Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tematy formacyjne 2013/14. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tematy formacyjne 2013/14. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 czerwca 2014

Temat 7: Święci patronowie WKC, moim przykładem pojednania.

Ks. B. Witkowski CPPS Swarzewo
    
(Konspekt jest materiałem pomocniczym, służącym za podstawę, fundament, który potrzeba samemu dopracować i dostosować wg sobie właściwej metody do warunków słuchaczy).
I.
      Moja potrzeba pojednania się  z Bogiem z tzw. osobami trudnymi lub z czymś.
Zastanówmy się każdy z osobna zadając sobie pytanie: 1.Czy jest ktoś, z kim mam się pojednać, czy jest  jakaś płaszczyzna mojego życia która wymaga we mnie uporządkowania? 2. Jeśli jest ktoś, lub coś, to, czy znam odpowiedź w jaki sposób to uporządkować? Jak się pojednać?
II.
Płaszczyzny pojednania.
Pierwsza: z Bogiem, abym akceptował Jego Wolę i przykazania, które mnie ubogacają i nie zabierają wolności. Pojednanie z Bogiem to z ufnością zaproszenie Jego w swoje Życie, pozwolenie, aby On wziął nas jak zabłąkaną owcę z miłością na swoje ramiona i przytulił. To obmycie się w Krwi Baranka, odrodzenie się w Duchu św., pozwolenie się kochać Bogu.
Druga: z samym sobą, abym w pełni akceptował siebie, swoje zalety i wady w procesie rozwoju duchowego.  Ta relacja może być popsuta w trzech poziomach: cielesnym, psychicznym i duchowym. Wzorem pojednania tych trzech poziomów w sobie jest Jezus. On jest wolny od kompleksów na swoim punkcie, nie koncentruje się na sobie z lękiem, ale jest zdolny służyć innym. „Doskonale panuje nad sobą[1]”nie będąc pozbawionym uczuć.  Człowiek nie pojednany w relacji do samego siebie często jest zły sam na siebie, że nie może osiągnąć to co chce i popada w smutek i rozpacz. Nie akceptuje siebie takim jakim jest(pokora). Nie umie sobie przebaczyć, siebie pokochać, przyjąć jako daru od Boga.
Trzecia: z bliźnim, aby miłować brata i być dalekim od nienawiści, aby budować Kościół prawdziwy. Często uważamy się za lepszych, lub gorszych od innych. Wzór relacji właściwych znajdujemy w Chrystusie. On potrafił przebaczyć swoim wrogom i prześladowcom, potrafił prawdziwie kochać. Pielęgnowanie miesiącami i latami zranień(złych emocji do innych) jest polem działania złego, który zniewala nas nienawiścią. Relacja do kogoś staje się chorą, zamiast miłości pojawia się nienawiść, uciążliwa  obsesja i stres. Prowadzić to może do patologii psychicznych, nerwic, wyczerpania organizmu, nowotworów, do zakłamania, które staje się przybieraniem masek.
Czwarta: ze światem, aby być człowiekiem, który panuje nad pieniądzem i materią. Chora relacja polega na tym, że wchodzimy za daleko w materialne sprawy, iż uzależniamy się od posiadania dóbr materialnych. Powstaje nieuporządkowane przywiązanie do nich, pęd za pieniądzem, wzbogaceniem i stanowiskiem. Zachwyt światem może pójść tak daleko, że człowiek będzie uprawiał bałwochwalstwo i odrzuci Boga jako swojego Pana. Nerwice, stresy, sknerstwo to owoce złej relacji do świata materialnego.  Brak jest tutaj zawierzenia swojego losu Bożej Opatrzności według słów Jezusa ( Mt 6,19-34) i na wzór Jezusa(Łk 9,57). Jezus żyje jako ubogi, On jest wolny od przywiązania do dóbr materialnych.
III.
Wybierz i przyporządkuj płaszczyzny pojednania z podanych niżej fragmentów życia naszych patronów WKC, lub z innych fragmentów ich życiorysu Tobie znanych.

A. Św. Kasper del Bufalo(1786-1837) i Jego odważne świadectwo wiary kiedy przyznaje się do Jezusa podczas prześladowań od strony Napoleona. Jego motto: „Nie mogę, nie muszę, nie chcę”.
                           
