wtorek, 16 sierpnia 2011

Posługa pojednania jako aspekt naszej duchowości



POJEDNANIE I POSŁUGA POJEDNANIA JAKO GŁOWNY ASPEKT NASZEJ DUCHOWOSCI


Chcę zapoznać Was z tym, co na temat pojednania i posługi pojednania myśli P. Robert Schreiter, który jest Amerykaninem i teologiem, członkiem Zgromadzenia Misjonarzy Krwi Chrystusa. P.Schreiter jest tym, który chyba najbardziej i najgłębiej zbadał temat pojednania widziany od strony naszej duchowości i dał liczne wykłady i rekolekcje na ten temat na całym świecie. 

1. Pojednanie w niektórych tekstach Nowego Testamentu
W liście do Kolosan (Kol 1, 19-20) św. Paweł wychwala wielkość Chrystusa i Jego zbawczego dzieła, cytując tekst jednego z hymnów, jakie chrześcijanie śpiewali w swoich wspólnotach. Poprzez śpiewy tego typu ewangelizowały się te wspólnoty. Chrystus w żaden sposób nie jest tym przegranym, który padł ofiarą mocy kosmicznych, społecznych czy historycznych, jak to mówiono w Jego czasach. Chrystus jest Wieczny, jest Stwórcą, tym, który wszystko podtrzymuje, który jest wypełnieniem (pełnią) wszystkiego, Głową Kościoła, Pierworodnym z pośród umarłych, sprawcą pojednania we wszystkim. Śpiewając ten hymn, chrześcijanie wyznawali własną wiarę, podtrzymywali jedni drugich, wychwalali Pana i wynosili z tego konsekwencje dla swojego codziennego życia.
W projekcie, o którym mówi List do Kolosan, Chrystus nie jest sam, samotny i wyizolowany, lecz jest głęboko i wewnętrznie włączony w kontekst kosmiczny i znajduje w nim – w odkupieńczym geście zmartwychwstania – prawdziwe wypełnienie. On jest tym „całkowicie pełnym” i tym, który wszystko wypełnienia. Poprzez Chrystusa człowiek i wszystkie rzeczy dochodzą do pełni, do której zostali przeznaczeni od początku.
Byli we wspólnocie Kolosan i tacy, którzy za bardzo nalegali na aspekt tragiczny odkupienia Chrystusa. Był On oczywiście ofiarą śmierci, ale zmartwychwstał i w ten sposób pojednał w sobie wszystko i przyniósł pokój.
Pokój, jakim dla nas jest Chrystus pochodzi z Krwi Krzyża, mówi List do Kolosan, z Krwi, która w sobie zawiera Krew cierpienia i Krew pojednania, Krew nowego życia i nowego stworzenia.
Sam temat pokoju w Chrystusie i pojednania znajdujemy w Liście św. Pawła do Efezjan: „Ale teraz w Chrystusie Jezusie wy, którzy niegdyś byliście daleko, staliście się bliscy przez krew Chrystusa. On bowiem jest naszym pokojem. On, który obie części [ludzkości] uczynił jednością, bo zburzył rozdzielający je mur - wrogość”(Ef 2, 13-14).
W rozdziałach 2-3 Listu do Efezjan mamy sens zbawczego dzieła, jakie Bóg realizuje w Jezusie Chrystusie. Przez Chrystusa Bóg sprawił, że ludzkość przeszła ze śmierci do życia i On zebrał w jeden jedyny naród – Kościół - dwa ludy, czyli żydów i pogan, którzy żyli podzieleni i zanieprzyjaźnieni. Paweł posłany jest, aby głosić to orędzie zbawcze i pojednawcze.
Krew Chrystusa, to znaczy wierność Jezusa Chrystusa miłości Bożej aż do śmierci, stworzyła nowe kryterium ludzkiego życia: teraz liczy się jedynie zjednoczenie z Nim, który jest pokojem i pełnią wszelkiego dobra. Nie ma już zatem podziałów ani nieprzyjaźni z racji przynależności do narodu żydowskiego. Ona już się nie liczy, liczy się to, że wszyscy, tak żydzi ( którzy niegdyś byli bliscy) jak i poganie (którzy niegdyś byli daleko) otrzymali tę samą Dobrą Nowinę i żyją w tej samej wspólnocie z Ojcem w Duchu Świętym. Mówi się symbolicznie, że Jezus „zburzył rozdzielający je mur”, mając na myśli mur świątyni, uniemożliwiający wejście cudzoziemcom. On poprzez swoją śmierć uczynił z dwóch grup, swego czasu niemożliwych do pojednania, jedna grupę. Wydarzenie to uśmierciło stare prawo, czy też lepiej legalizm, i od teraz na zawsze nie można już ustanowić i usprawiedliwić dyskryminacji we współżyciu ludzkości w imię religii czy też wiary.
W centrum duchowości Krwi Chrystusa znajduje się ta świadomość pojednania, o której mówi św. Paweł w Liście do Efezjan – pojednanie pokazujące jedność przymierza i krzyża, jedność centrum naszego życia z jego marginesami. Jest duchowością przymierza, podkreślającą temat przynależności - Bóg uczynił z nas szczególny naród poprzez Krew Chrystusa. Przymierze wskazuje na zaangażowanie, troskę, gościnność. Tworzy żywe centrum, gdzie docenia się osoby i się je przyjmuje z radością. Jest prawdziwym sanktuarium naszego życia, miejscem świętym i miejscem schronienia, miejscem pojednania.
W drugim Liście do Koryntian (5,17-21) mówi się nam najpierw, że ten, kto żyje w Chrystusie jest nowym stworzeniem. Stare Przymierze przeminęło, a wraz ze zmartwychwstaniem Chrystusa rozpoczęło się coś nowego, coś co potrafi przemienić ludzką egzystencję i historię. Autorem tego nowego dzieła jest sam Bóg, a ludzie wezwani są do współpracy w tym dziele. To nowe dzieło polega na akcji pojednawczej, która bierze początek z Bożego miłosierdzia, ukazanego w Jezusie Chrystusie; misją Apostołów jest przekazywanie dalej tego działania Boga. Mistyka chrześcijańska jest mistyką nowego: „Jeżeli więc ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem”. Dlatego tez śmierć Chrystusa rozumiana jest jako pojednanie. Słowo to w języku greckim pochodzi i odpowiada słowu „nowe stworzenie”. Tak więc, odnowa i pojednanie są ze sobą ściśle złączone, jak to twierdzi św. Paweł w cytowanym tekście.
