie naszego Założyciela, św. Kaspra del Bufalo, o "tysiącu języków", mających głosić orędzie zbawczej mocy Krwi Chrystusa całemu światu.
Wdzięczni za chwalebną historię Zgromadzenia Misjonarzy Krwi Chrystusa w Polsce, pragniemy wniknąć jeszcze bardziej w bogactwo i głębię charyzmatu jakim żyjemy, z myślą o naszej błogosławionej przez Pana i pojednawczej przyszłości.
ks. Wojciech Czernatowicz CPPS

niedziela, 24 listopada 2013

Szkoła Pokory

Szkoła Pokory, to 31 rozważań, które w sposób szczególny przygotowują nas na przyjście dzieciątka Jezus Przez niniejsze rozważania chcielibyśmy zaproponować, aby przynajmniej raz w roku uczynić te 31 zasad „Słowem Życia”. Szczególne w czasie Adwentu (zaczynając od 24 listopada) rozważania te mogą pomóc w dobrym przygotowaniu się na adorację Bożego Dzieciątka w żłóbku.
Pokora nie jest modnym tematem. Mimo to jednak stanowi niezbędny fundament dla każdej zdrowej duchowości. Właśnie polecamy te rozważania przede wszystkim tym, którzy są zainteresowani odnowieniem i pogłębieniem życia religijnego.
Szkoła pokory została napisana przez Ks. Franciszka Albertiniego duchowego ojca św. Kaspra del Bufalo. Zapraszamy do zapoznania się z poszczególnymi rozważaniami   szkoły pokory.
Szkoła pokory została napisana przez Ks. Franciszka Albertiniego duchowego ojca św. Kaspra del Bufalo.
Zapraszamy do zapoznania się z poszczególnymi rozważaniami szkoły pokory.

wtorek, 3 września 2013

Przesłanie Boga

Homilia 

I
Przesłanie Boga!
-„O jak są pełne wdzięku na górach nogi zwiastuna radosnej nowiny, który ogłasza pokój, zwiastuje szczęście, który obwieszcza zbawienie…”(Iz 52,7)
Św. Kasper głosi zbawienie przez Chrystusa.
-„Jezus, aby krwią swoją uświecić lud, cierpiał mękę poza miastem. Również i my wyjdźmy do Niego poza obóz, dzieląc z Nim Jego urąganie.”(Hbr 13,12)
My jesteśmy zaproszeni do udziału w cierpieniach Jezusa.
„Bóg(…)na mocy krwi przymierza wiecznego wywiódł spomiędzy zmarłych(…)Pana naszego Jezusa, niech was uzdolni do wszelkiego dobra, byście abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom Gosi wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnych, abym obwoływał rok łaski od Pana Jesteśmy zaproszeni szczególnie do składania ofiar duchowych, czynili dobro i wole Boga i to co jest Mie w oczach Boga.
Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaści i posłał MNIE, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom Gosi wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnych, abym obwoływał rok łaski od Pana(…) <<Dziś spełniły się te słowa pisma, któreście słyszeli>>”.(Łk 4, 17)
Zbawienie nie pochodzi od człowieka, od ludzi, lecz jest darem Boga. „Duch Pański spoczywa na mnie(…)abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom Gosi wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnych, abym obwoływał rok łaski od Pana”.(Łk 4 21).
II
Jaki jest dzisiejszy świat?
-Piękny, bo stworzony przez Boga
-Zjednoczony kiedy mamy problemy, kataklizmy, zob. Dziś górnicy Chile.
-Technicznie i ekonomicznie rozwijający się. Np. w dziedzinie technologii komputerowej…
XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
-Zwariowany, bo czł. ZGUBIŁ Boga, Modlitwę, Prawdziwą Miłość do Boga i bliźnich, zgubi duszę.
-Fascynujący grzechem, który prowadzi do samozniszczenia i zerwania więzi z Bogiem (W 2009 r. 3 700 mężczyzn w Polsce, popełniło SAMOBÓJSTWA. Kobiet 5x mniej. Było natomiast 37000 tysięcy prób samobójczych.
-Zafałszowany (zmanipulowany), bo czł. ZGUBIŁ SUMIENIE i nie wie co to jest prawda, dobro, i piękno.
-Zniewalający używkami , seksem i narkotykami, prowadzący do kultu i czci istotom stworzonym, przez pracę w niedzielę i święta, chodzenie do wróżek i bioenergoterapeutów.
III
-Św. Kasper by tym zwiastunem Radosnej Nowiny o zbawieniu czł. PRZEZ Jego mękę i Krew.
-Mamy okazję współcierpieć razem z Chrystusem i w ten sposób uczestniczyć w jego Zbawieniu.
-„My wyjdźmy do Niego poza obóz, dzieląc z Nim Jego urąganie.”(Hbr 13,12)
- więźniom Gosi wolność, a niewidomym przejrzenie; uciśnionych odsyła wolnych,
 -  obwołuje rok łaski od Pana Jesteśmy zaproszeni szczególnie do składania ofiar
Wstęp
-św. Kasper płonął gorliwością o Chwalę Krwi Chrystusa. Gzie jest obecna Krew Chr. dziś?
- Pałał gorliwością o zbawienie czł.
- Głosił Słowo Boże, był Prorokiem…
- Do ks. Adriano M. Tarulli – Offida
„Niech Ksiądz ufa w zasługi Przenajdroższej Krwi Jezusa Chrystusa, dozna Ksiądz z tego powodu wielkiego dobra” (List 402)
„(…)jako członkowie Kongregacji Drogocennej Krwi musimy później głosić miłość do Jezusa Chrystusa innym; ale kto sam jest zimny nie rozgrzeje serc”.(Pisma duchowe 919).
Tajemnica I
  Art. 15 Reguły 1881 Rzym. (Zewnętrzne oznaki przynależności do Zgromadzenia)

piątek, 5 kwietnia 2013

Droga Światła

W piętek, w oktawie  wielkanocnej w naszej parafii MB Częstochowskiej 
ks. Rafał Tur 
odprawił coraz bardziej popularne nabożeństwo: 
Droga Świata

Tak jak szczególnie w Wielkim Poście przeżywamy Drogę Krzyżową, tak na okres wielkanocny mamy Drogę Światła, gdzie spotykamy Jezusa Zmartwychwstałego. 
Kliknij i wejdź na Drogę Światła, a spotkasz się z Jezusem Zmartwychwstałym.

środa, 5 września 2012

Różne Aspekty Duchowości Krwi Chrystusa

RÓŻNE ASPEKTY DUCHOWOŚCI KRWI CHRYSTUSA

ks. Wojciech Czernatowicz, CPPS
(opracowane na podstawie rożnych artykułów P.Roberta Schreitera, CPPS, P.Barry'ego Fischera, CPPS, P.Dionisio Alberca, CPPS i innych)

Biblijny (oczyszczenie)

Jedno z najwspanialszych stwierdzeń w Biblii brzmi: "I prawie wszystko oczyszcza się krwią według Prawa, a bez rozlania krwi nie ma odpuszczenia /grzechów/ " (Hebr 9, 22). Bóg mówi: "życie ciała jest we krwi, a Ja dopuściłem ją dla was [tylko] na ołtarzu, aby dokonywała przebłagania za wasze życie, ponieważ krew jest przebłaganiem za życie "(3 Kpł 17,11). A Jezus powiedział: "to jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów " (Mt 26,28).
Gdy człowiek zgrzeszył, przyszło na niego zło i śmierć. W Piśmie św. czytamy: "wasze winy wykopały przepaść między wami a waszym Bogiem; wasze grzechy zasłoniły Mu oblicze przed wami tak, iż was nie słucha " (Iz 59,2) oraz "Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć, a łaska przez Boga dana to życie wieczne w Chrystusie Jezusie, Panu naszym " (Rz 6,23).
Człowiek pragnie Boga, poszukuje możliwości Jego odnalezienia, grzech i zło jednak zaślepia go i powstrzymuje. Potrzebuje uwolnienia i oczyszczenia, a we krwi Jezusa jest moc uczynienia tego. Mówi Pismo św.: "Wiecie bowiem, że z waszego, odziedziczonego po przodkach, złego postępowania zostaliście wykupieni nie czymś przemijającym, srebrem lub złotem, ale drogocenną krwią Chrystusa, jako baranka niepokalanego i bez zmazy " (1 P 1,18-19).
Gdy Chrystus złożył Swe życie i oddał Swą krew w ofierze za nas, cena naszej wolności została zapłacona. My sami nie jesteśmy w stanie siebie wykupić – niczym nie możemy zapłacić ceny wolności. Tylko Krew Bożego Syna może uwolnić spod władzy grzechu, zła i śmierci.
Pismo św. mówi również: "Ale teraz w Chrystusie Jezusie wy, którzy niegdyś byliście daleko, staliście się bliscy przez krew Chrystusa " (Ef 2,13). Dalecy byliśmy od Boga, ale teraz zostaliśmy przyprowadzeni z powrotem do Niego przez Krew Jego Syna. Jeśli ufamy Jego Krwi i wierzymy, że została przelana za nas, możemy stać w obecności Bożej i mieć wiarę w to, że jesteśmy Jego własnością.
Czytamy też w Piśmie św.: "Teraz jednak dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie, nie ma już potępienia" (Rz 8, 1). Krew Jezusa Chrystusa usprawiedliwia nas: "Tym bardziej więc będziemy przez Niego zachowani od karzącego gniewu, gdy teraz przez krew Jego zostaliśmy usprawiedliwieni " (Rz. 5,9). Gdy przyjmujemy Chrystusa jako Pana, Jego Krew oczyszcza nas, a Bóg patrzy na nas tak, jakbyśmy nigdy nie zgrzeszyli.
Jego Krew daje nam również pokój. Pismo św. mówi: "aby przez Niego znów pojednać wszystko z sobą: przez Niego - i to, co na ziemi, i to, co w niebiosach, wprowadziwszy pokój przez krew Jego krzyża " (Kol 1,20). Nigdy nie zaznamy prawdziwego pokoju jeżeli nie powierzymy wcześniej swego oczyszczenia Jego Krwi.
Krew Chrystusa uwalnia nas i oczyszcza: "Jeżeli zaś chodzimy w światłości, tak jak On sam trwa w światłości, wtedy mamy jedni z drugimi współuczestnictwo, a krew Jezusa, Syna Jego, oczyszcza nas z wszelkiego grzechu " (1 J 1,7). Nie z kilku grzechów, lecz wszelkiego grzechu.