B.      Św. Kasper del Bufalo kiedy zmagał się ze słabościami natury ludzkiej, ze   
skłonnością do chorób, lękiem przed publicznymi wystąpieniami przeżywał wewnętrzne rozterki przed przyjęciem święceń kapłańskich[2].
  
       
   Wypowiedź sł. Bożego Jana Merliniego o św. Kasprze del Bufalo:
„Ciągle musiał walczyć z typową dla siebie niechęcią do publicznych wystąpień, ze swoim strachem przed podróżami, ze swoja chorowitością. Z zaufaniem, nie tracąc nadziei, poddawał się Bożej Opatrzności. Cierpliwie znosił te ciężary, które z pomocą kierownika duchowego przyjął jako Wole Bożą, mianowicie Zgromadzenie i służbę duszpasterską…”[3].

         C.  Św. Kasper del Bufalo i plaga bandytyzmu.
Bandytyzm szerzył się min. w Sonino, w Vallecorsa. Działalność misyjna św. Kaspra i Jego misjonarzy przyczyniła się do uratowania od zagubienia, od konfliktów z prawem wielu ludzi będących na marginesie, uciekających przez wcieleniem do wojska, czy będących zwyczajnymi rozbójnikami, którzy napadali na dyliżanse z pocztą, czy na policję.
Ci ludzie mogli na nowo odnaleźć swoje miejsce w społeczeństwie, wzgl. Boga, a przede wszystkim przebaczyć sobie.

„Mons. Belisario Cristaldi dla usunięcia bandytyzmu w tej prowincji wymyślił w 1821 roku plan zupełnie wyjątkowy. Nie proponował w nim komisji specjalnych ani oddziałów żandarmerii szczególnie wprawionych w chwytaniu przestępców, uciekających w góry, ale (…) określił on najbardziej możliwy, a przy tym najprostszy i najskuteczniejszy ( sposób), którym były misje ludowe: nie misje rzadkie lub częściowe, ale ogólne i w konsekwencji stałe, połączone z założeniem szczęściu Domów Misyjnych i Rekolekcyjnych według apostolskiego planu świętego Kaspra. Tekst tego cennego dokumentu, zatytułowanego: Plan kultury religijnej i moralnej dla Delegatury Frosinione wymownie świadczy o szacunku dla misji, który cechował Piusa VII (…)”[4] i został przez niego zaaprobowany 08. 10.1821 roku[5].

List z 1825 roku, który otrzymał ks. Merlini podczas misji w Vallecorsa: „ My, biedni bandyci, 
polecamy się łaskawej miłości Wielebnego Ojca. Ksiądz zawsze mówił o sprawach Boga, ale też i o ziemskich, jak zaprowadzić pokój na tym świecie. Nadszedł już czas, by Wielebny Ojciec pomówił z czcigodnym Ojcem Del Bufalo, by z Frosinione udał się do Rzymu i uprosił dla nas łaskę jego Świętobliwości oraz uzyskał dla nas przebaczenie(…). Pozostajemy z szacunkiem, całując ręce i nogi. Niech Bóg udzieli księdzu tyle sił, ile potrzebuje”[6]
.


     D.     Św. Maria de Mattias(1805-1866)Słucha opowiadań o Baranku paschalnym. W 1822 roku 
      przybywa do jej parafii rodzinnej na misje Kasper del Bufalo, „któregoś dnia miała wrażenie, że Kasper ukazując krzyż, który trzymał w ręku, zwrócił na nią przenikliwy wzrok. To spojrzenie rozbudziło w niej żywe uczucie miłości do Jezusa i pragnienie naśladowania misjonarzy we współpracy z Panem dla zbawienia świata”[7]. 4.03.1834 roku powstaje Instytut Adoratorek Przenajdroższej Krwi, którego Maria de Mattias jest założycielką.


Zakładanie nowego zgromadzenia to dla Marii de Mattias wielkie wyzwanie. Doświadcza wiele zmagać sama ze sobą jak i ze wspólnotą sióstr, które tworzą nowe Zgromadzenie.
 Z listu do ks. Jana Merliniego(10.05.1839)
 „Przewielebny Ojcze! Wczoraj, kiedy zgromadziło się dużo kobiet w kościele, aby uczestniczyć w nabożeństwie miesiąca Maryjnego,  a ja ze swoimi córkami modliłam się słowami: Bóg Cię uwolnił, Maryjo, wszedł ks. Prałat bardzo zagniewany na mnie, zaczął mówić do tych pobożnych kobiet, że w kościele powinny słuchać tylko księży, a nie kobiet. Powiedział jeszcze wiele uwag dotyczących mnie i zabronił mi odprawiać nabożeństwa. Mam się ograniczyć tylko do szkoły. Pozostałyśmy na klęczkach razem z moimi córkami(…)”[8].