Trzeba powiedzieć, zatem, że pojednać się to nie tylko wymazać nieszczęśliwy czas naszego życia i powrócić do zera; nie jest zamknięciem konta i rozpoczęciem od nowa tak, jakby się nic nie stało. Przeciwnie, pojednanie uznaje możliwość i prawdopodobność popełnionego zła, będącego źródłem separacji (podziału), zawiera w sobie tworzenie nowej sytuacji, w której rozpocznie się przezwyciężać (pokonywać) historyczne limity. W ten sposób rozumie się fragmenty NT odpowiadające pojednaniu z wielką mocą - teraz wszystko staje się nowe.
We Krwi zaprowadzeni zostaliśmy do nowego miejsca, które wznosi się ponad przebyte cierpienie i staliśmy się nowym ludem na chwałę Bożą. Duchowość pojednania przechodzi przez cierpienia, śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa i wprowadza nas bezpośrednio w nasze cierpienie. W głębokościach tego cierpienia zstępujemy do miejsca zmarłych, jak Jezus. Później Bóg nas wywyższa, przenosi nas do nowego miejsca i czyni z nas nowe stworzenie.
Posługa pojednania – której apostołowie są szafarzami z mandatu samego Pana – nie jest czymś uspokajającym, bo nie pozostawia rzeczy takimi, jakimi są, lecz wymaga odwagi tworzenia sytuacji nowych, poza wszelkimi limitami, w ramach których żyliśmy do tej pory. Pojednanie, możemy powiedzieć, jest zaprzeczeniem (negacją) całkowitym tego, co stare.
Pojednanie jest także wyzwaniem skierowanym ku drugiemu, ku sytuacjom nowym, nieznanym i czasami trudno wyobrażalnym. Jest postawą rewolucyjną, w sensie szukania drugiego, ale nie jest powrotem do tego, co dawne czy „założeniem starych szat”. Ta droga pojednania – szukania drugiego – jest z pewnością niebezpieczna, bo zmusza do wyjścia poza siebie i do spotkania z innymi. Wyzwanie jakie przedstawia św. Paweł chrześcijanom w swoich listach jest takie: nie można być mniej niż Chrystus, potrzeba uczynić się „grzechem”, ryzykować utratę niewinności, aby, paradoksalnie, odzyskać ją na nowo, wyzbyć się tego, co stare, by przyodziać się w nowe, kroczyć w kierunku nowego celu, ku nowej sytuacji zmartwychwstania.
W ten sposób, duchowość Krwi Chrystusa znajduje się w pełnej zgodności z tematem pojednania. Krew Chrystusa zamyka w sobie dwa głębokie znaczenia, odpowiadające tej wizji pawłowej pojednania. Po pierwsze, krew cierpienia: poprzez cierpienie Jezusa (który nie znał grzechu), zniszczony zostaje ogrom zła w świecie. Oznacza to, że Bóg bierze na serio ból i cierpienie, jakiego doznajemy kiedy jesteśmy przedmiotem zdrady czy nadużyć. Nie zostaje ono zapomniane, lecz przemieniony w sytuację nową, w nową rzeczywistość. A to nas prowadzi do drugiego znaczenia jakie niesie ze sobą Krew pojednania dla naszej duchowości. Jest to Krew nowego życia, nowego stworzenia i symbol życia samego Boga wewnątrz nas, Bożego pokoju w nas; Ona wskazuje i ożywia wizję ludzkości pojednanej.

2. Pojednanie w znaczeniu sakramentalnym

Odwołujemy się w tej części do sakramentu pokuty i pojednania, będącym sakramentalnym wyrazem całego Kościoła. Nie jest on tylko wyraz sakramentalnego pojednania z Kościołem i w Kościele - można by wymienić na przykład sakrament chrztu, który ma także taki wymiar - ale mówienie o sakramencie pokuty i pojednania jest bardziej przydatne i bardziej reprezentatywne dla nas, jeżeli chcemy mówić o pojednaniu.
Sakrament ten nazywany jest „sakramentem pojednania”, ponieważ daje grzesznikowi miłość Boga przynoszącą pojednanie, powołując się na słowa świętego Pawła w liście do Koryntian:   „Pojednajcie się z Bogiem!” (2 Kor 5,20 ). Pojednanie jest darem od Boga, z Jego własnej inicjatywy (por. Reconciliatio et Penitentia, część 1, Rozdz.2 nr 7). Ponadto, ten który żyje z miłości miłosiernej Boga, jest gotowy odpowiedzieć na wezwanie Pana: "najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim!" (Mt 5,24). Jest to wezwanie, które ma specjalne znaczenie - pojednanie, aby było pełne, pociąga za sobą koniecznie wyzwolenie z grzechu, który musi zostać odrzucony w jego najgłębszych korzeniach jakimi jest odrzucenie Boga i bliźniego, mówi tekst (por. Reconciliatio et Penitentia, nr 4 Wstęp).
Pojednanie wiąże się z podwójnym spojrzeniem: dostrzeżenie relacji najpierw z Bogiem, a później z bliźnim, i nowe podejście, które często wymaga zmiany czy przemiany, to znaczy tego, co w języku wiary  nazywamy nawróceniem. Nawrócenie z kolei wiąże się z powrotem do Boga i pojednaniem z Kościołem (jako Ludem Boży), który jest tym, co wyraża i realizuje liturgicznie sakrament pokuty i pojednania. Tak więc, pojednanie z Kościołem jest nieodłączne od pojednania z Bogiem i na odwrót, a także ułatwia ono pojednanie ludzi między sobą.