Pojednanie

Czym jest duchowość Krwi Chrystusa, widziana przez doświadczenie pojednania? Wracając do fragmentów listu do Kolosan (Kol 1, 19-20) i Efezjan (Ef 2, 13-14), musimy powiedzieć, że Bóg pojednał świat przez i w Chrystusie, wprowadzając pokój i jednając wszystko mocą Krwi Krzyża. To Bóg daje nam w swoim Synu pojednanie, pojednania zapisane w Jego Krwi.
Pojednanie jest przede wszystkim dziełem samego Boga, który je zaczyna i kończy w nas przez Chrystusa. Pojednanie nie jest osiągnięciem często ludzkim, lecz dziełem Boga w nas i pośród nas.
Wezwani jesteśmy do skoncentrowania rekursów naszego charyzmatu na posłudze pojednania. W niektórych miejscach widać wyraźnie na czym ona polega. Polega na spotkaniu z tymi, którzy są ofiarami przemocy czy nadużyć, z tymi, którzy są na marginesie Kościoła, z ofiarami rasizmu, z rodzinami żyjącymi w separacji i konfliktach. Pojednanie jest posługą, której nie należy przyjmować bez zastanowienia, a w większości przypadków my sami nie jesteśmy niczym więcej jak tylko świadkami dzieła pojednania dokonywanego przez Boga, „ambasadorami Chrystusa”, jak mówi św. Paweł (2 Kor 5,20). Lecz w świecie rozdartym na tyle różnych sposobów, nie ma wątpliwości, że jest to posługa, do której wzywa nas nasz charyzmat. Jest to posługa bardzo złożona: zakłada nauczenie się mówienia prawdy w pośrodku pajęczyny kłamstw. Zakłada słuchanie i wsłuchiwanie się wiele razy w prawdziwe historie złamanego życia (czy życia przeżywanego bez poczucia sensu), aż do chwili, kiedy te rzeczywiste historie i te życia będą mogły powoli być uzdrawiane. Polega na pomocy w zauważaniu jak Bóg odnawia to, co się załamało czy zagubiło w życiu każdego z nas.
Pojednanie jest bardziej duchowością niż strategią. Jeśli pojednanie jest przede wszystkim dziełem Boga, to my nie jesteśmy niczym innym jak tylko narzędziami w Jego ręku. Pojednanie oznacza pielęgnowanie relacji z Bogiem, który przywraca nam nasze człowieczeństwo. Jest relacją z Bogiem, która wzmocniona i ożywiana tak modlitwą, jak i językiem prawdy, uzdrawia i przywraca pokój.
Jednakże pojednanie nie jest, oczywiście, powierzchownym poczuciem spokoju, który można uzyskać łatwo i szybko. Pojednanie jest długim i żmudnym procesem pracy, trudu i refleksji nad tym, co działo się z nami w przeszłości i zobowiązaniem do tego, aby się to nie powtórzyło. 
Doświadczenie pojednania czyni tak z ofiary jak i ze sprawcy nowe stworzenie (por. 2 Kor 5,17). Pojednanie jest przywróceniem obydwu (ofierze i winowajcy) zranionego poczucia człowieczeństwa, ale nie cofnięciem się w przeszłość i przywróceniem sytuacji wcześniejszej, sprzed doświadczenia zła i przemocy, jest natomiast przemianą tegoż doświadczenia, które na zawsze będzie częścią naszego istnienia. Najbardziej uderzający obraz tej przemiany można znaleźć w historii objawień Zmartwychwstałego Chrystusa w Ewangelii św. Jana, w spotkaniu Tomasza ze Zmartwychwstałym. Rany tortur wobec Jezusa pozostają widoczne na Jego chwalebnym ciele, ale nie są już obciążone ciężarem i doświadczeniem śmierci, lecz przeciwnie są źródłem nowego życia i nowej wiary Tomasza, który po ich dotknięciu czuje się zmuszony do wyznania kim naprawdę jest Chrystus dla niego w obecnej chwili - jest jego Panem i Bogiem (J 20, 20). Rany stają się miejscem i doświadczeniem, które może dać uzdrowienie innym (por. 1 P 1.24).
To przez historię męki, śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa zaczynamy rozumieć, czym jest nowa ludzkość stworzona przez pojednanie. Historia męki i śmierci Jezusa, opowiedziana z ludzkiego punktu widzenia, to historia porażki i upokorzenia. Uczniowie z Emaus będąc w drodze, tylko wtedy, gdy słyszą tę samą opowieść od tajemniczej postaci, która nie robi nic innego jak tylko na nowo odczytuje historię Izraela z perspektywy zmartwychwstania, czują, jak ich serca zaczynają pałać (por. Łk 24,32). Historia cierpienia, śmierci i zmartwychwstania jaką Bóg zdziałał w swoim Synu, pomaga ofiarom zrozumieć, co się z nimi stało i gdzie Bóg prowadzi je teraz.
Musimy zawsze pamiętać, że pojednanie będzie zakończone, czyli kompletne tylko w Chrystusie na końcu czasów. Wielkość zadania jakie stawia przed nami pojednanie wprawia nas w zakłopotanie, przeraża nas, uświadamia nam coraz głębiej, że nie tylko jest ono dziełem Boga, ale że jest dziełem, które nie zostało jeszcze zakończone i nie będzie zakończone. Zakłada i wymaga wysiłku człowieka, ale jego pełna realizacja wymaga inicjatywy i wskazówek Boga. My chrześcijanie wierzymy, że inicjatywa ta rozpoczęła się w śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa, ale zakończy się na końcu czasów, kiedy powróci Pan.

Sprawiedliwość i pokój

My, żyjący duchowością Krwi Chrystusa, stoimy nieustannie pod krzyżem. Dzisiejszy świat potrzebuje tej Krwi i okazanej w Niej pojednawczej miłości Boga. Krew Chrystusa, jaką nosimy w kielichu naszego życia, rozlewa się jako napój sprawiedliwości dla tych, którzy są wykluczani czy dyskryminowani w społeczeństwie z powodu płci, warunków socjalnych, biedy, innego stylu myślenia czy życia, który może nas nawet szokować, z powodu wiary, poglądów itd. Ci, którzy w dzisiejszym społeczeństwie nie potrafią się odnaleźć i są spychani na margines cierpią podwójnie – po pierwsze z braku środków materialnych, a po drugie z braku wspólnoty z innymi. Nasze doświadczenie pokazuje, że w nas samych jest brak miłości, są rany jakie w sobie nosimy, przyrzeczenia, których nie dotrzymaliśmy, urazy, które przez długi czas w sobie chowamy.  
U stóp krzyża dostrzegamy i rozumiemy wołanie tych, którzy w społeczeństwie czy wspólnocie „nie mają głosu” (w tym przejawia się niesprawiedliwość dzisiejszego świata). Staje się wołaniem o sprawiedliwość. Widzimy, jak obojętność skazuje ludzi na zniszczenie, zapomnienie, śmierć. Przeegzaminujmy nas samych - także i w naszym życiu odkryjemy grzechy niesprawiedliwości.
Ale Krew Chrystusa przelewa się dziś (tu i teraz), by protestować przeciw wszelkiemu uciskowi i zbrodniom, przeciw wszelkiemu grzechowi i niesprawiedliwościom, a Bóg czuwa nad tym, byśmy stanęli na wysokości zadania i wypełnili nasze zobowiązania wobec Niego i innych, pragnąc żyć duchowością Przenajdroższej Krwi i dążąc do pojednania. Podnosząc kielich zbawienia, przypominajmy światu o tym, czym ten świat może i musi się stać, ale też do czego powołany jest człowiek jako stworzenie Boga samego. A adoracja Ceny naszego zbawienia niech zachęca nas do bycia budowniczymi pokoju, rozpoczynając od nas samych i od naszych wspólnot. Dzieło pokoju dokonuje się przez fakt, że Krew Chrystusa czyni z nas nowe stworzenie. Ona jest jedyną wartością zapewniającą zwycięstwo i pokój. Prawdziwa duchowość i adoracja tej Krwi prowadzi nas koniecznie do budowania pokoju i sprawiedliwości, dzięki Niej pomagamy osobom uwalniać się z wszelkich złych przywiązań, jednoczyć się i tworzyć nowe więzi i relacje między sobą.  

Tożsamość i wspólnota

Wyzwanie, jakie duchowość Krwi Chrystusa przedstawia dla nas może zamknąć się w jednym zdaniu: budowanie relacji. Musimy budować relacje w świecie coraz bardziej rozbitym, podzielonym na grupy społeczne często przeciwstawne sobie, czasem niemające nic wspólnego jedna z drugą. Tam, gdzie przeważają stosunki bezwzględne, polegające na nadużyciach, uzależnieniach, rasizmie i opresji, mamy tworzyć relacje i więzi, stając się sługami pojednania w Bogu i z Bogiem. A budujemy relacje, jeżeli stajemy po stronie prawdy – tutaj możemy rozpocząć.
Budowanie więzi w świecie fałszywych relacji czy też całkowitego braku relacji, jest dla nas wezwaniem. Do realizacji tego zamiaru mamy do dyspozycji środki tak mocne jak właśnie duchowość Krwi Chrystusa.
Budowanie wspólnoty, relacji czy więzi to nie jest tylko bycie gościnnymi. Między nami mamy budować wspólnoty o jasnej i porywającej tożsamości. Jest to ważna kwestia do rozważenia – jaka jest nasza tożsamość, skąd bierzemy naszą tożsamość?. Często nie mamy wyraźnego poczucia przynależności, ani nie wiemy, do czego właściwie należymy. W przypadku naszej pracy duszpasterskiej jako Misjonarze Krwi Chrystusa, prowadzi to do tego, iż nawet jeżeli mamy wielu członków WKC, nie potrafią oni czasami wyjaśnić dokładnie na czym polega ich własna tożsamość i przynależność do wspólnoty. To samo mogłoby dotyczyć i naszych kandydatów. Poszukiwanie wspólnoty, które prawdopodobnie będzie charakteryzowało naszą przyszłość, oznacza dla nas wymóg pogłębiania naszego własnego rozumienia tożsamości.
Mamy tutaj wiele do zrobienia, aby przezwyciężać mentalność rozprzestrzeniającego się dziś indywidualizmu. I mamy być czujni i pytać się stale: w jakim stopniu nie zostaliśmy my sami wciągnięci w potężne siły indywidualizmu współczesnej kultury?

Ekologiczny aspekt

Konieczne jest, abyśmy uświadomili sobie naszą odpowiedzialność w promowaniu i obronie życia, które jest zagrożone na różne sposoby. Duchowość Krwi Chrystusa jest źródłem życia, wspólnoty, nowego przymierza, pojednania, krzyża i eucharystii.
Ale też mamy odnaleźć w sobie, na bazie tej duchowości, motywację do zaangażowania się w opiekę nad stworzeniem i środowiskiem naturalnym, ponieważ nasz aktualny świat, rozumiany, jako tzw. „globalna wioska”, naznaczony jest wieloma kryzysami ekologicznymi i środowiskowymi. Oznacza to, że ziemia jest chora i nieustannie zagrożona przez człowieka.
Musimy poświęcić się trosce o stworzenie. Także i ta  troska musi znaleźć się w sercu misji naszego Zgromadzenia i wszystkich naszych wspólnot. Musimy uczynić świadomy wybór opcji na rzecz stworzenia i natury. Największą potrzebą, jaka istnieje dziś w świecie jest ta, by uczynić możliwym życie na naszej planecie dla nas samych i dla przyszłych pokoleń, a szczególnie może dla najbiedniejszych, którzy to cierpią najbardziej z powodu konsekwencji pogorszenia się środowiska naturalnego.
Trzeba nam zrewidować i zmienić postępowanie indywidualne i społeczne, abyśmy przez ignorancję czy brak troski nie stawali się przyczyną pogorszenia się stworzenia i środowiska.
Bronić planetę, ziemię, środowisko naturalne wedle naszej duchowości, pociąga za sobą odpowiedzialność i wzajemny szacunek dla natury i dla pokolenia obecnego jak i przyszłego. Musimy pozostawić ziemię możliwą do zamieszkania w przyszłości poprzez życie w formie zrównoważonej. To niesprawiedliwe, ażeby pozostawić przyszłym pokoleniom środowisko naturalne brudne, zdegenerowane, skażone i ograbione. Mamy na sobie odpowiedzialność za pozostawienie ziemi czystej i zdrowej, aby ci, którzy przybędą po nas mogli żyć dobrze.
Duchowość Krwi Chrystusa zobowiązuje nas do nowych przemyśleń: jaki mamy w sobie obraz Boga i w jaki sposób Go przepowiadamy? Jakim obrazem człowieka i świata się posługujemy? Świat, ziemia, natura – czy są tylko obiektem manipulacji? Jakim jest społeczeństwo, jakiego chce Bóg? Jaki ma być Kościół?