 E.      Św. Franciszek Ksawery(1506-1552) Pionier nowoczesnych misji. Studiował   miejscowe
    warunki i przystosowywał do nich metody pracy misyjnej. Kształcił miejscowy kler, tworzył lokalną organizację kościelną. Działał z poszanowaniem kultury kraju, w którym pracował (inkulturacja)(…).  Wpatrywał się i wsłuchiwał się w to co było darem poszczególnych społeczności, do których Bóg go posyłał. Można powiedzieć szukał bliskości z tymi, którym miał głosić Ewangelię, chciał się z nimi pojednać.
Franciszek Ksawery miał odpowiednią motywację pójścia na misje:
„(…) wyszedłszy z siebie krzyczałem do tych, którzy mają więcej wiedzy niż miłości, i nawoływałem ich tymi słowami: o jak wiele dusz z waszej winy traci niebo i pogrąża się w otchłań piekła”. (Z listu Fr. Ksawerego do Ignacego Loyoli)

Odpowiednią postawę duchową: czyli pokorę wzgl. Boga i tych którym głosił Ewangelię., oraz był otwarty na współpracę ze świeckimi(laikatem).

„W odpowiedniej porze każdego dnia będę się zajmował w ciągu godziny lub dłużej następującymi tematami: Po pierwsze, muszę wyrabiać w sobie wielką pokorę przy głoszeniu kazań, przypisując wszystko dobre w nich wyłącznie Bogu. Po drugie, będę stale miał przed oczyma dobrych ludzi, pamiętając, że to Bóg daje im chęć słuchania mnie, a mnie daje pobożne pragnienie nauczania. Po trzecie, muszę dążyć do wzbudzenia w sobie wielkiej miłości do mych ludzi, pomnąc na zobowiązania jakie mam w stosunku do nich(…)[9].

„Franciszek bardzo mocno stawiał na laikat i odpowiedzialność świeckich za ewangelizację. W krótkim czasie zorganizował grupy zdolnych i pełnych wiary katechetów, którzy stali się misjonarzami w swoim środowisku. Rozumiał, że modlitwy i podstawowy katechizm trzeba przetłumaczyć na języki lokalne, a Ewangelię głosić w miejscowym języku”[10].

F.       Św. Katarzyna ze Sieny(1347-1380) była pośredniczką w konfliktach i sporach. Np. Rząd toskański 
       prosił ją o pośrednictwo w negocjacjach z papieżem. Tak długo namawiała Grzegorza XI i tak żarliwie się modliła, tak wiele listów napisała w tej sprawie, aż osiągnęła cel i papież powrócił do Rzymu w styczniu 1377 r.