Mówi Jan Paweł II w swojej adhortacji apostolskiej "Reconciliatio et Penitentia" (por. Wstęp nr 1), że mówienie o pojednaniu i pokucie jest zaproszeniem do odkrycia na nowo tych samych słów, którymi Jezus Chrystus zechciał zainaugurować swoje przepowiadanie: "Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię", co oznacza przyjęcie Dobrej Nowiny o miłości, o przybraniu za dzieci Boże i w konsekwencji o braterstwie między ludźmi.
Ale tym właśnie, co nas kosztuje jest zmiana samego serca i okazanie, że naprawdę chcemy pojednania. Grzesznik jednak we własnym przekonaniu tego, że jego grzechy niszczą w tym samym czasie jego związek z Bogiem i bliźnim (por. Łk 15,21), może oczekiwać przebaczenia jedynie od Boga, bo tylko Bóg jest miłosierny i zawsze skłonny i gotowy, aby przebaczyć, ale człowiek już nie. Jest to również sens ofiary Chrystusa, którą raz na zawsze zostaliśmy  oczyszczeni z naszych grzechów w Jego Przenajdroższej Krwi (por. Hbr 9,22; 10.18). W ten sposób ten, który zawinił jak i ofiara jego winy (grzechu) są pojednani przez Boga w Jego miłosierdziu, w Tym, który przebacza zawsze i zawsze przyjmuje z powrotem.
Prawdziwe pojednanie z Bogiem odbywa się w intymności serca syna marnotrawnego, którym jest każdy penitent. Musimy jednak dodać, że takie pojednanie z Bogiem niesie za sobą inne sposoby pojednania, które naprawiają skażenia spowodowane przez grzech. Penitent doznaje przebaczenia z samym sobą w głębi swojej duszy, odzyskując własną wewnętrzną prawdę o sobie, doznaje pojednania ze swoimi braćmi, zaatakowanymi (grzech zawsze jest rodzajem agresji) i zranionymi przez niego w jakiś sposób. W ten sposób jedna się też z Kościołem i z całym stworzeniem (por. Prawo Kanoniczne, kan. 1469).
Chrystus zechciał, aby cały Jego Kościół, zarówno w modlitwie jak i w życiu i w całym swoim działaniu był znakiem i narzędziem przebaczenia i pojednania. Powierzył jednak wykonywanie władzy odpuszczania grzechów apostołom, którzy stali się odpowiedzialni za "posługę jednania" (2 Kor 5,18). Apostoł jest posłany "w imię Chrystusa" i staje się on samym "Bogiem", którzy za jego pośrednictwem wzywa i prosi: " Pojednajcie się z Bogiem" (2 Kor 5,20). Pojednanie z Bogiem, którego owocem jest prawdziwe "zmartwychwstanie duchowe", jest przywróceniem na nowo godności i wszelkich dóbr życia  dzieci Bożych, a co najcenniejsze odzyskaniem przyjaźni z Bogiem (Łk 15,32).
Innym aspektem pojednania jest ponowne spotkanie się z bliźnim, spotkanie winnego z poszkodowanym (ofiary ze sprawcą), lub przynajmniej takie pragnienie, pragnienie, które w wielu wyraża się chęcią prawdziwego pojednania i tęsknotą za pojednaniem w pełnym tego słowa znaczeniu czyli w sensie głęboko religijnym. Dlatego to właśnie Kościół jest powołany do tej służby, do służby Bogu i człowiekowi, jak już wspominaliśmy. A Kościół  jest  znakiem pojednania o ile głosi orędzie pojednania. Kościół jest znakiem pojednania również o ile pokazuje  człowiekowi sposoby i oferuje środki do pojednania, takie jak wierne i kochające wsłuchiwanie się w Słowo Boże, modlitwa osobista i wspólnotowa, a zwłaszcza sakramenty, prawdziwe znaki i  narzędzia pojednania, zwłaszcza sakrament pokuty i pojednania, który pomaga, ułatwia i pozwala na wzajemne zbliżenie się do siebie (por. Reconciliatio et Penitentia, część 1, Rozdz.2 n.8).
Jak nam pomaga zauważyć papież Jan Paweł II w liście powyżej wspomnianym (Reconciliatio  et  Penitentia), jednym z ważniejszych posług całego Kościoła jest katecheza: katecheza o pojednaniu  z biblijnego punktu widzenia, katecheza teologiczna, która zawiera w sobie również elementy  psychologii, socjologii i innych nauk, katecheza o pokucie, a zwłaszcza o wartości nawrócenia i o tym, jak pokuta oznaczać może również skruchę, a także katecheza o sumieniu i jego formacji - rodzaj zmysłu moralnego, który prowadzi nas do rozeznania, co jest dobre a co złe, a tym samym  daje nam możliwość podejścia z większą świadomością sakramentu pokuty i pojednania.
Ponadto, nie możemy zignorować ostrzeżenia, jakie czyni nam Papież, mającego związek z posługą pojednania w Kościele, a mianowicie, bardzo mocne wezwanie do dialogu w pracy duszpasterskiej, mówiąc, że ten dialog duszpasterski  w celu pojednania dziś pozostaje podstawowym obowiązkiem Kościoła w różnych środowiskach i na różnych poziomach. Autentyczny dialog jest skierowany przede wszystkim do odrodzenia (odnowienia) osób za pośrednictwem wewnętrznego nawrócenia i pokuty, i ma dokonywać się w głębokim szacunku dla sumienia każdego człowieka, z cierpliwością i stopniowo w warunkach niezbędnych dla ludzi naszych czasów (por. Reconciliatio et Penitentia, część 3, Rozdz.1 n.25). Nie może zatem być pojednania, czy też trudno je sobie wyobrazić bez dialogu z obu stron (pokrzywdzony i krzywdziciel).
Podsumowując, można śmiało powiedzieć, że sakrament pokuty i pojednania jest ważnym środkiem do osiągnięcia prawdziwego i pełnego pojednania, zarówno w wymiarze indywidualnym jak i społecznym. I to nie tylko ważnym, ale istotnym i koniecznym z perspektywy chrześcijańskiej, ponieważ celebracja sakramentu pokuty i pojednania odzwierciedla nasze pragnienie, aby żyć w dobrych relacji z Bogiem i z bliźnimi.