Eucharystia

W Nowym Przymierzu zawartym we Krwi Chrystusa, którego znakiem jest Eucharystia, pijemy z kielicha błogosławieństwa, dziękując Bogu za ten wielki dar przymierza. Udział w tym kielichu jednoczy tych, którzy dzielą się owym Nowym Przymierzem Królestwa Bożego.
Jest to śmiały gest, który oznacza głębokość zaangażowania się samego Boga, ponieważ życiowa moc Jezusa Chrystusa tkwi teraz, przejawia się teraz w tych, którzy przyjęli zaproszenie do Bożego Stołu i do Bożego Królestwa. To, co Jezus mówi nam oddając swoją Krew to to, że ta sama krew, która należy do Boga, teraz należy do wspólnoty wierzących w Niego i idących za Nim.
Dla duchowości Krwi Chrystusa, ofiarowanie przez Jezusa Jego własnej Krwi jest zaproszeniem do udziału w tej samej życiowej mocy Boga, zaproszeniem, aby ją wydobywać z głębokiego źródła życia Bożego, jako pomoc w radzeniu sobie z codziennością (historia Eliasza - 1 Krl 19,1-8: „Kiedy Achab opowiedział Izebeli wszystko, co Eliasz uczynił, i jak pozabijał mieczem proroków, wtedy Izebel wysłała do Eliasza posłańca, aby powiedział: «<Chociaż ty jesteś Eliasz, to jednak ja jestem Izebel!> Niech to sprawią bogowie i tamto dorzucą, jeśli nie postąpię jutro z twoim życiem, jak [się stało] z życiem każdego z nich». Wtedy <Eliasz> zląkłszy się, powstał i ratując się ucieczką, przyszedł do Beer-Szeby w Judzie i tam zostawił swego sługę, a sam na [odległość] jednego dnia drogi poszedł na pustynię. Przyszedłszy, usiadł pod jednym z janowców i pragnąc umrzeć, rzekł: «Wielki już czas, o Panie! Odbierz mi życie, bo nie jestem lepszy od moich przodków». Po czym położył się tam i zasnął. A oto anioł, trącając go, powiedział mu: «Wstań, jedz!» Eliasz spojrzał, a oto przy jego głowie podpłomyk i dzban z wodą. Zjadł więc i wypił, i znów się położył. Powtórnie anioł Pański wrócił i trącając go, powiedział: «Wstań, jedz, bo przed tobą długa droga». Powstawszy zatem, zjadł i wypił. Następnie mocą tego pożywienia szedł czterdzieści dni i czterdzieści nocy aż do Bożej góry Horeb”.
Jest to wskazywanie na żywe zasoby, z których możemy skorzystać w naszej nieustającej walce pomiędzy siłami życia i śmierci, dobra i zła jaka dokonuje się w naszym świecie i w naszym życiu. Dzielenie się tą Krwią jest wejściem we wspólnotę z Panem, jest stawaniem się członkiem ludu Bożego w szczególny sposób.

"Wołanie Krwi"

Ewangelia mówi o "przestępcach", a tradycja o "złoczyńcach" i nazywa jednego "dobrym łotrem", a drugiego "złym łotrem". Ten ostatni zmarł w swoim grzechu. Ten pierwszy jednak, patrząc na Jezusa, okazał skruchę i doświadczył przebaczenia w słowach: "Dziś jeszcze będziesz ze Mną w raju" (Łk 23, 43).
Prawdopodobnie on też, "dobry łotr", na początku, jak wskazuje ewangelia św. Mateusza i św. Marka, dołączył do tych, co znieważali Jezusa. Ale widząc Go z koroną cierniową, widząc Jego rozdarte ciało, ręce i stopy przebite gwoździami, obrażanego i wyszydzonego, zauważa z zaskoczeniem, że On cierpi bez okazywania gniewu, z nieskończoną cierpliwością, a Jego twarz odzwierciedla ogromną dobroć i nieskończony majestat. Dla niego Jezus już nie jest jakimkolwiek człowiekiem, winnym kary i godnym śmierci. Dlatego też, podczas gdy inni Go obrażają, wyśmiewają i kpią z Niego, ten "łotr", oświecony przez wiarę, z odwagą wyznaje i głosi, że Jezus jest nie tylko niewinny, ale że jest Królem. I prosi, aby pamiętał o nim, gdy przyjdzie do swego Królestwa.
To jest „wołanie Krwi”, która przemienia, nawraca i obiecuje raj.
Pamiętamy z Ewangelii, jak Apostołowie Jakub i Jan prosili, niemal zażądali od Jezusa pierwszeństwa w Królestwie Bożym. Ten "łotr" prosi po prostu tylko o pamięć, a jego zaskakujące i pokorne słowa zmuszają Jezusa do odpowiedzi. Jezus nie odpowiadał na obrazy „złego łotra”, ani na zniewagi czy prowokacje innych. Ale teraz, wobec słów „dobrego łotra”, nie może milczeć i mówi: "Dziś jeszcze będziesz ze Mną w raju".
Największą nagrodą, jaką Jezus obiecuje jest nie tyle słowo "raj", ile słowo "ze mną", bo bycie z Chrystusem oznacza bycie w raju.
Wiele podłości może zagnieździć się w sercu człowieka, aż wydaje się to niewiarygodne. Jest to smutna codzienna ludzka rzeczywistość. Tacy jesteśmy, bez maski, przed Bogiem. Ale postawa Jezusa w stosunku do nas to przebaczanie, zawsze i wszystkiego i każdemu. Jedyne, czego nam potrzeba, to zwrócić się do Niego ze skruchą i prosić: "Jezu, wspomnij na mnie".
A Bóg daje wtedy odpowiedź: "Choćby wasze grzechy były jak szkarłat, nad śnieg wybieleją. Choć byłyby czerwone jak purpura, staną się jak wełna" (Iz 1,18).
Krótko przed śmiercią, "dobry łotr", uczynił rachunek sumienia z całego swojego życia i z życia swojego towarzysza i zobaczył, że ich cierpienie było słuszną karą za złe uczynki. Skrucha, nawrócenie, oddanie się w ręce Boga staje się wstępem do raju, dzięki Chrystusowej Krwi, która woła mocniej niż krew Abla.
Krzyż i odkupienie

Krzyż leży w samym centrum naszej historii. Przez Krew Chrystusa przelaną na krzyżu zostaliśmy zbawieni i odzyskaliśmy więź z Bogiem. Krzyż symbolizuje wielki paradoks wiary chrześcijańskiej, że życie może zrodzić się ze śmierci, słabość i bezradność cierpienia mogą być przekształcone w moc, a instrument wstydu, jakim był krzyż, może stać się tronem chwały Bożej. Krzyż jako ołtarz ofiarny Syna Bożego, staje się źródłem pojednania ziemi z niebem i wskazuje na pokonanie śmierci poprzez samą śmierć.
Krew jest symbolem tej śmierci, która zwycięża śmierć. Krwi Chrystusa, w której mieściło się w życie Boże, przelana zostaje w pełni w akcie przemocy. Ale z rozlewu tej Krwi narodziło się nowe życie, narodził się Kościół i wszyscy przez nią zostaliśmy uwolnieni od śmierci wiecznej. Krew Chrystusa mówi o niesprawiedliwości cierpienia, ofiary i poświęcenia, o tym, jak to co słabe pokonuje to co mocne.
Co może oznaczać duchowość krzyża dla naszej misji? Jeśli weźmiemy pod uwagę posługę krzyża jako podstawę naszej działalności, naszym celem będzie zaangażowanie się w bycie z tymi, którzy cierpią. Znakiem rozpoznawczym naszej posługi będzie pomoc tym, którzy cierpią na ciele i na duchu, z powodu lęku, z powodu okoliczności, na które ludzie nie mogą mieć żadnego wpływu lub niewielki, z powodu własnych grzechów czy grzechów innych. Jest to duchowość, która nie mówi o cierpieniu jako o czymś, czego należy unikać (jak to czyni dziś nasza kultura), ale jako o drodze na Kalwarię, która może prowadzić do odnowy życia. Cierpienie ukazuje drogę.
Zaczynamy być zainteresowani byciem z ludźmi w ich cierpieniu, aby pomóc im odnaleźć swoją własną drogę, ukazywaną przez to cierpienie, przyjmując czy też zmieniając okoliczności, które je powodują, tak, aby mogli oni osiągnąć prawdziwe wyzwolenie.
Krew Chrystusa przelana na krzyżu przypomina nam, że cierpienie samo w sobie jest prawdziwe i rzeczywiste, a zwykle jest niesprawiedliwe, ale nie musi ono przecież nad nami dominować. Krew Chrystusa jest źródłem energii w cierpieniu, ale także znakiem ostatecznej nadziei, znakiem, że cierpienie nie może trwać wiecznie. Krzyż oznacza konfrontację z cierpieniem, ze śmiercią, z konfliktem i z przemocą, z tym, co zagraża naszemu życiu, ale w przekonaniu, że istnieje też inna rzeczywistość, którą jest nasze zbawienie.
Krzyż jest miejscem, które często odwiedzał Święty Kasper. Wiele razy spotykamy go u stóp krzyża. Jeśli nasze serce kontemplacyjne ma bić w naszej posłudze poprzez obecność i aktywność pełną współczucia, jest to miejsce, z którego mamy wyruszyć. Jak to mawiał Święty Kasper do swoich współbraci: "nabywamy życie duchowe u stóp krzyża" (List okólny II, 1827).
Nasz założyciel spędził wiele czasu w tym świętym miejscu, a z jego częstych wizyt pod krzyż możemy wyciągnąć pewne praktyczne wnioski. Na przykład, jeśli musimy podjąć ważne decyzje co do posługi duszpasterskiej, odnośnie życia wspólnotowego czy rodzinnego, umieśćmy nasze rozeznanie (rozpoznanie) w ranach ukrzyżowanego Chrystusa, a nasze decyzje będą pełne postawy współczucia. Kiedy indziej napisał nasz założyciel: "Jutro rano będę się modlił u stóp krzyża i zdecyduję o wielu rzeczach" (List 575). Tutaj, u stóp krzyża, pogłębiamy naszego ducha pokory i pozwalamy Bogu, aby rozpalił "pragnienie życia wewnętrznego, ukrytego w ranach Ukrzyżowanego" (List do P. Silvestri, 23 lutego 1827).
Kontemplacja u stóp krzyża sprawi, że nasze nauczanie i świadectwo nie będzie sprowadzać się jedynie do pustych słów. W liście do P. Silvestri Święty Kasper pisze:. "Oh, jak słodki jest, mój drogi Ojcze, głos Boga w naszych sercach, w okresach ciszy i odosobnienia. To właśnie wtedy najbardziej czuła miłość Pana rozpala nasze serca, sprawiając, iż nasze słowa stają się jak strzałki wycelowane w serca naszych słuchaczy "(Listy, tom II, 2, str. 274).
Wiele razy w naszym życiu znajdujemy się u stóp krzyża. U stóp krzyża oznacza w świętym miejscu, w którym zbiegają się wszystkie cierpienia i śmierci, wszystkie tortury i wszystkie okropności i bóle, męki każdego człowieka. W tym momencie spotkania odnajdujemy kogoś, kto towarzyszy nam w naszym cierpieniu i w naszej drodze ku śmierci. Odnajdujemy naszego Zbawiciela i Zbawiciela świata całego.
U stóp krzyża, patrząc na zakrwawione i posiniaczone ciało Jezusa pozostajemy niemi i sparaliżowani. Patrzymy tak po prostu na rany Tego, który, według słów Izajasza "był przebity za nasze grzechy i zdruzgotany za nasze winy". W ciszy kontemplując krzyż, odkrywamy w głębi naszej duszy, że Jego zniszczenie (wyczerpanie, męka) prowadzi nas z powrotem do integralności, a w Jego ranach jest nasze uzdrowienie.
W modlitwie kontemplacyjnej u stóp krzyża patrzymy i słuchamy. Patrzymy na Ukrzyżowanego i widzimy jego ciało pokryte ranami. Patrzymy na rany i widzimy cierpienie, ból, strapienie, pragnienie. I czujemy się pobudzeni do działania.
U stóp krzyża także słuchamy. Musimy zwrócić uwagę na rozmowę krzyża, na to, co mówi. Belki krzyża, które pewnego dnia były częścią żywego drzewa zostały wycięte i złączone razem, aby podtrzymywać ciało innej żywej istoty. Z nich dochodzi głos umierającego, który daje życie żywym: "Niewiasto, oto syn Twój. Oto Matka twoja".
Z nich cierpienia niewinnego daje przebaczenie winowajcom, "Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią", a krew Baranka ożywia zbłąkanych i zagubionych: "dziś jeszcze będziesz ze mną w raju".
Święty Kasper napisał w swoim Pierwszym Liście okólnym: "Módlmy się za siebie wzajemnie i umieśćmy wszystkie nasze cierpienia w ranach Jezusa ukrzyżowanego". Jako misjonarze i szafarze pojednania, otrzymanego dzięki krwi płynącej z krzyża, krwi, która jednoczy wszystkich ludzi, u stóp krzyża odnajdujemy odwagę i nabieramy śmiałości, aby dawać się innym i służyć im z miłością.