      Aktywność św. Katarzyny, musimy o tym pamiętać, wypływa ze sfery jej mistycznych przeżyć. Mistycyzm był pierwotną inspiracją jej poczynań apostolskich. A rok 1375, w którym św. Katarzyna wkracza na drogę działalności ,, politycznej”, jest zarazem czasem szczytów jej mistyki i obdarowywania łaskami ze strony Boga. W tym roku otrzymuje stygmaty[11]. Rok później odbywa najdłuższą podróż w swoim życiu, / do Awinionu na dwór papieski/, która okazała się najważniejszą na tamte czasy misją dla Kościoła. Katarzyna, córka sieneńskiego farbiarza przyczynia się do tego, że papież Grzegorz XI powraca do Rzymu w styczniu 1377 roku, po długim pobyciu we Francji / niewoli awiniońskiej/[12]
      Sytuacja polityczna, jaka panowała w ówczesnych Włoszech , a także w Kościele za czasów Świętej[13],
to czas niepokoju, wzajemnej rywalizacji pomiędzy poszczególnymi republikami, czy też rodami na Półwyspie Apenińskim. Najsilniejszą z republik okazała się Florencja. Państwo Kościelne i papiestwo było w upadku autorytetu
[14]. Ciało mistyczne, czyli Kościół doznaje bolesnego rozdarcia w 1378 r. poprzez Schizmę Zachodnią. Po śmierci Grzegorza XI, w marcu 1378 roku papieżem zostaje abp Bari. / Urban VI/, ale kardynałowie francuscy niezadowoleni z tego, wybierają innego papieża Klemensa VII. Wiosną 1379 roku wybucha wojna pomiędzy Urbanem VI a Klemensem VII / antypapieżem/. W bitwie pod Merino wojska antypapieża zostają pokonane i poddają się na Zamku św. Anioła. Prawowity papież może wrócić do Rzymu[15]
               Jaką rolę odgrywała w tym wszystkim Katarzyna Benincasa? Od początku stoi po stronie prawowitego papieża Urbana VI. Czyni to wszystko w swoich listach. A pisze do władców, kardynałów, biskupów, przyjaciół prosząc ich by włączyli się do akcji na rzecz jedności Kościoła i zakończenia Schizmy”[16].
IV .
Podział na grupy, w których animatorzy próbują zebrać istotę wykładu jeszcze raz: Święci patronowie WKC, moim przykładem pojednania. Wybrana osoba przedstawia na forum wynik pracy w grupach, można też pokazać scenkę z życia naszych świętych, lub patronów.




[1] W., Cyran, O modlitwie o uzdrowienie(skrypt) s. 2.
[2] N. Spezzati., Czasy świętego Kaspra w:Kasper del Bufalo, Życie-czasy-osobowość-charyzmat, Częstochowa 1999 s.45.
[3] Tamże., s.67.
[4] B. Conti., Misje ludowe według Metody Misji Świętych świętego Kaspra del Bufalo, Życie-czasy-osobowość-charyzmat, Częstochowa 1999 s.168.
[5] Por. Tamże.
[6]G. Papasogli., Dla papieża i kościoła, Kraków 1987 s.273.
[7] A. Vissani, E. Salvi, M. Piccotti., Za wszelką cenę, Castelplanio 1994 s. 38-39.
[8] Listy błogosławionej Marii De Mattias, tom I. Wrocław 1990 s. 34-35.
[9]J. Brodrick., Powstanie i rozwój Towarzystwa Jezusowego, Święty Franciszek Ksawery, Kraków 1969 s.396-397.
[10] K. Keler., Apostoł Narodów Azji Św. Franciszek Ksawery(1506-1552), Miejsca Święte nr 12(108)2005 s.4.
[11] L. Grygiel., Św. Katarzyna… art. cyt., s.276. Święta stygmaty otrzymuje w Kościele Św. Katarzyny w Pizie.
[12] Kalendarz życia św. Katarzyny ze Sieny, W Drodze 8/ 1980/ nr 5, s.12.
[13] Święta żyła w okresie przejściowym, koniec średniowiecza i początek czasów nowożytnych.
[14] Chodzi o walkę i spory między papiestwem a cesarstwem, konflikt Pomiędzy królem francuskim Feliksem IV Pięknym i papieżem Bonifacym VIII. Konflikt kończy się klęską papiestwa. Francja staje się odtąd najsilniejszym królestwem na zachodzie. Powstają tendencje cezaropapizmu. Na takim tle dziejów Kościoła doznaje dalszego zranienia. Następca Bonifacego VIII i Benedykta XI blisko związany z Feliksem IV po wyborze na papieża nie udał się do Rzymu, ale osiadł w Awinionie. Tak rozpoczęła się niewola awiniońska/ 1378- 1417/.
[15] Kalendarz życia … art. cyt., s. 12.
[16] B. Witkowski., Pojęcie Odkupienia w pismach św. Katarzyny Sieneńskiej(praca magisterska). Lublin 1988     s.11-12

piątek, 14 marca 2014

Temat VI: Apostolstwo pojednania przez Krew Chrystusa

JAKI  APOSTOŁ,  TAKIE  JEGO  APOSTOLSTWO!

Temat  ten  dzielę  na  trzy  zasadnicze  części:  1) apostolstwo, 2 ) pojednanie  i  3 )  pojednanie  przez Krew  Chrystusa.
W pierwszej  części  należy  odpowiedzieć  na  pytanie: - Czy  jestem  apostołem  pojednania?
W drugiej   części  należy  odpowiedzieć  na  pytanie: - Jakim  jestem  apostołem  pojednania?
W trzeciej  części  należy  odpowiedzieć  na  pytanie: - Jakie są  owoce  mojego  apostolstwa  pojednania przez  Krew  Chrystusa?