3.Teologiczno-duchowe aspekty pojednania

Spróbujemy w tej części rozważyć dwa aspekty posługi pojednania, wynikające z duchowości Krwi Chrystusa, jego wymiaru teologicznego i duchowego, jak i praktyczno-duszpasterskiego.
Biorąc pod uwagę to wszystko, co powiedzieliśmy powyżej, musimy jeszcze na początku tej części naszych rozważań podać kilka definicji.
Mówi P. Schreiter, że słowem, które wielu wypowiada w tych czasach intensywnych konfliktów i niezgod, niepokojów czy przeciwstawień jest słowo "pojednanie", zawierające w sobie wiele różnych znaczeń. Dla niektórych jest to wezwaniem do odbudowy społeczeństwa po czasie przemocy i zniszczenia. Dla innych jest to krzyk, który wzywa do zaprzestania przemocy i podziałów. Dla innych jeszcze jest to wezwanie histeryczne, aby zapomnieć o przeszłości i niesprawiedliwości i szybko przejść do innego typu społeczeństwa, jak gdyby niektóre rzeczy nigdy się nie wydarzyły. Słowo "pojednanie" jest używane na wiele różnych sposobów i jest często nadużywane. Ale pomimo wielu znaczeń i intencji, jakie często związane są z tym słowem, wszyscy zgadzają się co do tego, że podziały i konflikty, które charakteryzują nasze czasy nie odpowiadają ideałom przyświecającym powołaniu człowieka.
Ważne jest, aby pamiętać, że słowo to kojarzy się na różne sposoby w zależności od tego, kto go używa. Gdy ci, którzy postępują źle i ci, którzy używają przemocy mówią o pojednaniu, rozumieją je jako zapomnienie o przeszłości, która pozwala im uniknąć kary za zbrodnie czy złe czyny jakie popełnili. Przywódcy Kościoła, z drugiej strony, czasami wolą nawoływać do pojednania z zamiarem zakończenia konfliktów, które grożą zniszczeniem  społeczności i wspólnoty. Często czynią to jeszcze zanim zaprzestanie się przemocy twierdząc, że chrześcijanin powinien zawsze przebaczać swoim nieprzyjaciołom. Być może nie potrafią znieść atmosfery napięcia panującego wokół wydarzeń z przeszłości i obawiają się, że rany, które pozostają otwarte, podzielą społeczeństwo w teraźniejszości. Jeszcze inni po prostu chcą pojednania, aby uwolnić się od ciężaru, którego już nie mogą czy nie potrafią dźwigać (por. P. Robert Schreiter CPPS, Duchowość pojednania,Pojednanie przez krew Chrystusa w czasach przemocy w wielokulturowym świecie. Centrum Badań i Publikacji (CEP), Peru, 1999, str. 21).
Niewątpliwie, pojednanie jest jednym z głównych aspektów przesłania chrześcijańskiego odnoszącego się do dzieła, jakiego Bóg dokonuje w świecie przez Jezusa Chrystusa. W czasie, gdy tak wiele mówi się o pojednaniu i kiedy tak bardzo go potrzeba, my chrześcijanie musimy być jak najbardziej precyzyjni i świadomi, co możemy wnieść i jak przyczynić się do refleksji w tej dziedzinie tak rozległej i złożonej. A w ramach ogólnego wkładu chrześcijaństwa, Misjonarze Krwi Chrystusa i WKC muszą próbować skupić się na tym, co duchowość Krwi Chrystusa może wnieść do wysiłków na rzecz pojednania.
Jako zgromadzenie misjonarzy, którzy w duchowości Krwi Chrystusa odnajdują siłę i wsparcie, mamy starać się zrozumieć na czym ma polegać nasz wkład i być przekonanym, że nasza duchowość jest niezbędna dla refleksji na temat pojednania, zwłaszcza w odniesieniu do przemocy i do wielokulturowego świata, w którym dziś żyjemy.
Krew Chrystusa jest naszą mocą i siłą, bo wiemy, że krew przelana przez niewinnego Baranka, naszego Pana, jest odkupieńczą Krwią. Wiemy także, iż niepowodzenie Krzyża było tylko pozorne, bo właśnie dzięki tej Krwi zostaliśmy odkupieni i uzdrowieni.
Ale, czym jest duchowość Krwi Chrystusa, widziana przez doświadczenie pojednania? Wracając do fragmentów listu do Kolosan i Efezjan, wcześniej cytowanych, musimy powiedzieć, po pierwsze, że Bóg pojednał świat przez i w Chrystusie, wprowadzając pokój i jednając wszystko mocą Krwi Krzyża. To Bóg daje nam w swoim Synu pojednanie, pojednanie zapisane w ciele Chrystusa. Jego serce czułe, zbolałe, rozczarowane, będące przedmiotem nadużyć i wzgardy, staje się według Ewangelii św. Jana, źródłem nowego życia. I dlatego właśnie, my chrześcijanie, mamy nosić w sobie szczególne znaczenie pojednania, które pochodzi z doświadczenia Chrystusa zmartwychwstałego: Pan Jezus, który umarł i został pogrzebany, ale zmartwychwstał do nowego życia.
Jednakże pojednanie nie jest, oczywiście, powierzchownym poczuciem spokoju, który można uzyskać łatwo i szybko, lecz długim i żmudnym procesem pracy, trudu i refleksji nad tym, co działo się w przeszłości, tak aby się to nie powtórzyło. Nawet w najlepszych przypadkach, pojednanie nigdy nie dokonuje się nagle, z dnia na dzień. Osobom pracujących na rzecz pojednania potrzeba szerszego spojrzenia, koncentracji i refleksji, a także korzystania z tego narzędzia jakim jest duchowość, zdolna podtrzymać ich w walce, a która jest czymś więcej niż tylko taktyką czy strategią. Jeśli nie mają duchowości, szybko się wyczerpują, tracą siły lub ulegają mocy zła, jakie próbują zwalczyć i jakiemu pragną się przeciwstawić.