Przymierze

„Ja będę waszym Bogiem, a wy będziecie moim ludem”. W duchowości Krwi Chrystusa przymierze zajmuje ważne miejsce, ponieważ znajduje się w centrum naszego życia. Duchowość przymierza mówi o przynależności: Bóg stworzył z nas wyjątkowy naród przez Krew Chrystusa, On nas wykupił i staliśmy się Jego własnością. Nabył nas Bóg na własność. Przymierze dotyczy braterstwa, zobowiązania wobec innych, opieki i gościnności. Tworzy jakby przestrzeń, gdzie ludzie czują się dowartościowani i poważani za to, kim są. Jest miejscem w naszym życiu, gdzie poczuć możemy, że jesteśmy z Boga i do Niego należymy.
Jeśli weźmiemy pod uwagę to wezwanie przymierza i nasze zobowiązanie wobec Jezusa jako rdzeń naszego życia i działalności, to my, którzy chcemy żyć duchowością przymierza i Krwi Chrystusa, musimy skoncentrować się na dwóch rzeczach: na tworzeniu wspólnot i na komunikacji z innymi. Naszym celem będzie przezwyciężenie izolacji, w jakiej znajduje się tak wielu ludzi, a na jaką naraża nas nasza dzisiejsza kultura, która sprawia, że ​​jesteśmy szczególnie podatni na bycie zepchniętymi na margines tego, co się dzieje. A naszym zadaniem będzie pomoc ludziom odkryć swoją tożsamość w relacji z Bogiem i z bliźnimi, pomoc w pokonaniu przeszkód w komunikacji międzyludzkiej (czego przykładem jest choćby ucieczka w alkohol czy narkotyki, brak komunikacji i porozumienia w małżeństwach, rodzinach i wspólnotach parafialnych, sąsiedzkich, pracowniczych), pomoc w pokonaniu problemów z nawiązaniem relacji i więzi (czego wyrazem są problemy wierności małżeńskiej czy wierności wobec innych zobowiązań), pomoc w radzeniu sobie z samotnością, włączenie do wspólnoty uciśnionych i zepchniętych na margines naszego społeczeństwa.

Obrona życia

Dla nas krew jest życiem, jest tchnieniem wszystkiego co żyje, a przecież życie ludzkie jest najważniejszym darem Bożym. Wydaje się, że dzisiejszy świat żyje w  "kulturze śmierci", czasami nawet upaja się wyrazami śmierci. Z nimi często się spotykamy, jest to choćby pogarda dla życia od samego poczęcia, aborcja, wysokie bezrobocie, problemy z wychowaniem młodych pokoleń, a kiedy spojrzymy szerzej na problemy świata to zauważamy, że życie ludzkie jest gardzone w ofiarach terroryzmu, wojen, głodu, niewolnictwa dzieci, narkotyków, prostytucji, chorób, w ludziach starych (choćby przez problem eutanazji), kara śmierci itd. Przez naszą duchowość powołani jesteśmy do głoszenia życia, do bycia sługami życia, do bycia na służbie życia. Jezus przyszedł “abyśmy mieli życie w nas i to w pełni" (J 10, 10).
Spotykamy się też z tym, że każdy chce dokonywać sprawiedliwości na własną rękę, a nawet być może na co dzień czujemy się zagrożeni przemocą, która może skończyć z naszym życiem.
Duchowość Krwi Chrystusa zaprasza nas i wzywa do obrony życia zawsze i wszędzie, zachęca do wszystkiego, co promuje życie, do bycia świadomymi tego, co zagraża życiu. Obrona życia i stawanie po jego stronie jest podstawowym elementem naszej misji ewangelizowania.

Krew przelana z solidarności

Jezus okazał nam swoją wielką miłość przelewając swoją własną Krew (oddając własne życie) dla naszego zbawienia, solidaryzując się z nami w ten sposób aż do ostatnich konsekwencji. Ta odkupieńcza miłość Jezusa pozwala nam odkrywać Boga, który teraz zamieszkuje między nami (wyrażają to choćby słowa modlitwy Anioł Pański). Jego przelana Krew mówi nam o solidarności Boga szczególnie z tymi wszystkimi,  którzy cierpią, ze słabymi, z uciemiężonymi, z ofiarami przemocy, z tymi, którzy znaleźli się w mocy ciemności i zła. Krew Chrystusa wzywa nas do niepoddawania się zniechęceniu, wzywa nas do nadziei. Jako głosiciele tej zbawczej Krwi, pozostajemy solidarni z tymi, którzy cierpią w jakikolwiek sposób, pomagając im i towarzysząc w procesie uzdrawiania i uwalniania się z wszelkich złych więzów. Powołani jesteśmy do ufnego kroczenia z tymi, którzy cierpią  i czynimy to poprzez naszą otwartość na przyjmowanie cierpień (współcierpienie), zamieniając się tym samym dla nich w znak obecności Boga i Jego troski o nich. W miarę jak dzielimy cierpienia innych, z którymi razem żyjemy i którzy nas otaczają, jednoczymy się w sposób szczególny ze zbawczymi cierpieniami Jezusa Chrystusa

Krew wzywa nas do bycia budowniczymi nadziei

Naszą misją w świecie dzisiejszym jest budowanie wspólnot nadziei. Koniecznym jest odkrywanie znaków czasu, w którym żyjemy, tworzenie mistycznej, nadprzyrodzonej atmosfery, aby dać odpowiedź na radości i nadzieje, na smutki i niepokoje ludzi, z którymi żyjemy. To są właśnie radości i pragnienia, smutki i niepokoje uczniów Chrystusa, poparte nieustanną nadzieją na to, że po cierpieniu i krzyżu przychodzi zmartwychwstanie. Żyjąc duchowością Krwi Chrystusa mamy stać się dla innych tą nadzieją, której dziś oczekują ludzie, w świecie, który czasami powoduje w nas zagubienie sensu własnego życia i skłania do pokusy życia bez jakiejkolwiek nadziei. Nasza nadzieja wbrew nadziei (por. Rz 4,18) może czasami wydać się głupotą, pamiętajmy jednak, że fundamentem duchowości Przenajdroższej Krwi jest związek z Krzyżem i zobowiązanie wobec Niego. Z perspektywy Jezusa na Krzyżu, przelewającego swoją Krew za nas, powinniśmy zawsze rozważać to, co dla niektórych może być "głupotą Krzyża", ale dla nas jest "mocą Boga samego i Jego mądrością" (por. 1 Kor 1,18). Tylko z tej perspektywy zdołamy pojąć moc Krzyża i zrozumieć, czym jest nasza nadzieja.
Bycie chrześcijaninem dziś wymaga utożsamienia się z Jezusem Chrystusem, a dla nas oznacza też tożsamość z duchowością Krwi Chrystusa, przeniknięcie wartościami Ewangelii i życie zgodnie z tymi wartościami.
Duchowość Krwi Chrystusa jest dla nas drogą ku pełni życia, drogą ku Bogu i bliźniemu, drogą budowania więzi i relacji, formowania wspólnot, drogą obstawania przy obronie życia, bycia narzędziami pojednania w ręku Boga, jest drogą bycia solidarnym i bycia budowniczym nadziei.


poniedziałek, 3 września 2012

Duchowość



Zrozumienie przesłania „Ceny Zbawienia” stanowi pewien proces stopniowego działania Ducha Świętego dla odkrycia w tym symbolu miłości Boga oraz wartości człowieka.

Duchowość

a) Krew Chrystusa jako nabożeństwo
Dawniej z różnych, także kulturowych, przyczyn akcentowano, mówiąc o Krwi Chrystusa, bardziej pobożność. Chodziło o kult „Ceny Zbawienia” jako „Ceny Miłości Boga do człowieka” bez szukania w jej przesłaniu szczególnej inspiracji dla sposobu życia. Działo się tak także z powodu bardziej przedmiotowego traktowania Krwi Chrystusa.
Wspominając przy tej okazji św. Kaspra nie można odmówić mu pewnego wyczucia ważności charyzmatu Krwi Chrystusa, który wykraczał poza tradycyjną pobożność rozumianą jako oddawanie czci. Żył jednak w czasie, w którym cześć dla Krwi Zbawiciela była skoncentrowana zasadniczo na jej kulcie. Na nim (kulcie) dopiero może budować dalsze odkrywanie charyzmatu Krwi Chrystusa. Trzeba najpierw coś spotkać i tym się zachwycić, aby szczerze chcieć to głębiej poznać. Tak więc nabożeństwo, tak jak i cała forma modlitw, stanowi istotny element życia ku czci Krwi Chrystusa. Mało tego, jest fundamentem i punktem wyjścia dla dalszych poszukiwań,
b) Krew Chrystusa jako duchowość
W tym znaczeniu chodzi już o coś więcej. Krew Chrystusa staje się pewnym pryzmatem, przez który można spojrzeć na Boga, człowieka, świat. Wiara więc wkracza w świat, w problemy społeczne i nie pozostaje już więcej w sferze prywatnego wewnętrznego wyboru, w sferze wiary. Charyzmat ukierunkowuje więc spojrzenie wyczulając na związane z nim przesłanie. On to określa kierunek życia i działania ucieleśniając się w życiu człowieka.
Tu warto nadmienić, że istnieje pewne niebezpieczeństwo odrzucenia nabożeństwa i skupienia się tylko na duchowości, na wrażliwym spoglądaniu poprzez pryzmat Krwi Chrystusa na niedolę ludzką. Źle bowiem pojęta solidarność z niedolą człowieka, która zapomina całkiem o wymiarze duchowym i pobożnościowym, doprowadziła już w niedawnej historii Kościoła do stworzenia niewłaściwej formy teologii wyzwolenia.
Niemniej jednak właściwa duchowość, wykraczająca poza pobożność i oparcie jedynie na zwykłej ludzkiej, naturalnej dobroci i solidarności, jest dla nas wezwaniem. We Krwi Chrystusa musimy szukać głosu Boga, to Krew Chrystusa ma być krzykiem dobiegającym z sytuacji codziennego życia, gdzie deptana jest godność człowieka. To właśnie Krew ma zmienić naszą mentalność i widzenie rzeczywistości według przesłania Bożego jakie z sobą niesie. Ona ma nas nauczyć chrześcijańskiej wrażliwości.

Jan Paweł II w encyklice „Evangelium vitae” w sposób nie podlegający dyskusji łączy Krew Chrystusa z ogromną wartością osoby ludzkiej i jej życia. Wydaje się to być najistotniejszą implikacją teologii Krwi Zbawiciela zawartą w tym dokumencie. Z niej zaś wypływa wszystko inne: potrzeba nadziei, sens miłości. Papież bardzo śmiało stwierdza wprost, że kontemplacja misterium Krwi Chrystusa, będącego znakiem ofiarowania się Osoby Jezusa z miłości, prowadzi do odkrycia niemal boskiej godności osoby ludzkiej.
Papież w „Evangelium vitae“ stwierdza, że: „Z krwi Chrystusa wszyscy ludzie czerpią również moc do działania w obronie życia”. Dlatego też w kontekście teologii Krwi Chrystusa on sam zwracając się do Zgromadzenia Misjonarzy Krwi Chrystusa przemawiał: „Proszę was, abyście kontynuowali wasze starania dla zbudowania cywilizacji życia, szukając ochrony każdego ludzkiego życia, zaczynając od życia nienarodzonych, aż do życia ludzi w podeszłym wieku i chorych. Trzeba promować godność każdej ludzkiej osoby, a szczególnie słabych oraz tych, którzy są pozbawieni ich słusznego udziału w obfitości bogactw świata. Przynaglam was, abyście kontynuowali misję pojednania, pracując nad odbudową społeczeństw rozdartych przez wewnętrzne konflikty, a nawet przybliżając do siebie ofiary i sprawców przemocy w duchu przebaczenia, tak, aby mogli poznać, że to właśnie Krew Chrystusa „jest najmocniejszym znakiem nadziei, a wręcz fundamentem absolutnej pewności co do tego, że zgodnie z Bożym zamysłem życie zwycięży” („Evangelium vitae”, 25)
To wszystko, co jest jedynie początkiem refleksji nad duchowością, ma na celu uzmysłowić, że Bóg oczekuje, według naszych indywidualnych możliwości, zrozumienia tego przesłania oraz zmiany swojego myślenia. Duchowość Krwi Chrystusa jest więc czymś więcej, jak tylko kultem, nabożeństwem. Można więc nawet będąc Misjonarzem Krwi Chrystusa noszącym sutannę i modlącym się wiele do Krwi Chrystusa być dalekim od prawdziwej duchowości poprzez zatratę szacunku dla godności i wolności każdego człowieka. Można też być zwykłym członkiem WKC, który poprzez swój szacunek dla każdego istnienia i jego potrzeb, stanie się wielkim Misjonarzem Krwi Chrystusa.