I   APOSTOLSTWO  
Tak tłumaczy  znaczenie  tego  słowa  „KATECHIZM  KOŚCIOŁA  KATOLOCKIEGO”
Cały  Kościół  jest apostolski,  ponieważ pozostaje, przez  następców św. Piotra                  i  Apostołów, w  komunii  wiary i życia  ze  swoim  początkiem. Cały 

sobota, 25 stycznia 2014

Temat V: Wiara w moc Krwi Chrystusa w procesie pojednania

Czy w życiorysach świętych odnajdziemy takich, którzy z tajemnicy krwi Chrystusa czerpali motywację do pojednania? W jaki sposób krew Zbawiciela napędzała ich ducha? Nasze intuicje w odnalezienie pozytywnych odpowiedzi  każą rozpocząć poszukiwania.
„Boska rosa” - Św. Teresa z Lisieux (1873 - 1897)
                Św. Teresa od Dzieciątka Jezus w Dziejach duszy opisuje m.in. takie wydarzenie:
                „Pewnej Niedzieli, gdy oglądałam fotografię przedstawiającą naszego Pana na Krzyżu, uderzył mnie widok krwi, która spływała z jednej z Jego Boskich rąk. Ogarnął mnie wielki smutek na myśl, że ta krew spada na ziemię, a nikt nie kwapi się, by ją przyjąć, postanowiłam więc trwać w duchu u stóp Krzyża i przyjmować tę Boską rosę, która z niego spływa, z tym przeświadczeniem, że mam ją potem wylewać na dusze... Nieustannie rozbrzmiewało w mym sercu wołanie Jezusa na Krzyżu: "Pragnę!" Te słowa rozpaliły mnie żarem nie znanym mi dotąd i gwałtownym... Chciałam dać pić memu Umiłowanemu i czułam równocześnie, że i mnie pali pragnienie dusz... W tym czasie nie pociągały mnie jeszcze dusze kapłanów, lecz wielkich grzeszników, paliło mnie pragnienie wyrywania ich z wiecznych płomieni...
                Aby pobudzić moją gorliwość, Dobry Bóg pokazał mi, że miłe są Mu moje pragnienia.  Słyszałam kiedyś jak rozmawiano o wielkim zbrodniarzu, który miał być skazany na śmierć za straszne morderstwa; wszystko wskazywało na to, że umrze nie okazując żalu. Chciałam za wszelką cenę nie dopuścić do tego, by poszedł do piekła, i wykorzystałam w tym celu wszystkie dostępne mi środki. Mając świadomość, że sama z siebie nic nie mogę, ofiarowałam Dobremu Bogu wszelkie nieskończone zasługi Naszego Pana, skarby Kościoła Świętego, wreszcie poprosiłam Celinę, by zamówiła Mszę św. w moich intencjach, sama bowiem nie śmiałam tego uczynić w obawie, aby nie być zmuszoną do przyznania się, że to za Pranziniego, wielkiego zbrodniarza. Także i Celinie nie chciałam o tym mówić, ale ona tak czule i tak natarczywie mnie pytała, że powierzyłam jej moją tajemnicę; nie tylko mnie nie wyśmiała, ale jeszcze obiecała pomóc mi w nawróceniu mego grzesznika, co też przyjęłam z wdzięcznością, chciałam bowiem, by wszystkie stworzenia zjednoczyły się ze mną w celu uzyskania łaski dla winnego. W głębi serca czułam pewność, że moje pragnienia będą zaspokojone, niemniej, chcąc na przyszłość dodać sobie odwagi do modlitwy za grzeszników, mówiłam Dobremu Bogu, że ufając niezłomnie nieskończonemu miłosierdziu Jezusa, jestem najzupełniej pewna, iż przebaczy biednemu nieszczęśnikowi Pranziniemu i wierzyć w to będę nawet wtedy, gdyby nie wyspowiadał się i nie okazał żadnego znaku skruchy, jednak o ten znak proszę, proszę jedynie dla zwykłej mojej pociechy...
                Moja modlitwa została wysłuchana dosłownie! Mimo że Tatuś zabronił nam czytania jakichkolwiek dzienników, nie uważałam za nieposłuszeństwo czytanie fragmentów dotyczących Pranziniego. Nazajutrz po jego egzekucji wpadł mi w ręce dziennik: "La Croix". Otworzyłam go pośpiesznie i co zobaczyłam?... Ach! łzy zdradziły moje wzruszenie i byłam zmuszona pójść się ukryć... Pranzini bez spowiedzi wstąpił na szafot i gotował się do włożenia głowy w ponury otwór, gdy nagle, poruszony niespodziewanym natchnieniem, obrócił się, chwycił Krucyfiks podany mu przez kapłana i trzykroć ucałował jego święte rany!... Potem jego dusza poszła przyjąć miłosierny wyrok Tego, który zapewniał, że w Niebie będzie większa radość z jednego grzesznika czyniącego pokutę, aniżeli z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy pokuty nie potrzebują!...
                Otrzymałam "znak", o który prosiłam, a znak ten był wiernym obrazem łask, przez które Jezus pociągnął mnie do modlitwy za grzeszników. Czyż nie na widok ran Jezusa i spływającej Jego Boskiej krwi wstąpiło w moje serce pragnienie ratowania dusz? Chciałam je poić tą Krwią niepokalaną, która może je obmyć z wszelkiej zmazy i oto wargi "mego pierwszego dziecka" przywarły do tych świętych ran!!!... Jakże niewypowiedzianie słodka odpowiedź!... Od tej łaski jedynej w swoim rodzaju moje pragnienie ratowania dusz wzrastało z każdym dniem; zdawało mi się, że słyszę Jezusa mówiącego do mnie jak do Samarytanki: "Daj mi pić". Była to prawdziwa wymiana miłości; duszom dawałam krew Jezusową, a Jezusowi ofiarowywałam te same dusze ożywione Boską rosą. Sądziłam, że w ten sposób ugaszę Jego pragnienie; im więcej dawałam mu pić, tym bardziej wzrastało równocześnie pragnienie mojej biednej małej duszy, a to żarliwe pragnienie dawał mi On, jako najsłodszy napój swej miłości”1.