W jednej z konferencji podczas sympozjum na temat duchowości pojednania P. Schreiter wymienia kilka punktów, które muszą być wzięte pod uwagę, aby zrozumieć proces pojednania, widziany z perspektywy duchowości. 
Po pierwsze, pojednanie jest przede wszystkim dziełem samego Boga, który je zaczyna i kończy w nas przez Chrystusa. Pojednanie nie jest osiągnięciem czysto ludzkim, lecz dziełem Boga w nas i pośród nas. Jest to oczywiste, gdy próbujemy zrozumieć ogrom zła, jakiego doświadcza jego ofiara, a także patrząc na niemoc ofiary w jego przezwyciężeniu licząc tylko na własne siły.
Aby zrozumieć, jak Bóg działa na rzecz pojednania, musimy uchwycić jego główny aspekt, który może się wydawać na pierwszy rzut oka paradoksalny. Zwykle, gdy myśli się o pojednaniu, pierwszą myślą jest pragnienie zobaczenia skruchy u sprawcy, proszącego ofiarę o przebaczenie. W rzeczywistości jednak wiemy, że pojednanie nie może zależeć od inicjatywy sprawców czy winowajców, bo większość z nich nigdy nie żałuje za swoje czyny.
W dziele pojednania Bóg nie zaczyna nigdy od sprawcy zła, ale od jego ofiary. Rozpoczyna od przywrócenia poczucia człowieczeństwa i godności ofierze, jakiego złoczyńca starał się pozbawić swoją ofiarę na drodze przemocy. Przywrócenie godności jest podstawą pojednania i dodajmy, podstawą walki o prawa człowieka. Przywracanie uszkodzonego, zachwianego poczucia człowieczeństwa i godności, poprzez życiodajną relację z Bogiem, jest doświadczeniem łaski. W tej relacji ofiara odnawia się i odzyskuje na nowo swój obraz i podobieństwo Boga, dziecka Bożego (por. Rdz 1,26). Bóg zatem, działa na rzecz ofiary i na poprzez nią. Przez ofiarę sprawca zła (grzesznik) może poczuć się wezwany (zaproszony) do nawrócenia i przebaczenia. Jednym z paradoksów chrześcijańskiej koncepcji pojednania jest to, że skrucha i przebaczenie nie są wymogami w procesie pojednania, ale jego konsekwencją. Tylko ofiara pojednana jest w stanie zrozumieć w pewnym sensie to, czym jest skrucha i czego będzie wymagał uścisk i znak przebaczenia. To właśnie ofiara zła czy grzechu prowadzą w kierunku pojednania, od nich ono zależy, ponieważ ona jedynie zdolna jest do wizji, która prowadzi do połączenia cierpienia z przeszłości z obietnicą przyszłości.
Po drugie, pojednanie jest bardziej duchowością niż strategią, jak już wspomnieliśmy powyżej. Jeśli pojednanie jest przede wszystkim dziełem Boga, to my nie jesteśmy niczym innym jak tylko "ambasadorami Chrystusa" jak mówi św. Paweł (2 Kor 5,20).  Pojednanie oznacza pielęgnowanie relacji z Bogiem, który przywraca nam nasze człowieczeństwo, relacji, która z kolei sprawia, że ​​pojednanie staje się możliwe. To stwarza przestrzeń dla prawdy, która pokonuje kłamstwa z przeszłości i triumfuje nad nimi. Wzbudza głód sprawiedliwości, która nie jest zemstą na sprawcach zła, ale przynosi zmiany w społeczeństwie i wspólnocie. Powoduje uzdrowienie, które przemienia pamięć i wspomnienie, aby mogło być podstawą do budowania lepszej przyszłości, nie zapominając jednak o przeszłości. Łaska pojednania daje ofiarom wizję rzeczywistości i perspektywę, której inni po prostu nie mają.
To właśnie dlatego pojednanie jest przede wszystkim duchowością, relacją z Bogiem, która jest wzmocniona i ożywiana modlitwą, językiem prawdy i praktyką uzdrawiania i przywracania pokoju. Tylko na bazie duchowości można rozwijać nowe strategie na rzecz pojednania. Jeśli zaczyna się od strategii a nie od duchowości, ryzykuje się robieniem planów krótkowzrocznych lub nie wystarczająco szerokich, by objąć to zadanie. To duchowość karmi wyobraźnię i pragnienie budowania przyszłości już odkupionej, uzdrowionej.
Po trzecie, doświadczenie pojednania czyni tak z ​​ofiary jak i ze sprawcy (grzesznika) nowe stworzenie (por. 2 Kor 5,17). Pojednanie jest przywróceniem zranionego poczucia człowieczeństwa, ale nie cofnięciem się i przywróceniem sytuacji wcześniejszej, sprzed doświadczenia zła i przemocy, byłoby to zignorowaniem czy zaprzeczeniem centralnego aspektu naszego doświadczenia i tego, czym udało się nam stać po tym złym doświadczeniu, to znaczy byłoby zaprzeczeniem tych strasznych rzeczy, które przecież wydarzyły się naprawdę. Przywrócenie naszego poczucia godności musi zawierać w sobie to doświadczenie pojednania. Ono nie zaprzecza ani nie eliminuje doświadczenia niesprawiedliwości, przemocy i grzechu. Przeciwnie, jest przemianą tegoż doświadczenia, które na ​​zawsze będzie częścią naszego istnienia. Najbardziej uderzający obraz tej przemiany można znaleźć w historii objawień Zmartwychwstałego Chrystusa w Ewangelii św. Jana 20, w spotkaniu Tomasza ze Zmartwychwstałym - rany tortury wobec Jezusa pozostają widoczne na Jego chwalebnym ciele, ale nie są obciążone ciężarem i doświadczeniem śmierci, lecz przeciwnie są źródłem nowego życia i nowej wiary Tomasza, który po ich dotknięciu czuje się zmuszony do wyznania kim naprawdę jest Jezus dla niego w obecnej chwili - jest jego Panem i Bogiem (J 20, 20). Rany stają się miejscem i doświadczeniem, które może dać uzdrowienie innym (por. 1 P 1.24).