środa, 15 sierpnia 2012

Duchowość testamentalna

„Wiecie bowiem, że z odziedziczonego po przodkach waszego złego postępowania zostaliście wykupieni nie czymś przemijającym, srebrem lub złotem, ale drogocenną krwią Chrystusa, jako Baranka niepokalanego i bez zmazy”
(1P 1, 18-19)

TAJEMNICA PASCHALNA

wtorek, 16 sierpnia 2011

Posługa pojednania jako aspekt naszej duchowości



POJEDNANIE I POSŁUGA POJEDNANIA JAKO GŁOWNY ASPEKT NASZEJ DUCHOWOSCI


Chcę zapoznać Was z tym, co na temat pojednania i posługi pojednania myśli P. Robert Schreiter, który jest Amerykaninem i teologiem, członkiem Zgromadzenia Misjonarzy Krwi Chrystusa. P.Schreiter jest tym, który chyba najbardziej i najgłębiej zbadał temat pojednania widziany od strony naszej duchowości i dał liczne wykłady i rekolekcje na ten temat na całym świecie. 

1. Pojednanie w niektórych tekstach Nowego Testamentu
W liście do Kolosan (Kol 1, 19-20) św. Paweł wychwala wielkość Chrystusa i Jego zbawczego dzieła, cytując tekst jednego z hymnów, jakie chrześcijanie śpiewali w swoich wspólnotach. Poprzez śpiewy tego typu ewangelizowały się te wspólnoty. Chrystus w żaden sposób nie jest tym przegranym, który padł ofiarą mocy kosmicznych, społecznych czy historycznych, jak to mówiono w Jego czasach. Chrystus jest Wieczny, jest Stwórcą, tym, który wszystko podtrzymuje, który jest wypełnieniem (pełnią) wszystkiego, Głową Kościoła, Pierworodnym z pośród umarłych, sprawcą pojednania we wszystkim. Śpiewając ten hymn, chrześcijanie wyznawali własną wiarę, podtrzymywali jedni drugich, wychwalali Pana i wynosili z tego konsekwencje dla swojego codziennego życia.
W projekcie, o którym mówi List do Kolosan, Chrystus nie jest sam, samotny i wyizolowany, lecz jest głęboko i wewnętrznie włączony w kontekst kosmiczny i znajduje w nim – w odkupieńczym geście zmartwychwstania – prawdziwe wypełnienie. On jest tym „całkowicie pełnym” i tym, który wszystko wypełnienia. Poprzez Chrystusa człowiek i wszystkie rzeczy dochodzą do pełni, do której zostali przeznaczeni od początku.
Byli we wspólnocie Kolosan i tacy, którzy za bardzo nalegali na aspekt tragiczny odkupienia Chrystusa. Był On oczywiście ofiarą śmierci, ale zmartwychwstał i w ten sposób pojednał w sobie wszystko i przyniósł pokój.
Pokój, jakim dla nas jest Chrystus pochodzi z Krwi Krzyża, mówi List do Kolosan, z Krwi, która w sobie zawiera Krew cierpienia i Krew pojednania, Krew nowego życia i nowego stworzenia.
Sam temat pokoju w Chrystusie i pojednania znajdujemy w Liście św. Pawła do Efezjan: „Ale teraz w Chrystusie Jezusie wy, którzy niegdyś byliście daleko, staliście się bliscy przez krew Chrystusa. On bowiem jest naszym pokojem. On, który obie części [ludzkości] uczynił jednością, bo zburzył rozdzielający je mur - wrogość”(Ef 2, 13-14).
W rozdziałach 2-3 Listu do Efezjan mamy sens zbawczego dzieła, jakie Bóg realizuje w Jezusie Chrystusie. Przez Chrystusa Bóg sprawił, że ludzkość przeszła ze śmierci do życia i On zebrał w jeden jedyny naród – Kościół - dwa ludy, czyli żydów i pogan, którzy żyli podzieleni i zanieprzyjaźnieni. Paweł posłany jest, aby głosić to orędzie zbawcze i pojednawcze.
Krew Chrystusa, to znaczy wierność Jezusa Chrystusa miłości Bożej aż do śmierci, stworzyła nowe kryterium ludzkiego życia: teraz liczy się jedynie zjednoczenie z Nim, który jest pokojem i pełnią wszelkiego dobra. Nie ma już zatem podziałów ani nieprzyjaźni z racji przynależności do narodu żydowskiego. Ona już się nie liczy, liczy się to, że wszyscy, tak żydzi ( którzy niegdyś byli bliscy) jak i poganie (którzy niegdyś byli daleko) otrzymali tę samą Dobrą Nowinę i żyją w tej samej wspólnocie z Ojcem w Duchu Świętym. Mówi się symbolicznie, że Jezus „zburzył rozdzielający je mur”, mając na myśli mur świątyni, uniemożliwiający wejście cudzoziemcom. On poprzez swoją śmierć uczynił z dwóch grup, swego czasu niemożliwych do pojednania, jedna grupę. Wydarzenie to uśmierciło stare prawo, czy też lepiej legalizm, i od teraz na zawsze nie można już ustanowić i usprawiedliwić dyskryminacji we współżyciu ludzkości w imię religii czy też wiary.
W centrum duchowości Krwi Chrystusa znajduje się ta świadomość pojednania, o której mówi św. Paweł w Liście do Efezjan – pojednanie pokazujące jedność przymierza i krzyża, jedność centrum naszego życia z jego marginesami. Jest duchowością przymierza, podkreślającą temat przynależności - Bóg uczynił z nas szczególny naród poprzez Krew Chrystusa. Przymierze wskazuje na zaangażowanie, troskę, gościnność. Tworzy żywe centrum, gdzie docenia się osoby i się je przyjmuje z radością. Jest prawdziwym sanktuarium naszego życia, miejscem świętym i miejscem schronienia, miejscem pojednania.
W drugim Liście do Koryntian (5,17-21) mówi się nam najpierw, że ten, kto żyje w Chrystusie jest nowym stworzeniem. Stare Przymierze przeminęło, a wraz ze zmartwychwstaniem Chrystusa rozpoczęło się coś nowego, coś co potrafi przemienić ludzką egzystencję i historię. Autorem tego nowego dzieła jest sam Bóg, a ludzie wezwani są do współpracy w tym dziele. To nowe dzieło polega na akcji pojednawczej, która bierze początek z Bożego miłosierdzia, ukazanego w Jezusie Chrystusie; misją Apostołów jest przekazywanie dalej tego działania Boga. Mistyka chrześcijańska jest mistyką nowego: „Jeżeli więc ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem”. Dlatego tez śmierć Chrystusa rozumiana jest jako pojednanie. Słowo to w języku greckim pochodzi i odpowiada słowu „nowe stworzenie”. Tak więc, odnowa i pojednanie są ze sobą ściśle złączone, jak to twierdzi św. Paweł w cytowanym tekście.
Trzeba powiedzieć, zatem, że pojednać się to nie tylko wymazać nieszczęśliwy czas naszego życia i powrócić do zera; nie jest zamknięciem konta i rozpoczęciem od nowa tak, jakby się nic nie stało. Przeciwnie, pojednanie uznaje możliwość i prawdopodobność popełnionego zła, będącego źródłem separacji (podziału), zawiera w sobie tworzenie nowej sytuacji, w której rozpocznie się przezwyciężać (pokonywać) historyczne limity. W ten sposób rozumie się fragmenty NT odpowiadające pojednaniu z wielką mocą - teraz wszystko staje się nowe.
We Krwi zaprowadzeni zostaliśmy do nowego miejsca, które wznosi się ponad przebyte cierpienie i staliśmy się nowym ludem na chwałę Bożą. Duchowość pojednania przechodzi przez cierpienia, śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa i wprowadza nas bezpośrednio w nasze cierpienie. W głębokościach tego cierpienia zstępujemy do miejsca zmarłych, jak Jezus. Później Bóg nas wywyższa, przenosi nas do nowego miejsca i czyni z nas nowe stworzenie.
Posługa pojednania – której apostołowie są szafarzami z mandatu samego Pana – nie jest czymś uspokajającym, bo nie pozostawia rzeczy takimi, jakimi są, lecz wymaga odwagi tworzenia sytuacji nowych, poza wszelkimi limitami, w ramach których żyliśmy do tej pory. Pojednanie, możemy powiedzieć, jest zaprzeczeniem (negacją) całkowitym tego, co stare.
Pojednanie jest także wyzwaniem skierowanym ku drugiemu, ku sytuacjom nowym, nieznanym i czasami trudno wyobrażalnym. Jest postawą rewolucyjną, w sensie szukania drugiego, ale nie jest powrotem do tego, co dawne czy „założeniem starych szat”. Ta droga pojednania – szukania drugiego – jest z pewnością niebezpieczna, bo zmusza do wyjścia poza siebie i do spotkania z innymi. Wyzwanie jakie przedstawia św. Paweł chrześcijanom w swoich listach jest takie: nie można być mniej niż Chrystus, potrzeba uczynić się „grzechem”, ryzykować utratę niewinności, aby, paradoksalnie, odzyskać ją na nowo, wyzbyć się tego, co stare, by przyodziać się w nowe, kroczyć w kierunku nowego celu, ku nowej sytuacji zmartwychwstania.
W ten sposób, duchowość Krwi Chrystusa znajduje się w pełnej zgodności z tematem pojednania. Krew Chrystusa zamyka w sobie dwa głębokie znaczenia, odpowiadające tej wizji pawłowej pojednania. Po pierwsze, krew cierpienia: poprzez cierpienie Jezusa (który nie znał grzechu), zniszczony zostaje ogrom zła w świecie. Oznacza to, że Bóg bierze na serio ból i cierpienie, jakiego doznajemy kiedy jesteśmy przedmiotem zdrady czy nadużyć. Nie zostaje ono zapomniane, lecz przemieniony w sytuację nową, w nową rzeczywistość. A to nas prowadzi do drugiego znaczenia jakie niesie ze sobą Krew pojednania dla naszej duchowości. Jest to Krew nowego życia, nowego stworzenia i symbol życia samego Boga wewnątrz nas, Bożego pokoju w nas; Ona wskazuje i ożywia wizję ludzkości pojednanej.