„lekarstwo dusz” - Św. Kasper del Bufalo (1786 - 1837)
                O tym, że krew Naszego Pana była ożywczym źródłem dla św. Kaspra del Bufalo nie trzeba przekonywać nikogo, kto przeczytał choćby fragment któregoś z jego listów czy życiorysów. To lekarstwo dusz2 nieustanie dostępne poprzez sprawowany w Kościele sakrament Eucharystii zbawia, oczyszcza, daje nadprzyrodzoną moc, napełnia słodyczą, pobudza do wzmożonego i owocnego działania,[1] zapewnia wejście do „Miejsca Świętego”[2].
Wiara w tajemnicę krwi Chrystusa ocaliła Kaspra przed śmiercią podczas więzienia, dała niespożyte siły podczas misjonarskiej posługi głoszenia Słowa, odporność w czasie niesłusznych oskarżeń dotykających jego samego jak i powstałego Zgromadzenia przed papieżem.
Kasper moc krwi Zbawiciela chciał głosić każdemu i wszystkim - takie było jego doświadczenie i misja, której się bez reszty poświęcił. Ochoczo udawał się w najbardziej niedostępne, ukryte w górach miejscowości by głosić misje i rekolekcje, nie angażował się jednak w bezpośrednie mediacje pomiędzy briganti a przedstawicielami władz państwowych. Stało się to jednym z punktów różniących Założyciela a ks. Pellegriniego, który ostatecznie opuścił zgromadzenie.[3]
„Święty nie czuł się powołany, by samemu prowadzić lub powierzyć misjonarzom prowadzenie negocjacji. Kontynuował natomiast, bądź osobiście wędrując po górach w niezmiernie trudnych warunkach, bądź przez swoich misjonarzy, dzieło etyczno - religijnego odrodzenia. Pracując tak, pełen pokory, miał nadzieję, że przygotuje najlepszy grunt pod ostateczne pokojowe rozwiązanie sprawy”[4] - komentuje Giorgio Pappasogli.

                Ukazane powyżej przykłady, a można by przytoczyć ich znacznie więcej, ukazują sposób, w jaki postrzegania i przyjmowana była Zbawcza krew, jak ogromne przynosiła owoce w życiu chrześcijańskim. Trudno jednakże odnaleźć tu konkretną strategię pojednania. Krew odnawia dusze, uzdalnia do przebaczenia, rozpoczyna nowe życie dając wszystko co niezbędne jest do jego rozkwitu i owocności.


1              Martin, http://www.karmel.pl/klasyka/dzieje/baza.php?id=05
2              Módlmy się o wzrost gorliwości w oddawaniu czci Krwi Chrystusa, będącej ceną naszego zbawienia, lekarstwem i obmyciem naszych dusz, pociechą i rozkoszą naszych serc”. Bufalo, IV List okólny 1832 r.
[1]              „Wystarczy jedno spojrzenie na Boską krew a ona wstrząśnie nami, byśmy działali z niespożytą gorliwością i działać będziemy z prawdziwym Duchem Bożym”. Bufalo, III List okólny 1829.
[2]              por. Reguła, Rozdział I art. 5.
[3]              Colagiovanni s.278.
[4]              Papasogli s. 275.

Prowokacja dla chrześcijan XXI w.
  Na wzgórzach przy wjeździe do włoskiego miasta Patrica w roku 1981 odsłonięto monument „Przeciw przemocy” (Monumento Contra la Violenza) autorstwa Vincenzo Ingletti-ego[1].

Monument
                Odlew z brązu przedstawia zwłoki zabitych osób wyeksponowane z lewej strony oraz postać mężczyzny w sutannie z krzyżem misyjnym zatkniętym za pasem, z peleryną narzuconą na ramiona w geście osłonięcia. Głowa otoczona jest nimbem - znakiem wskazującym na świętość osoby. Prawa ręka wskazuje na zabitych. Niezmiernie interesujące jest umieszczenie na wewnętrznej stronie płaszcza postaci z dawnych czasów postnapoleońskich - briganti i ich rodziny w charakterystycznych strojach[2].
                Wpatrując się w dzieło upamiętniające wydarzenia z grudnia 1978 roku, kiedy to na skutek zdecydowanej walki przeciwko mafii Roberto Capone-go podjętej m.in. przez prokuratora okręgu Frosinone Fedele Calvosy zostali zabici dwaj policjanci, szef mafii oraz sam Calvosa, nie sposób zadać sobie pytań o przesłanie.

Kasper-Płaszcz.
                Artysta odwołując się do Kaspra i jego działalności, która w konsekwencji przyniosła pokój i doprowadziła do uratowania wielu osób okrytych misjonarską peleryną wskazuje ręką świętego na ówczesny dramat rozlewu krwi i ofiar, które stały się częścią żniwa rozwoju przestępczej organizacji.
Co kierowało Capone-m, że był gotów zapłacić cenę z własnego życia i wielu niewinnych istnień?
Jakiego orędzia zabrakło, aby i ci zabici znaleźli się pod płaszczem św. Kaspra?
Dlaczego „sprawy ziemskie” i sprawy Królestwa Bożego nie są do pogodzenia (a może tylko tak nam się wydaje)?

Literatura w porządku alfabetycznym:
Ballor Milton A.  CPPS Saint Gaspar del Bufalo In The Arts, Carthagena, Ohio 2002 s. 58-59.
Bufalo del Kasper św.  Listy okólne ze słowami zachęty dla Misjonarzy ze Zgromadzenia Przenajdroższej Krwi przez Niego założonego tłum. Aleksander Kowalski (maszynopis) Rzym 1983
Colagiovanni Michele ks. CPPS, Kasper del Bufalo i jego pierwsi towarzysze, w: Kasper del Bufalo. Życie - czasy - osobowość - charyzmat, Częstochowa 1999
Martin Teresa, Dzieje Duszy, Rękopis A, Rozdział 5, cyt. za: http://www.karmel.pl/klasyka/dzieje/baza.php?id=05
Papasogli Giorgio, Dla papieża i Kościoła. Życie i czasy św. Kaspra del Bufalo, Kraków 1987
Reguła Zgromadzenia Misjonarzy Przenajdroższej Krwi Pana Naszego Jezusa Chrystusa z Zastosowaniem Praktycznym tłum. Aleksander Kowalski (maszynopis) Rzym 1983
ks. Dawid Wróblewski, CPPS


[1]      Fotografia: Monument.jpg
[2]      Fotografia: Kasper-Plaszcz.jpg