Doświadczenie pojednania przemienia nas w nowe stworzenie i przenosi nas do nowego miejsca, do miejsca, do którego nie moglibyśmy pójść sami z siebie. Mówi P. Schreiter, że niektórzy poszkodowani, którzy otrzymali łaskę pojednania i uzdrowienia opowiadają, iż ich uwolnienie nie stało się w sposób, w jaki sobie to wyobrażali, ale odnaleźli je w miejscu lub w sytuacji dla nich całkiem nowej lub nieoczekiwanej.
Po czwarte, to przez historię męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa zaczynamy rozumieć czym jest nowa ludzkość stworzona przez pojednanie. Historia męki i śmierci Jezusa, opowiedziana z ludzkiego punktu widzenia, to historia porażki i upokorzenia. Uczniowie z Emaus będąc w drodze, tylko wtedy, gdy słyszą tą samą opowieść od tajemniczej postaci, która nie robi nic innego jak tylko na nowo odczytuje historię Izraela z perspektywy zmartwychwstania, czują, jak ich serca zaczynają pałać (por. Łk 24,32 ).
Historia cierpienia, śmierci i zmartwychwstania jaką Bóg zdziałał w Jezusie, pomaga ofiarom zrozumieć, co się z nimi stało i gdzie Bóg prowadzi je teraz.
Po piąte, pojednanie będzie zakończone, czyli kompletne tylko w Chrystusie na końcu czasów. Wielkość zadania pojednania wprawia nas w zakłopotanie, przeraża nas, uświadamia nam coraz głębiej, że jest ono nie tylko dziełem Boga, ale że jest dziełem, które nie zostało jeszcze zakończone i nie będzie zakończone. Zakłada i wymaga wysiłku człowieka, lecz jego pełna realizacja wymaga inicjatywy i wskazówek Boga. My chrześcijanie wierzymy, że inicjatywa ta rozpoczęła się już w śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa, a zakończy się na końcu czasów, kiedy powróci Pan.
Podsumowując ten rozdział, musimy dodać, że krew, która jest źródłem i siedzibą ludzkiego życia, niesie w sobie to samo Boże tchnienie, daje nam życie i utrzymuje nas w jedności z Bogiem. W tym samym czasie, w naszej wyobraźni, rozlew krwi jest nierozerwalnie związany z doświadczeniem przemocy i śmierci. Krew staje się tym miejscem dla naszego życia, w której spotykają się życie i śmierć . Jest granicą między życiem a śmiercią. Danie czy oddanie własnej krwi dla innych jest znakiem największej miłości, jaki można sobie wyobrazić i nie ma sobie równego. Wszystkie te obrazy mówią nam o mocy Krwi Chrystusa do nas: Krew Chrystusa staje się dla nas wyrazem tego, co Bóg czyni dla cierpiących. I dlatego Krew Chrystusa przelana na krzyżu jest gwarantem naszego pojednania i naszego pokoju (por. Kol 1, 20). W niej znajdujemy siłę i odkupieńczą moc Syna Bożego.


4. Niektóre aspekty praktyczno-duszpasterskie

Według P. Schreiter, pojednanie może stać się stylem życia i powołaniem, czy inaczej mówiąc duchowością, a nie tylko szeregiem odrębnych zadań do wykonania i wypełnienia. Jesteśmy powołani do życia w nowy sposób, ponieważ Krew Krzyż nas zbawia.
Widzieliśmy, jak Boża działalność pojednawcza realizowana jest najpierw w życiu ofiary, a następnie w życiu sprawcy (winowajcy).Czym więc jest posługa pojednania? W jaki sposób realizuje się tę posługę? Należy pamiętać, że to Bóg dokonuje pojednania, a my możemy jedynie wspomagać je i popierać, wykonując naszą część. Nasza posługa musi być świadectwem tego, co Bóg czyni w świecie i w Kościele (por. P. Robert Schreiter, CPPS, Między Przymierzem a Krzyżem, w: Miesięcznik duchowości Krwi Przenajdroższej, Messenger Press, USA, str. 94).
Posługa pojednania jest służbą dla Kościoła i społeczeństwa, to znaczy jest charyzmatem i dlatego z definicji darem od Boga. Ten szczególny charyzmat jest podstawą naszej tożsamości jako Misjonarzy Krwi Chrystusa i jako szafarzy pojednania, to znaczy jako osób obdarzonych specjalnymi umiejętnościami One pozwalają im stawić czoła kryzysom czy konfliktom bez uciekania od nich czy unikania ich, bez stawania po czyjejś ze stron lub próby rozwiązania spraw w pośpiechu. Mamy być ludźmi obdarzonymi zdolnością wysłuchania obu stron konfliktu z szacunkiem, uwagą i zrozumieniem, bez natychmiastowego wyciągania wniosków czy wydawania sądów. Umiejętność słuchania jest jednym z kluczowych funkcji każdego szafarza pojednania.
Posługa pojednania stara się oprzeć wszelkiej przemocy, która panuje na świecie i w ludziach. Poprzez tę posługę mamy nadzieję pomóc ofiarom, aby mogły odkryć, zaakceptować i rozwijać swój własny dar łaski pojednania, który dotyczy nie tylko przyszłości, ale także ran z przeszłości. Pojednanie zmierza do przywrócenia nowych relacji między Bogiem a człowiekiem, jak i nowych relacji między ludźmi.
Ta posługa koncentruje się na rozwiązywaniu konfliktów na drodze mediacji. Przyczynia się ona do tego, by obie strony (ofiara i sprawca, winowajca i poszkodowany) osiągnęły jakieś porozumienie i wspólnie działały na rzecz wspólnej misji. Aby to pojednanie zakorzeniło się  w sercach ludzi, pierwszym krokiem jest stawienie czoła konfliktowi i rozwiązanie problemu, który spowodował podział między osobami. Stąd istotnym elementem procesu pojednania jest mediacja i negocjacje oraz dialog, o którym mówi Papież Jan Paweł II w swojej adhortacji apostolskiej "Reconciliatio et Penitentia". Potrzeba do tego mocnej wiary, że konflikty mogą mimo wszystko zostać rozwiązane.