2. Pojednanie w znaczeniu sakramentalnym

Odwołujemy się w tej części do sakramentu pokuty i pojednania, będącym sakramentalnym wyrazem całego Kościoła. Nie jest on tylko wyraz sakramentalnego pojednania z Kościołem i w Kościele - można by wymienić na przykład sakrament chrztu, który ma także taki wymiar - ale mówienie o sakramencie pokuty i pojednania jest bardziej przydatne i bardziej reprezentatywne dla nas, jeżeli chcemy mówić o pojednaniu.
Sakrament ten nazywany jest „sakramentem pojednania”, ponieważ daje grzesznikowi miłość Boga przynoszącą pojednanie, powołując się na słowa świętego Pawła w liście do Koryntian:   „Pojednajcie się z Bogiem!” (2 Kor 5,20 ). Pojednanie jest darem od Boga, z Jego własnej inicjatywy (por. Reconciliatio et Penitentia, część 1, Rozdz.2 nr 7). Ponadto, ten który żyje z miłości miłosiernej Boga, jest gotowy odpowiedzieć na wezwanie Pana: "najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim!" (Mt 5,24). Jest to wezwanie, które ma specjalne znaczenie - pojednanie, aby było pełne, pociąga za sobą koniecznie wyzwolenie z grzechu, który musi zostać odrzucony w jego najgłębszych korzeniach jakimi jest odrzucenie Boga i bliźniego, mówi tekst (por. Reconciliatio et Penitentia, nr 4 Wstęp).
Pojednanie wiąże się z podwójnym spojrzeniem: dostrzeżenie relacji najpierw z Bogiem, a później z bliźnim, i nowe podejście, które często wymaga zmiany czy przemiany, to znaczy tego, co w języku wiary  nazywamy nawróceniem. Nawrócenie z kolei wiąże się z powrotem do Boga i pojednaniem z Kościołem (jako Ludem Boży), który jest tym, co wyraża i realizuje liturgicznie sakrament pokuty i pojednania. Tak więc, pojednanie z Kościołem jest nieodłączne od pojednania z Bogiem i na odwrót, a także ułatwia ono pojednanie ludzi między sobą.
Mówi Jan Paweł II w swojej adhortacji apostolskiej "Reconciliatio et Penitentia" (por. Wstęp nr 1), że mówienie o pojednaniu i pokucie jest zaproszeniem do odkrycia na nowo tych samych słów, którymi Jezus Chrystus zechciał zainaugurować swoje przepowiadanie: "Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię", co oznacza przyjęcie Dobrej Nowiny o miłości, o przybraniu za dzieci Boże i w konsekwencji o braterstwie między ludźmi.
Ale tym właśnie, co nas kosztuje jest zmiana samego serca i okazanie, że naprawdę chcemy pojednania. Grzesznik jednak we własnym przekonaniu tego, że jego grzechy niszczą w tym samym czasie jego związek z Bogiem i bliźnim (por. Łk 15,21), może oczekiwać przebaczenia jedynie od Boga, bo tylko Bóg jest miłosierny i zawsze skłonny i gotowy, aby przebaczyć, ale człowiek już nie. Jest to również sens ofiary Chrystusa, którą raz na zawsze zostaliśmy  oczyszczeni z naszych grzechów w Jego Przenajdroższej Krwi (por. Hbr 9,22; 10.18). W ten sposób ten, który zawinił jak i ofiara jego winy (grzechu) są pojednani przez Boga w Jego miłosierdziu, w Tym, który przebacza zawsze i zawsze przyjmuje z powrotem.
Prawdziwe pojednanie z Bogiem odbywa się w intymności serca syna marnotrawnego, którym jest każdy penitent. Musimy jednak dodać, że takie pojednanie z Bogiem niesie za sobą inne sposoby pojednania, które naprawiają skażenia spowodowane przez grzech. Penitent doznaje przebaczenia z samym sobą w głębi swojej duszy, odzyskując własną wewnętrzną prawdę o sobie, doznaje pojednania ze swoimi braćmi, zaatakowanymi (grzech zawsze jest rodzajem agresji) i zranionymi przez niego w jakiś sposób. W ten sposób jedna się też z Kościołem i z całym stworzeniem (por. Prawo Kanoniczne, kan. 1469).
Chrystus zechciał, aby cały Jego Kościół, zarówno w modlitwie jak i w życiu i w całym swoim działaniu był znakiem i narzędziem przebaczenia i pojednania. Powierzył jednak wykonywanie władzy odpuszczania grzechów apostołom, którzy stali się odpowiedzialni za "posługę jednania" (2 Kor 5,18). Apostoł jest posłany "w imię Chrystusa" i staje się on samym "Bogiem", którzy za jego pośrednictwem wzywa i prosi: " Pojednajcie się z Bogiem" (2 Kor 5,20). Pojednanie z Bogiem, którego owocem jest prawdziwe "zmartwychwstanie duchowe", jest przywróceniem na nowo godności i wszelkich dóbr życia  dzieci Bożych, a co najcenniejsze odzyskaniem przyjaźni z Bogiem (Łk 15,32).
Innym aspektem pojednania jest ponowne spotkanie się z bliźnim, spotkanie winnego z poszkodowanym (ofiary ze sprawcą), lub przynajmniej takie pragnienie, pragnienie, które w wielu wyraża się chęcią prawdziwego pojednania i tęsknotą za pojednaniem w pełnym tego słowa znaczeniu czyli w sensie głęboko religijnym. Dlatego to właśnie Kościół jest powołany do tej służby, do służby Bogu i człowiekowi, jak już wspominaliśmy. A Kościół  jest  znakiem pojednania o ile głosi orędzie pojednania. Kościół jest znakiem pojednania również o ile pokazuje  człowiekowi sposoby i oferuje środki do pojednania, takie jak wierne i kochające wsłuchiwanie się w Słowo Boże, modlitwa osobista i wspólnotowa, a zwłaszcza sakramenty, prawdziwe znaki i  narzędzia pojednania, zwłaszcza sakrament pokuty i pojednania, który pomaga, ułatwia i pozwala na wzajemne zbliżenie się do siebie (por. Reconciliatio et Penitentia, część 1, Rozdz.2 n.8).
Jak nam pomaga zauważyć papież Jan Paweł II w liście powyżej wspomnianym (Reconciliatio  et  Penitentia), jednym z ważniejszych posług całego Kościoła jest katecheza: katecheza o pojednaniu  z biblijnego punktu widzenia, katecheza teologiczna, która zawiera w sobie również elementy  psychologii, socjologii i innych nauk, katecheza o pokucie, a zwłaszcza o wartości nawrócenia i o tym, jak pokuta oznaczać może również skruchę, a także katecheza o sumieniu i jego formacji - rodzaj zmysłu moralnego, który prowadzi nas do rozeznania, co jest dobre a co złe, a tym samym  daje nam możliwość podejścia z większą świadomością sakramentu pokuty i pojednania.
Ponadto, nie możemy zignorować ostrzeżenia, jakie czyni nam Papież, mającego związek z posługą pojednania w Kościele, a mianowicie, bardzo mocne wezwanie do dialogu w pracy duszpasterskiej, mówiąc, że ten dialog duszpasterski  w celu pojednania dziś pozostaje podstawowym obowiązkiem Kościoła w różnych środowiskach i na różnych poziomach. Autentyczny dialog jest skierowany przede wszystkim do odrodzenia (odnowienia) osób za pośrednictwem wewnętrznego nawrócenia i pokuty, i ma dokonywać się w głębokim szacunku dla sumienia każdego człowieka, z cierpliwością i stopniowo w warunkach niezbędnych dla ludzi naszych czasów (por. Reconciliatio et Penitentia, część 3, Rozdz.1 n.25). Nie może zatem być pojednania, czy też trudno je sobie wyobrazić bez dialogu z obu stron (pokrzywdzony i krzywdziciel).
Podsumowując, można śmiało powiedzieć, że sakrament pokuty i pojednania jest ważnym środkiem do osiągnięcia prawdziwego i pełnego pojednania, zarówno w wymiarze indywidualnym jak i społecznym. I to nie tylko ważnym, ale istotnym i koniecznym z perspektywy chrześcijańskiej, ponieważ celebracja sakramentu pokuty i pojednania odzwierciedla nasze pragnienie, aby żyć w dobrych relacji z Bogiem i z bliźnimi.