Trzeba powiedzieć, że możemy zrobić wiele już przez samą postawę gotowości do wspólnej modlitwy. W łamaniu chleba i w kielichu Eucharystii możemy złożyć osoby i grupy dotknięte przemocą lub zaangażowane w sytuacje konfliktowe, aby skierować je ku pojednaniu, albo też nadać sakramentowi pokuty i pojednania jego prawdziwą i realną wartość.
Kolejną rzeczą godną uwagi jest to, co mówi D. Romano Altobelli, włoski teolog, członek Zgromadzenia Misjonarzy Krwi Chrystusa. Ci, którzy żyją duchowością Krwi Chrystusa koniecznie muszą być budowniczymi pokoju i pojednania między ludźmi, pokoju i pojednania we wspólnotach małych i dużych. Muszą uwierzyć, że można stać się szafarzem pojednania i pokoju także dla tych, którzy nie należą do własnej wspólnoty czy grupy, pamiętając zarazem, że jest się negatywnym przykładem i sprzecznością, jeżeli wewnątrz istnieją podziały, niezgoda, dysharmonia i konflikty. Stajemy się wtedy znakiem sprzeciwu i powodujemy wiele zła. Jednym słowem, musimy zacząć od nas samych, to oczywiste (por. Romano Altobelli, CPPS, Czciciele Najdroższej Krwi, są szafarzami pokoju, w: Miesięcznik duchowości Krwi Przenajdroższej, Messenger Press, USA, str. 86).
Szafarze pojednania, jak kobiety w historii Męki Pańskiej z Ewangelii, towarzyszą ofiarom, zdając sobie sprawę, że nie mogą uwolnić ich od bólu i pozbawić cierpienia. Ale tak jak te kobiety szafarze pojednania mogą być z ofiarami przez cały czas, oferując pociechę i dzieląc z nimi ich ból. Wtedy właśnie ofiary, nawet kiedy znajdą się „poza bramą miasta”, krocząc swoją drogą krzyżową, nie pozostają same, nie czują się opuszczone.
A konkretnie, co oznacza to przebywanie z ofiarami? Nawet jeżeli nie możemy sami dokonać pojednania, to możemy stworzyć warunki, które na nie pozwalają. Na drodze krzyżowej możemy tworzyć stacje słuchania i opieki. Częścią procesu uzdrowienia dla wielu ofiar jest powtarzanie w kółko, raz i drugi, opowiadanie o tym, co się z nimi stało, mówi P. Schreiter.
Inną formą uczestnictwa w tej posłudze jest tworzenie wspólnot przymierza, gdzie jest widoczne i celebrowane poczucie przynależności, zaufania i bezpieczeństwa. Ofiary przyjęte do takich wspólnot potrafią uświadomić sobie cały proces pojednania, który ich czeka.
Także walka o sprawiedliwość jest częścią tej posługi. Dostrzeżenie błędów i przyznanie się do nich, jak i żal za nie, jak u kobiet z pierwszych stacji Drogi Krzyżowej, jest uznaniem ogromu (wielkości) tego, co się stało. Nie pozwala to na manipulację faktów tak, aby kłamstwo nie jawiło się i nie było przyjmowane jako prawda (por. P. Robert Schreiter, CPPS, Między Przymierzem a Krzyżem, w: Miesięcznik duchowości Krwi Przenajdroższej, Messenger Press, USA, str. 95-96).
Można zaproponować z perspektywy posługi pojednania zastanowienie się i refleksję nad tym, w jaki sposób nasze duszpasterstwo i nasze domy mogłyby być miejscami bezpiecznymi, gdzie można mówić prawdę, gdzie kierujemy się normami gościnności, gdzie drzwi są otwarte, a obcy jest mile widziany i gdzie może odnaleźć się ten, kto zaginął. Misjonarze Krwi Chrystusa są zobowiązani do tworzenia takich miejsc, a jako przykład można wspomnieć tu o pracy naszych współbraci w niektórych amerykańskich miastach i domach.
Według P. Schreitera musimy rozróżnić dwa aspekty pojednania: indywidualne i społeczne (wspólnotowe). Rozróżnienie to nie oznacza podziału czy brak związku jednego z drugim. Pozwala nam jedynie na rozważenie tego, co każde z nich w sobie zawiera i jak mają się jedno do drugiego. Na indywidualne pojednanie składa się przede wszystkim przywrócenie ofierze poczucia godności ludzkiej. Wtedy jest ona w stanie, czy inaczej jest zdolna zaprosić winowajcę do skruchy. Natomiast pojednanie społeczne polega na rekonstrukcji porządku moralnego społeczeństwa czy wspólnoty, aby niemoralność przeszłości już więcej się nie powtórzyła.
W ramach tego społecznego wymiaru pojednania możemy wyróżnić trzy etapy: pierwszym jest poszukiwanie prawdy o przeszłości; drugi polega na tym, aby na bazie tej prawdy dać odpowiedź na pytanie, jakiej sprawiedliwości można się domagać, by naprawić zło, które już zostało popełnione, a trzecim etapem jest próba stworzenia bardziej sprawiedliwej przyszłość zarówno dla ofiar jak i dla sprawców (złoczyńców, grzeszników).
Prawda musi być fundamentem wszelkich wysiłków podejmowanych na rzecz budowy sprawiedliwego społeczeństwa czy wspólnoty. Przemoc jest zawsze nagromadzeniem kłamstw - kłamstwa na temat ofiar („zasłużyli na to, co ich spotkało”), kłamstw o sprawcach, winnych zła („do tego właśnie zostałem wybrany”, lub „miałem obowiązek zrobić to, co zrobiłem”) oraz kłamstw o samym społeczeństwie („przemoc była jedynym sposobem uratowania społeczeństwa i osiągnięcia pokoju”). Celem tych kłamstw jest to, by sprawić, aby uwierzono, że są prawdą. Jeśli nie uda nam się zdemaskować kłamstwa i pokonać go, nigdy nie można będzie zbudować relacji prawdziwych i rzetelnych (por. P. Robert Schreiter CPPS, Duchowość pojednania: w Pojednanie przez Krew Chrystusa w czasach przemocy w wielokulturowym świecie, badania i publikacje (CEP), Peru, 1999, str. 29).