3.Teologiczno-duchowe aspekty pojednania

Spróbujemy w tej części rozważyć dwa aspekty posługi pojednania, wynikające z duchowości Krwi Chrystusa, jego wymiaru teologicznego i duchowego, jak i praktyczno-duszpasterskiego.
Biorąc pod uwagę to wszystko, co powiedzieliśmy powyżej, musimy jeszcze na początku tej części naszych rozważań podać kilka definicji.
Mówi P. Schreiter, że słowem, które wielu wypowiada w tych czasach intensywnych konfliktów i niezgod, niepokojów czy przeciwstawień jest słowo "pojednanie", zawierające w sobie wiele różnych znaczeń. Dla niektórych jest to wezwaniem do odbudowy społeczeństwa po czasie przemocy i zniszczenia. Dla innych jest to krzyk, który wzywa do zaprzestania przemocy i podziałów. Dla innych jeszcze jest to wezwanie histeryczne, aby zapomnieć o przeszłości i niesprawiedliwości i szybko przejść do innego typu społeczeństwa, jak gdyby niektóre rzeczy nigdy się nie wydarzyły. Słowo "pojednanie" jest używane na wiele różnych sposobów i jest często nadużywane. Ale pomimo wielu znaczeń i intencji, jakie często związane są z tym słowem, wszyscy zgadzają się co do tego, że podziały i konflikty, które charakteryzują nasze czasy nie odpowiadają ideałom przyświecającym powołaniu człowieka.
Ważne jest, aby pamiętać, że słowo to kojarzy się na różne sposoby w zależności od tego, kto go używa. Gdy ci, którzy postępują źle i ci, którzy używają przemocy mówią o pojednaniu, rozumieją je jako zapomnienie o przeszłości, która pozwala im uniknąć kary za zbrodnie czy złe czyny jakie popełnili. Przywódcy Kościoła, z drugiej strony, czasami wolą nawoływać do pojednania z zamiarem zakończenia konfliktów, które grożą zniszczeniem  społeczności i wspólnoty. Często czynią to jeszcze zanim zaprzestanie się przemocy twierdząc, że chrześcijanin powinien zawsze przebaczać swoim nieprzyjaciołom. Być może nie potrafią znieść atmosfery napięcia panującego wokół wydarzeń z przeszłości i obawiają się, że rany, które pozostają otwarte, podzielą społeczeństwo w teraźniejszości. Jeszcze inni po prostu chcą pojednania, aby uwolnić się od ciężaru, którego już nie mogą czy nie potrafią dźwigać (por. P. Robert Schreiter CPPS, Duchowość pojednania,Pojednanie przez krew Chrystusa w czasach przemocy w wielokulturowym świecie. Centrum Badań i Publikacji (CEP), Peru, 1999, str. 21).
Niewątpliwie, pojednanie jest jednym z głównych aspektów przesłania chrześcijańskiego odnoszącego się do dzieła, jakiego Bóg dokonuje w świecie przez Jezusa Chrystusa. W czasie, gdy tak wiele mówi się o pojednaniu i kiedy tak bardzo go potrzeba, my chrześcijanie musimy być jak najbardziej precyzyjni i świadomi, co możemy wnieść i jak przyczynić się do refleksji w tej dziedzinie tak rozległej i złożonej. A w ramach ogólnego wkładu chrześcijaństwa, Misjonarze Krwi Chrystusa i WKC muszą próbować skupić się na tym, co duchowość Krwi Chrystusa może wnieść do wysiłków na rzecz pojednania.
Jako zgromadzenie misjonarzy, którzy w duchowości Krwi Chrystusa odnajdują siłę i wsparcie, mamy starać się zrozumieć na czym ma polegać nasz wkład i być przekonanym, że nasza duchowość jest niezbędna dla refleksji na temat pojednania, zwłaszcza w odniesieniu do przemocy i do wielokulturowego świata, w którym dziś żyjemy.
Krew Chrystusa jest naszą mocą i siłą, bo wiemy, że krew przelana przez niewinnego Baranka, naszego Pana, jest odkupieńczą Krwią. Wiemy także, iż niepowodzenie Krzyża było tylko pozorne, bo właśnie dzięki tej Krwi zostaliśmy odkupieni i uzdrowieni.
Ale, czym jest duchowość Krwi Chrystusa, widziana przez doświadczenie pojednania? Wracając do fragmentów listu do Kolosan i Efezjan, wcześniej cytowanych, musimy powiedzieć, po pierwsze, że Bóg pojednał świat przez i w Chrystusie, wprowadzając pokój i jednając wszystko mocą Krwi Krzyża. To Bóg daje nam w swoim Synu pojednanie, pojednanie zapisane w ciele Chrystusa. Jego serce czułe, zbolałe, rozczarowane, będące przedmiotem nadużyć i wzgardy, staje się według Ewangelii św. Jana, źródłem nowego życia. I dlatego właśnie, my chrześcijanie, mamy nosić w sobie szczególne znaczenie pojednania, które pochodzi z doświadczenia Chrystusa zmartwychwstałego: Pan Jezus, który umarł i został pogrzebany, ale zmartwychwstał do nowego życia.
Jednakże pojednanie nie jest, oczywiście, powierzchownym poczuciem spokoju, który można uzyskać łatwo i szybko, lecz długim i żmudnym procesem pracy, trudu i refleksji nad tym, co działo się w przeszłości, tak aby się to nie powtórzyło. Nawet w najlepszych przypadkach, pojednanie nigdy nie dokonuje się nagle, z dnia na dzień. Osobom pracujących na rzecz pojednania potrzeba szerszego spojrzenia, koncentracji i refleksji, a także korzystania z tego narzędzia jakim jest duchowość, zdolna podtrzymać ich w walce, a która jest czymś więcej niż tylko taktyką czy strategią. Jeśli nie mają duchowości, szybko się wyczerpują, tracą siły lub ulegają mocy zła, jakie próbują zwalczyć i jakiemu pragną się przeciwstawić.
W jednej z konferencji podczas sympozjum na temat duchowości pojednania P. Schreiter wymienia kilka punktów, które muszą być wzięte pod uwagę, aby zrozumieć proces pojednania, widziany z perspektywy duchowości. 
Po pierwsze, pojednanie jest przede wszystkim dziełem samego Boga, który je zaczyna i kończy w nas przez Chrystusa. Pojednanie nie jest osiągnięciem czysto ludzkim, lecz dziełem Boga w nas i pośród nas. Jest to oczywiste, gdy próbujemy zrozumieć ogrom zła, jakiego doświadcza jego ofiara, a także patrząc na niemoc ofiary w jego przezwyciężeniu licząc tylko na własne siły.
Aby zrozumieć, jak Bóg działa na rzecz pojednania, musimy uchwycić jego główny aspekt, który może się wydawać na pierwszy rzut oka paradoksalny. Zwykle, gdy myśli się o pojednaniu, pierwszą myślą jest pragnienie zobaczenia skruchy u sprawcy, proszącego ofiarę o przebaczenie. W rzeczywistości jednak wiemy, że pojednanie nie może zależeć od inicjatywy sprawców czy winowajców, bo większość z nich nigdy nie żałuje za swoje czyny.
W dziele pojednania Bóg nie zaczyna nigdy od sprawcy zła, ale od jego ofiary. Rozpoczyna od przywrócenia poczucia człowieczeństwa i godności ofierze, jakiego złoczyńca starał się pozbawić swoją ofiarę na drodze przemocy. Przywrócenie godności jest podstawą pojednania i dodajmy, podstawą walki o prawa człowieka. Przywracanie uszkodzonego, zachwianego poczucia człowieczeństwa i godności, poprzez życiodajną relację z Bogiem, jest doświadczeniem łaski. W tej relacji ofiara odnawia się i odzyskuje na nowo swój obraz i podobieństwo Boga, dziecka Bożego (por. Rdz 1,26). Bóg zatem, działa na rzecz ofiary i na poprzez nią. Przez ofiarę sprawca zła (grzesznik) może poczuć się wezwany (zaproszony) do nawrócenia i przebaczenia. Jednym z paradoksów chrześcijańskiej koncepcji pojednania jest to, że skrucha i przebaczenie nie są wymogami w procesie pojednania, ale jego konsekwencją. Tylko ofiara pojednana jest w stanie zrozumieć w pewnym sensie to, czym jest skrucha i czego będzie wymagał uścisk i znak przebaczenia. To właśnie ofiara zła czy grzechu prowadzą w kierunku pojednania, od nich ono zależy, ponieważ ona jedynie zdolna jest do wizji, która prowadzi do połączenia cierpienia z przeszłości z obietnicą przyszłości.
Po drugie, pojednanie jest bardziej duchowością niż strategią, jak już wspomnieliśmy powyżej. Jeśli pojednanie jest przede wszystkim dziełem Boga, to my nie jesteśmy niczym innym jak tylko "ambasadorami Chrystusa" jak mówi św. Paweł (2 Kor 5,20).  Pojednanie oznacza pielęgnowanie relacji z Bogiem, który przywraca nam nasze człowieczeństwo, relacji, która z kolei sprawia, że ​​pojednanie staje się możliwe. To stwarza przestrzeń dla prawdy, która pokonuje kłamstwa z przeszłości i triumfuje nad nimi. Wzbudza głód sprawiedliwości, która nie jest zemstą na sprawcach zła, ale przynosi zmiany w społeczeństwie i wspólnocie. Powoduje uzdrowienie, które przemienia pamięć i wspomnienie, aby mogło być podstawą do budowania lepszej przyszłości, nie zapominając jednak o przeszłości. Łaska pojednania daje ofiarom wizję rzeczywistości i perspektywę, której inni po prostu nie mają.
To właśnie dlatego pojednanie jest przede wszystkim duchowością, relacją z Bogiem, która jest wzmocniona i ożywiana modlitwą, językiem prawdy i praktyką uzdrawiania i przywracania pokoju. Tylko na bazie duchowości można rozwijać nowe strategie na rzecz pojednania. Jeśli zaczyna się od strategii a nie od duchowości, ryzykuje się robieniem planów krótkowzrocznych lub nie wystarczająco szerokich, by objąć to zadanie. To duchowość karmi wyobraźnię i pragnienie budowania przyszłości już odkupionej, uzdrowionej.
Po trzecie, doświadczenie pojednania czyni tak z ​​ofiary jak i ze sprawcy (grzesznika) nowe stworzenie (por. 2 Kor 5,17). Pojednanie jest przywróceniem zranionego poczucia człowieczeństwa, ale nie cofnięciem się i przywróceniem sytuacji wcześniejszej, sprzed doświadczenia zła i przemocy, byłoby to zignorowaniem czy zaprzeczeniem centralnego aspektu naszego doświadczenia i tego, czym udało się nam stać po tym złym doświadczeniu, to znaczy byłoby zaprzeczeniem tych strasznych rzeczy, które przecież wydarzyły się naprawdę. Przywrócenie naszego poczucia godności musi zawierać w sobie to doświadczenie pojednania. Ono nie zaprzecza ani nie eliminuje doświadczenia niesprawiedliwości, przemocy i grzechu. Przeciwnie, jest przemianą tegoż doświadczenia, które na ​​zawsze będzie częścią naszego istnienia. Najbardziej uderzający obraz tej przemiany można znaleźć w historii objawień Zmartwychwstałego Chrystusa w Ewangelii św. Jana 20, w spotkaniu Tomasza ze Zmartwychwstałym - rany tortury wobec Jezusa pozostają widoczne na Jego chwalebnym ciele, ale nie są obciążone ciężarem i doświadczeniem śmierci, lecz przeciwnie są źródłem nowego życia i nowej wiary Tomasza, który po ich dotknięciu czuje się zmuszony do wyznania kim naprawdę jest Jezus dla niego w obecnej chwili - jest jego Panem i Bogiem (J 20, 20). Rany stają się miejscem i doświadczeniem, które może dać uzdrowienie innym (por. 1 P 1.24).
Doświadczenie pojednania przemienia nas w nowe stworzenie i przenosi nas do nowego miejsca, do miejsca, do którego nie moglibyśmy pójść sami z siebie. Mówi P. Schreiter, że niektórzy poszkodowani, którzy otrzymali łaskę pojednania i uzdrowienia opowiadają, iż ich uwolnienie nie stało się w sposób, w jaki sobie to wyobrażali, ale odnaleźli je w miejscu lub w sytuacji dla nich całkiem nowej lub nieoczekiwanej.
Po czwarte, to przez historię męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa zaczynamy rozumieć czym jest nowa ludzkość stworzona przez pojednanie. Historia męki i śmierci Jezusa, opowiedziana z ludzkiego punktu widzenia, to historia porażki i upokorzenia. Uczniowie z Emaus będąc w drodze, tylko wtedy, gdy słyszą tą samą opowieść od tajemniczej postaci, która nie robi nic innego jak tylko na nowo odczytuje historię Izraela z perspektywy zmartwychwstania, czują, jak ich serca zaczynają pałać (por. Łk 24,32 ).
Historia cierpienia, śmierci i zmartwychwstania jaką Bóg zdziałał w Jezusie, pomaga ofiarom zrozumieć, co się z nimi stało i gdzie Bóg prowadzi je teraz.
Po piąte, pojednanie będzie zakończone, czyli kompletne tylko w Chrystusie na końcu czasów. Wielkość zadania pojednania wprawia nas w zakłopotanie, przeraża nas, uświadamia nam coraz głębiej, że jest ono nie tylko dziełem Boga, ale że jest dziełem, które nie zostało jeszcze zakończone i nie będzie zakończone. Zakłada i wymaga wysiłku człowieka, lecz jego pełna realizacja wymaga inicjatywy i wskazówek Boga. My chrześcijanie wierzymy, że inicjatywa ta rozpoczęła się już w śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa, a zakończy się na końcu czasów, kiedy powróci Pan.
Podsumowując ten rozdział, musimy dodać, że krew, która jest źródłem i siedzibą ludzkiego życia, niesie w sobie to samo Boże tchnienie, daje nam życie i utrzymuje nas w jedności z Bogiem. W tym samym czasie, w naszej wyobraźni, rozlew krwi jest nierozerwalnie związany z doświadczeniem przemocy i śmierci. Krew staje się tym miejscem dla naszego życia, w której spotykają się życie i śmierć . Jest granicą między życiem a śmiercią. Danie czy oddanie własnej krwi dla innych jest znakiem największej miłości, jaki można sobie wyobrazić i nie ma sobie równego. Wszystkie te obrazy mówią nam o mocy Krwi Chrystusa do nas: Krew Chrystusa staje się dla nas wyrazem tego, co Bóg czyni dla cierpiących. I dlatego Krew Chrystusa przelana na krzyżu jest gwarantem naszego pojednania i naszego pokoju (por. Kol 1, 20). W niej znajdujemy siłę i odkupieńczą moc Syna Bożego.


4. Niektóre aspekty praktyczno-duszpasterskie

Według P. Schreiter, pojednanie może stać się stylem życia i powołaniem, czy inaczej mówiąc duchowością, a nie tylko szeregiem odrębnych zadań do wykonania i wypełnienia. Jesteśmy powołani do życia w nowy sposób, ponieważ Krew Krzyż nas zbawia.
Widzieliśmy, jak Boża działalność pojednawcza realizowana jest najpierw w życiu ofiary, a następnie w życiu sprawcy (winowajcy).Czym więc jest posługa pojednania? W jaki sposób realizuje się tę posługę? Należy pamiętać, że to Bóg dokonuje pojednania, a my możemy jedynie wspomagać je i popierać, wykonując naszą część. Nasza posługa musi być świadectwem tego, co Bóg czyni w świecie i w Kościele (por. P. Robert Schreiter, CPPS, Między Przymierzem a Krzyżem, w: Miesięcznik duchowości Krwi Przenajdroższej, Messenger Press, USA, str. 94).
Posługa pojednania jest służbą dla Kościoła i społeczeństwa, to znaczy jest charyzmatem i dlatego z definicji darem od Boga. Ten szczególny charyzmat jest podstawą naszej tożsamości jako Misjonarzy Krwi Chrystusa i jako szafarzy pojednania, to znaczy jako osób obdarzonych specjalnymi umiejętnościami One pozwalają im stawić czoła kryzysom czy konfliktom bez uciekania od nich czy unikania ich, bez stawania po czyjejś ze stron lub próby rozwiązania spraw w pośpiechu. Mamy być ludźmi obdarzonymi zdolnością wysłuchania obu stron konfliktu z szacunkiem, uwagą i zrozumieniem, bez natychmiastowego wyciągania wniosków czy wydawania sądów. Umiejętność słuchania jest jednym z kluczowych funkcji każdego szafarza pojednania.
Posługa pojednania stara się oprzeć wszelkiej przemocy, która panuje na świecie i w ludziach. Poprzez tę posługę mamy nadzieję pomóc ofiarom, aby mogły odkryć, zaakceptować i rozwijać swój własny dar łaski pojednania, który dotyczy nie tylko przyszłości, ale także ran z przeszłości. Pojednanie zmierza do przywrócenia nowych relacji między Bogiem a człowiekiem, jak i nowych relacji między ludźmi.
Ta posługa koncentruje się na rozwiązywaniu konfliktów na drodze mediacji. Przyczynia się ona do tego, by obie strony (ofiara i sprawca, winowajca i poszkodowany) osiągnęły jakieś porozumienie i wspólnie działały na rzecz wspólnej misji. Aby to pojednanie zakorzeniło się  w sercach ludzi, pierwszym krokiem jest stawienie czoła konfliktowi i rozwiązanie problemu, który spowodował podział między osobami. Stąd istotnym elementem procesu pojednania jest mediacja i negocjacje oraz dialog, o którym mówi Papież Jan Paweł II w swojej adhortacji apostolskiej "Reconciliatio et Penitentia". Potrzeba do tego mocnej wiary, że konflikty mogą mimo wszystko zostać rozwiązane.
Trzeba powiedzieć, że możemy zrobić wiele już przez samą postawę gotowości do wspólnej modlitwy. W łamaniu chleba i w kielichu Eucharystii możemy złożyć osoby i grupy dotknięte przemocą lub zaangażowane w sytuacje konfliktowe, aby skierować je ku pojednaniu, albo też nadać sakramentowi pokuty i pojednania jego prawdziwą i realną wartość.
Kolejną rzeczą godną uwagi jest to, co mówi D. Romano Altobelli, włoski teolog, członek Zgromadzenia Misjonarzy Krwi Chrystusa. Ci, którzy żyją duchowością Krwi Chrystusa koniecznie muszą być budowniczymi pokoju i pojednania między ludźmi, pokoju i pojednania we wspólnotach małych i dużych. Muszą uwierzyć, że można stać się szafarzem pojednania i pokoju także dla tych, którzy nie należą do własnej wspólnoty czy grupy, pamiętając zarazem, że jest się negatywnym przykładem i sprzecznością, jeżeli wewnątrz istnieją podziały, niezgoda, dysharmonia i konflikty. Stajemy się wtedy znakiem sprzeciwu i powodujemy wiele zła. Jednym słowem, musimy zacząć od nas samych, to oczywiste (por. Romano Altobelli, CPPS, Czciciele Najdroższej Krwi, są szafarzami pokoju, w: Miesięcznik duchowości Krwi Przenajdroższej, Messenger Press, USA, str. 86).
Szafarze pojednania, jak kobiety w historii Męki Pańskiej z Ewangelii, towarzyszą ofiarom, zdając sobie sprawę, że nie mogą uwolnić ich od bólu i pozbawić cierpienia. Ale tak jak te kobiety szafarze pojednania mogą być z ofiarami przez cały czas, oferując pociechę i dzieląc z nimi ich ból. Wtedy właśnie ofiary, nawet kiedy znajdą się „poza bramą miasta”, krocząc swoją drogą krzyżową, nie pozostają same, nie czują się opuszczone.
A konkretnie, co oznacza to przebywanie z ofiarami? Nawet jeżeli nie możemy sami dokonać pojednania, to możemy stworzyć warunki, które na nie pozwalają. Na drodze krzyżowej możemy tworzyć stacje słuchania i opieki. Częścią procesu uzdrowienia dla wielu ofiar jest powtarzanie w kółko, raz i drugi, opowiadanie o tym, co się z nimi stało, mówi P. Schreiter.
Inną formą uczestnictwa w tej posłudze jest tworzenie wspólnot przymierza, gdzie jest widoczne i celebrowane poczucie przynależności, zaufania i bezpieczeństwa. Ofiary przyjęte do takich wspólnot potrafią uświadomić sobie cały proces pojednania, który ich czeka.
Także walka o sprawiedliwość jest częścią tej posługi. Dostrzeżenie błędów i przyznanie się do nich, jak i żal za nie, jak u kobiet z pierwszych stacji Drogi Krzyżowej, jest uznaniem ogromu (wielkości) tego, co się stało. Nie pozwala to na manipulację faktów tak, aby kłamstwo nie jawiło się i nie było przyjmowane jako prawda (por. P. Robert Schreiter, CPPS, Między Przymierzem a Krzyżem, w: Miesięcznik duchowości Krwi Przenajdroższej, Messenger Press, USA, str. 95-96).
Można zaproponować z perspektywy posługi pojednania zastanowienie się i refleksję nad tym, w jaki sposób nasze duszpasterstwo i nasze domy mogłyby być miejscami bezpiecznymi, gdzie można mówić prawdę, gdzie kierujemy się normami gościnności, gdzie drzwi są otwarte, a obcy jest mile widziany i gdzie może odnaleźć się ten, kto zaginął. Misjonarze Krwi Chrystusa są zobowiązani do tworzenia takich miejsc, a jako przykład można wspomnieć tu o pracy naszych współbraci w niektórych amerykańskich miastach i domach.
Według P. Schreitera musimy rozróżnić dwa aspekty pojednania: indywidualne i społeczne (wspólnotowe). Rozróżnienie to nie oznacza podziału czy brak związku jednego z drugim. Pozwala nam jedynie na rozważenie tego, co każde z nich w sobie zawiera i jak mają się jedno do drugiego. Na indywidualne pojednanie składa się przede wszystkim przywrócenie ofierze poczucia godności ludzkiej. Wtedy jest ona w stanie, czy inaczej jest zdolna zaprosić winowajcę do skruchy. Natomiast pojednanie społeczne polega na rekonstrukcji porządku moralnego społeczeństwa czy wspólnoty, aby niemoralność przeszłości już więcej się nie powtórzyła.
W ramach tego społecznego wymiaru pojednania możemy wyróżnić trzy etapy: pierwszym jest poszukiwanie prawdy o przeszłości; drugi polega na tym, aby na bazie tej prawdy dać odpowiedź na pytanie, jakiej sprawiedliwości można się domagać, by naprawić zło, które już zostało popełnione, a trzecim etapem jest próba stworzenia bardziej sprawiedliwej przyszłość zarówno dla ofiar jak i dla sprawców (złoczyńców, grzeszników).
Prawda musi być fundamentem wszelkich wysiłków podejmowanych na rzecz budowy sprawiedliwego społeczeństwa czy wspólnoty. Przemoc jest zawsze nagromadzeniem kłamstw - kłamstwa na temat ofiar („zasłużyli na to, co ich spotkało”), kłamstw o sprawcach, winnych zła („do tego właśnie zostałem wybrany”, lub „miałem obowiązek zrobić to, co zrobiłem”) oraz kłamstw o samym społeczeństwie („przemoc była jedynym sposobem uratowania społeczeństwa i osiągnięcia pokoju”). Celem tych kłamstw jest to, by sprawić, aby uwierzono, że są prawdą. Jeśli nie uda nam się zdemaskować kłamstwa i pokonać go, nigdy nie można będzie zbudować relacji prawdziwych i rzetelnych (por. P. Robert Schreiter CPPS, Duchowość pojednania: w Pojednanie przez Krew Chrystusa w czasach przemocy w wielokulturowym świecie, badania i publikacje (CEP), Peru, 1999, str. 29).
P. Schreiter zadaje również i takie pytanie: co chrześcijanie mogą zrobić, aby osiągnąć ten rodzaj społecznego pojednania i nowego ładu moralnego? Odpowiedź jaką daje zawiera się w czterech punktach:
Po pierwsze, Kościół może tworzyć wspólnoty pojednania, wspólnoty, które zapewnią warunki, aby pojednanie mogło być możliwe. Nie możemy sprawić pojednania, ale możemy budować wspólnoty, gdzie ono może się dokonywać. Możemy zapewnić ofiarom obszary i miejsca bezpieczeństwa i gościnności, w których mogą przyjrzeć się swoim ranom i pracować nad własnym uzdrowieniem. W tych wspólnotach, wspomnienia mogą zostać na nowo przemyślane i uleczone. Uzdrowić wspomnienia po jakiejś traumie nie znaczy zapomnieć, co się wydarzyło, bo  rzeczy tak strasznych się nie zapomina. Uzdrowić wspomnienia oznacza pamiętać o przeszłości w inny, nowy sposób. Przez to ofiara uwalnia się i wyzwala z więzów przeszłości w celu otwarcia się na nową przyszłość.
Po drugie, pojednanie zawiera w sobie towarzyszenie ofiarom. Jest to już widoczne we wspólnotach opisanych powyżej, ale wychodzi poza poczucie bezpieczeństwa i gościnności, jak i uzdrowienie wspomnień. Tak jak Bóg otacza szczególną opieką ubogich, tak i Kościół musi iść razem z ofiarami w trudnym procesie odbudowy ich złamanego życia. Skupiając się na trudnościach i perspektywach ofiar, Kościół nie może pozwolić, aby społeczeństwo próbowało zatuszować przeszłość i iść dalej jak gdyby nic się nie stało. Kościół, towarzysząc ofiarom, pozostaje z nimi na ich Drodze Krzyżowej, aż do chwili ich odkupienia (wyzwolenia, czy uzdrowienia). Wspólnota pojednania musi towarzyszyć ofiarom do chwili, aż staną się liderami pojednania, zdolnymi wytyczyć drogi ku wizji nowego stworzenia.
Po trzecie, pojednanie wymaga zobowiązania się do prawdy. Jest coraz bardziej jasne, że nie może być prawdziwej i skutecznej sprawiedliwości, jeśli społeczeństwo czy wspólnota nie jest budowana na prawdzie o przeszłości, bo inaczej buduje się na niestabilnym fundamencie kłamstwa i przemocy. I tutaj ma dużą rolę do odegrania również Kościół. Kościół może pokazać swoje przywiązanie do prawdy na dwa sposoby. Po pierwsze, okazując publiczne poparcie dla wysiłków podejmowanych w celu dojścia do prawdy, a po drugie, publicznie przyznając się do współudziału w błędach popełnionych w przeszłości, to znaczy wyznając swój grzech czy też przyznając się do przemilczania popełnianych nieprawidłowości. Jest mało prawdopodobne, by Kościół mógł być całkowicie niewinny, mówiąc o relacji co do przemocy, ponieważ błędy społeczeństwa odzwierciedlają się także w nim samym. Jeśli Kościół nie mówi prawdy o sobie, nie idzie za Panem na Drodze Krzyżowej i pozostaje tylko z boku tej Drogi wraz z tymi, którzy naśmiewają się z ofiary i obrzucają ją obelgami.
Po czwarte, Kościół zwraca uwagę na pojednanie, gdy uczestniczy jako wspólnota nadziei w trudnym i czasami frustrującym procesie rekonstrukcji społecznej. Częścią zadań chrześcijańskiej wspólnoty, która żyje duchowością pojednania jest stworzenie przestrzeni, w której można kontynuować walkę, nie tracąc nadziei. Jako wspólnota nadziei celebruje i cieszy się tym, czego nikt nie jest w stanie odebrać człowiekowi (ofiarom), to jest godności jaką posiada przed Bogiem jako osoba i jako członek wspólnoty ludzkiej. Jedną z rzeczy, które pojawiły się po refleksji na temat praw człowieka, jak stwierdził papież Jan Paweł II w Orędziu na Światowy Dzień Pokoju 1999 r., zatytułowanym "Poszanowanie praw człowieka tajemnicą prawdziwego pokoju ", jest to, że prawa człowieka nie są czymś, co rządy przyznają ludziom, ale jest nieodłącznym elementem ludzkiej natury. Jako wspólnota nadziei, Kościół w swoim kulcie do Boga, na którego obraz i podobieństwo zostaliśmy stworzeni, jest miejscem, gdzie ta podstawowa prawda nigdy nie zostaje zapominana, gdzie jest stale podkreślana i celebrowana, pamiętając, że w Krwi Chrystusa wszyscy zostaliśmy odkupieni, ludzie z każdego pokolenia, języka, ludu i narodu, jak czytamy w Księdze Apokalipsy 5.9. Jesteśmy wszyscy obywatelami Królestwa Niebieskiego, jakie dla nas przygotowuje Bóg (por. P. Robert Schreiter CPPS, Duchowość pojednania: w Pojednanie przez krew Chrystusa w czasach przemocy w wielokulturowym świecie, badania i publikacje (CEP), Peru, 1999, str. 31-35).


Zakończenie

Chcielibyśmy zakończyć te rozważania słowami samego P. Roberta Schreitera, który mówi nam, że jako ci, co starają się żyć duchowością pojednania pod sztandarem duchowości Krwi Chrystusa, nie możemy zignorować fundamentalnego faktu, iż pojednanie z Bogiem i innymi jest naszym najgłębszym pragnieniem jako człowieka czy jako osoby, ponieważ pojednanie ma do czynienia z pokojem, który jest samą obecnością Boga w nas i pośród nas (por. P. Robert Schreiter, CPPS, Duchowość pojednania: w Pojednanie przez Krew Chrystusa w czasach przemocy w wielokulturowym świecie, badania i publikacje (CEP), Peru, 1999, str. 35).