P. Schreiter zadaje również i takie pytanie: co chrześcijanie mogą zrobić, aby osiągnąć ten rodzaj społecznego pojednania i nowego ładu moralnego? Odpowiedź jaką daje zawiera się w czterech punktach:
Po pierwsze, Kościół może tworzyć wspólnoty pojednania, wspólnoty, które zapewnią warunki, aby pojednanie mogło być możliwe. Nie możemy sprawić pojednania, ale możemy budować wspólnoty, gdzie ono może się dokonywać. Możemy zapewnić ofiarom obszary i miejsca bezpieczeństwa i gościnności, w których mogą przyjrzeć się swoim ranom i pracować nad własnym uzdrowieniem. W tych wspólnotach, wspomnienia mogą zostać na nowo przemyślane i uleczone. Uzdrowić wspomnienia po jakiejś traumie nie znaczy zapomnieć, co się wydarzyło, bo  rzeczy tak strasznych się nie zapomina. Uzdrowić wspomnienia oznacza pamiętać o przeszłości w inny, nowy sposób. Przez to ofiara uwalnia się i wyzwala z więzów przeszłości w celu otwarcia się na nową przyszłość.
Po drugie, pojednanie zawiera w sobie towarzyszenie ofiarom. Jest to już widoczne we wspólnotach opisanych powyżej, ale wychodzi poza poczucie bezpieczeństwa i gościnności, jak i uzdrowienie wspomnień. Tak jak Bóg otacza szczególną opieką ubogich, tak i Kościół musi iść razem z ofiarami w trudnym procesie odbudowy ich złamanego życia. Skupiając się na trudnościach i perspektywach ofiar, Kościół nie może pozwolić, aby społeczeństwo próbowało zatuszować przeszłość i iść dalej jak gdyby nic się nie stało. Kościół, towarzysząc ofiarom, pozostaje z nimi na ich Drodze Krzyżowej, aż do chwili ich odkupienia (wyzwolenia, czy uzdrowienia). Wspólnota pojednania musi towarzyszyć ofiarom do chwili, aż staną się liderami pojednania, zdolnymi wytyczyć drogi ku wizji nowego stworzenia.
Po trzecie, pojednanie wymaga zobowiązania się do prawdy. Jest coraz bardziej jasne, że nie może być prawdziwej i skutecznej sprawiedliwości, jeśli społeczeństwo czy wspólnota nie jest budowana na prawdzie o przeszłości, bo inaczej buduje się na niestabilnym fundamencie kłamstwa i przemocy. I tutaj ma dużą rolę do odegrania również Kościół. Kościół może pokazać swoje przywiązanie do prawdy na dwa sposoby. Po pierwsze, okazując publiczne poparcie dla wysiłków podejmowanych w celu dojścia do prawdy, a po drugie, publicznie przyznając się do współudziału w błędach popełnionych w przeszłości, to znaczy wyznając swój grzech czy też przyznając się do przemilczania popełnianych nieprawidłowości. Jest mało prawdopodobne, by Kościół mógł być całkowicie niewinny, mówiąc o relacji co do przemocy, ponieważ błędy społeczeństwa odzwierciedlają się także w nim samym. Jeśli Kościół nie mówi prawdy o sobie, nie idzie za Panem na Drodze Krzyżowej i pozostaje tylko z boku tej Drogi wraz z tymi, którzy naśmiewają się z ofiary i obrzucają ją obelgami.
Po czwarte, Kościół zwraca uwagę na pojednanie, gdy uczestniczy jako wspólnota nadziei w trudnym i czasami frustrującym procesie rekonstrukcji społecznej. Częścią zadań chrześcijańskiej wspólnoty, która żyje duchowością pojednania jest stworzenie przestrzeni, w której można kontynuować walkę, nie tracąc nadziei. Jako wspólnota nadziei celebruje i cieszy się tym, czego nikt nie jest w stanie odebrać człowiekowi (ofiarom), to jest godności jaką posiada przed Bogiem jako osoba i jako członek wspólnoty ludzkiej. Jedną z rzeczy, które pojawiły się po refleksji na temat praw człowieka, jak stwierdził papież Jan Paweł II w Orędziu na Światowy Dzień Pokoju 1999 r., zatytułowanym "Poszanowanie praw człowieka tajemnicą prawdziwego pokoju ", jest to, że prawa człowieka nie są czymś, co rządy przyznają ludziom, ale jest nieodłącznym elementem ludzkiej natury. Jako wspólnota nadziei, Kościół w swoim kulcie do Boga, na którego obraz i podobieństwo zostaliśmy stworzeni, jest miejscem, gdzie ta podstawowa prawda nigdy nie zostaje zapominana, gdzie jest stale podkreślana i celebrowana, pamiętając, że w Krwi Chrystusa wszyscy zostaliśmy odkupieni, ludzie z każdego pokolenia, języka, ludu i narodu, jak czytamy w Księdze Apokalipsy 5.9. Jesteśmy wszyscy obywatelami Królestwa Niebieskiego, jakie dla nas przygotowuje Bóg (por. P. Robert Schreiter CPPS, Duchowość pojednania: w Pojednanie przez krew Chrystusa w czasach przemocy w wielokulturowym świecie, badania i publikacje (CEP), Peru, 1999, str. 31-35).


Zakończenie

Chcielibyśmy zakończyć te rozważania słowami samego P. Roberta Schreitera, który mówi nam, że jako ci, co starają się żyć duchowością pojednania pod sztandarem duchowości Krwi Chrystusa, nie możemy zignorować fundamentalnego faktu, iż pojednanie z Bogiem i innymi jest naszym najgłębszym pragnieniem jako człowieka czy jako osoby, ponieważ pojednanie ma do czynienia z pokojem, który jest samą obecnością Boga w nas i pośród nas (por. P. Robert Schreiter, CPPS, Duchowość pojednania: w Pojednanie przez Krew Chrystusa w czasach przemocy w wielokulturowym świecie, badania i publikacje (CEP), Peru, 1999, str. 35).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz