poniedziałek, 3 września 2012

TEMAT III: Słowo Życia.

  3. Słowo Boże

I.                  rozważanie Słowa Bożego
II.                „Słowo Życia”,
III.             wymiana doświadczeń.

Życie według Ewangelii

W Biblii dwa razy spotykamy się z wyrażeniem „Słowo Życia”. Pierwszy List św. Jana rozpoczyna się stwierdzeniem: „To wam oznajmiamy, co było od początku, cośmy usłyszeli o Słowie Życia, co ujrzeliśmy własnymi oczyma, na co patrzyliśmy i czego dotykały nasze ręce…” (1J 1, 1). W tym kontekście „Słowo Życia” użyte jest jako synonim wiecznego Słowa Bożego, a więc drugiej Osoby Boskiej, która stała się Człowiekiem w Jezusie Chrystusie: „Słowo stało się Ciałem i zamieszkało wśród nas i oglądaliśmy Jego chwałę…” (J 1, 14). W Jezusie Słowo Boże stało się więc nie tylko „słyszalne”, lecz także „widzialne”, a nawet dotykalne. Chrystus objawił się nie przez mowę i pojęcia, ale przez całe swoje człowieczeństwo jako Syn cieśli i jako Nauczyciel z Nazaretu. Jego czyny i nauka, zawierająca boskie życie, zostały spisane w Nowym Testamencie. Analogicznie moglibyśmy o tym procesie powiedzieć: „Ciało stało się słowem”. Tak się jednak nie stało i Słowo Boże było nie tylko drukowane, przechowywane, może jeszcze studiowane. Wcielenie się Słowa Bożego powinno w pewnym sensie dokonywać się we wszystkich uczniach Jezusa, w każdym chrześcijaninie. Przez słuchanie Słowa Bożego (Rz 10, 17), przez zachowywanie biblijnych wydarzeń w sercu (Łk 2, 19-51), przez postępowanie według usłyszanego słowa (J 1, 17) – Słowo Boże ma stać się na nowo ciałem, tym razem w uczniach Jezusa.
Dzięki rozważaniu i realizacji Słowa Bożego mentalność Chrystusa przenika stopniowo człowieka, który staje się coraz bardziej „bratem i siostrą” Jezusa  (Łk 8, 19-21). Wymaga to od człowieka nie tylko jednorazowej gotowości do słuchania i działania. Wychowanie i formacja wymagają zawsze cierpliwości, powtarzania i wytrwałości. Św. Paweł prosi: „Trzymajcie się mocno Słowa Życia…” (Flp 2, 16). Trzymać się „Słowa Życia” oznacza w tym kontekście wierność Jezusowi, który jest prawdziwym Życiem, jak również wytrwałe kierowanie się słowami Ewangelii, co prowadzi do prawdziwego życia (J 3, 14). Apel św. Pawła, by trzymać się „Słowa Życia” wskazuje na wysiłek, który jest potrzebny ze strony wierzącego, aby Słowo Boże mogło przeniknąć jego życie i przeistoczyć go w „drugiego Chrystusa”.

Słowo Boże w życiu codziennym

Cechą charakterystyczną Ewangelii jest to, że została przekazana w wielu różnych księgach Pisma św. Historia powstania natchnionego Słowa Bożego liczy ponad 1000 lat. Zostało ono spisane w różnych formach literackich, takich jak proza i poezja, opowiadanie, list albo przekaz historyczny. Pod tymi wszystkimi postaciami ukrywa się ciągle jedna Prawda o wielkości miłosiernego i sprawiedliwego Boga, który jest miłością i który zaprasza ludzi do udziału w niej. Do tej podstawowej Prawdy prowadzi ostatecznie każde zdanie Pisma św., jeśli rozważymy je dostatecznie głęboko i w kontekście całej Biblii. Możliwa przy powierzchownym rozważaniu jednostronność zostaje uzupełniona przez głębszą medytację. Dzieje się to podobnie jak przy studni w ogrodzie: zawsze dociera się do tej samej wody gruntowej, bez względu na to, w którym miejscu ogrodu wykopie się studnię. Poza tym dobry wybór „Słowa Życia”, odpowiadający liturgii roku kościelnego, zapewnia wyważoną i zdrową równowagę między różnymi aspektami wiary. Wybór określonego zdania, łatwego do zapamiętania i do powtarzania w myślach, przynosi wiele korzyści w praktykowaniu wiary.
Czytanie Słowa Bożego prywatnie i w liturgii pomaga w uzyskaniu pełnego obrazu orędzia Chrystusowego, zaś krótkie „Słowo Życia” prowadzi łatwiej do głębszego zrozumienia i realizacji Dobrej Nowiny w życiu codziennym. Dłuższy okres, w którym Słowo jest rozważane, komentowane i przekazywane, pozwala na pełniejsze wniknięcie w treści wiary. Z jednej strony trwanie przy wybranej myśli przewodniej pomaga odkrywać słabości w sposobie naszego życia i przezwyciężać je, z drugiej strony realizowanie Ewangelii prowadzi do skuteczniejszego rozszerzania się Słowa Bożego.
Kto decyduje się kształtować każdy swój dzień według „Słowa Życia” i przeżywać je w wierze, ten stara się w ciągu dnia myśleć o tym zdaniu (albo podsumowującym je haśle). Pomocą może być napisanie tego zdania na osobnej kartce, którą ustawiamy na widocznym miejscu, by spoglądając na nią  w ciągu dnia przypominać sobie o „Słowie Życia”. Poranna i wieczorna modlitwa, inne momenty pozwalające na skupienie (np. droga do szkoły, odwiedziny Najświętszego Sakramentu), jak też sprawdzanie minionego i planowanie następnego dnia są chwilami, w których powinno się świadomie przypominać „Słowo Życia”. Przypominać po to, aby żyć nim bardziej konsekwentnie i wciąż na nowo pozwalać Duchowi Bożemu, by nas prowadził. Mocy błogosławieństwa żywego Słowa Bożego (jeżeli rzeczywiście nim żyjemy) doświadczymy najbardziej w trudnościach dnia, konfliktach i problemach. Doznajemy wtedy owej tzw. „pomocy z góry”.

Słowo Boże tworzy jedność

Życie poszczególnych osób czy grup według wspólnego Słowa Bożego ma nie tylko symboliczne znaczenie jako zewnętrzna oznaka jedności.
To wspólne ćwiczenie umożliwia łatwiejszą wymianę doświadczeń z praktykowania „Słowa Życia”. Kto przez dzielenie się swoimi doświadczeniami ze „Słowem Życia” świadczy o dobroci i wielkości Bożej, ten przez swój przykład pomaga w wierze nie tylko innym, ale sam staje się bardziej gotowy na przyjęcie nowych łask.” Dawanie świadectwa” nie oznacza samochwalstwa – wręcz przeciwnie! Chodzi tu o uczczenie Boga, o wdzięczność wobec Dawcy wszelkich dóbr, ponieważ ten, kto dzieli się doświadczeniami „Słowa Życia”, opowiada przede wszystkim o tym, co sam Bóg zdziałał w jego życiu. Bez „Słowa Życia” pojawiają się pewne trudności w życiu indywidualnym czy wspólnotowym. Brakuje światła i mocy do znalezienia drogi wyjścia. Dzięki zastosowaniu „Słowa Życia” mocą Ducha Świętego, szczególnie obecnego w tekście biblijnym, doświadczamy niespodziewanej pomocy działania Bożego pomimo naszych słabości.
Łaska Boża działająca w naszym życiu ma być uwielbiona jak w hymnie „Magnificat”: „Wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny, Święte jest Imię Jego” (Łk 1, 49). To nie kto inny, tylko Chrystus wymaga, by światło Jego uczniów świeciło przed ludźmi nie po to, aby byli przez ludzi chwaleni, lecz by chwalili Ojca, który jest w niebie. Dzielenie się doświadczeniami „Słowa Życia” (albo życia w wierze w ogóle) wymaga – przede wszystkim na początku – prawdziwego przezwyciężenia samego siebie. (Za zrodzenie duchowego życia również płaci się krwią). Ta wymiana doświadczeń jako wyraz wzajemnej miłości stanowi drogocenną szansę szczególnej obecności Jezusa we wspólnocie. Dla „nowych”, którzy po raz pierwszy biorą udział w takiej wymianie doświadczeń, świadectwo wiary oznacza często godzinę szczególnej łaski, która prowadzi nierzadko do nawrócenia albo odnowy i pogłębienia życia w wierze.
Właściwie nie można dać świadectwa o działaniu Boga, nie mówiąc jednocześnie o własnych słabościach. Jednakże nie wolno mylić wymiany doświadczeń z publiczną spowiedzią. Zdrowe wyczucie dyskrecji, jak również dobra wola innych członków grupy, mających więcej doświadczenia pod tym względem, pomagają początkującemu członkowi Wspólnoty w rozróżnieniu tego, co mówi się tylko w intymnej rozmowie z Bogiem we własnym sercu lub co należy do konfesjonału, od tego, co można powiedzieć w małej grupie albo co może być przekazane przez mikrofon. To, czy określonym świadectwem można się podzielić, czy (jeszcze) nie – zależy od duchowej otwartości słuchaczy i od stopnia jedności grupy. W każdym przypadku należy jednak uważać, aby nie przekazać takich doświadczeń, które nie budują ani nas samych, ani grupy.
Wspólny wybór „Słowa Życia” w rodzinie, wspólnocie albo grupie przynosi również tę korzyść, że przez regularne spotkania z innymi wyzwalane są nowe siły do wytrwania. „Samotne” postanowienia (np. gimnastyka poranna) padają szybko ofiarą słabości, zapomnienia albo wygodnictwa. Kto umówił się w grupie, przezwycięży własne słabości choćby dlatego, by nie zawieść innych. Już samo myślenie o innych w grupie albo przypadkowe spotkanie z nimi może być prawdziwą pomocą przy „trzymaniu się Słowa Życia”, a jednocześnie pogłębianiu i umacnianiu jedności grupy.

Krew Chrystusa jako „Słowo Życia”

Historia Kościoła może być ujęta jako historia „Słowa Życia”, ponieważ tworzący ją byli zazwyczaj wielkimi charyzmatykami i świętymi. Mając często charyzmat proroków, znajdowali oni pomoc i lekarstwo na choroby i problemy swoich czasów w określonych słowach lub myślach przewodnich z Pisma św. Dzięki życiu ukształtowanemu według takich myśli przewodnich tworzyły się wokół świętych przeróżne wspólnoty: zakony, bractwa albo ruchy kościelne. Czy żyli jak pustelnicy, czy jako zakony żebracze, jako kanonicy regularni czy -zgromadzenia misyjne, zawsze u podstaw takiej nowej wspólnoty kościelnej znajdowała się jakaś myśl przewodnia z Pisma św. i powrót do radykalizmu życia według Ewangelii. Podobnie było też u św. Kaspra. Wybrał on biblijny symbol Krwi Chrystusa jako jednoczącą więź dla swoich Zgromadzeń i źródło -siły apostolskiej dla misyjnego ruchu odnowy. „Ponieważ prowadzą bój pod sztandarami i w imię Przenajdroższej Krwi Pana naszego Jezusa Chrystusa, niech nie będzie dla nich nic ważniejszego niż czcić Ją i Jej kult wszędzie szerzyć”. W swych pismach, również i w tym miejscu, Założyciel powołuje się na Słowo z Pisma św., aby wskazać podstawę i źródło swej reguły. Spośród licznych zdań z Biblii, które mówią o Krwi Chrystusa, wybiera tym razem fragment z 10 rozdziału Listu do Hebrajczyków. Krew Chrystusa jest tam ukazana nie tylko jako przyczyna naszej ufności, że wejdziemy do „miejsca świętego”. Bezpośrednio po tym następuje wezwanie, by kochać się wzajemnie, zachęcać do dobrych czynów i być wiernym wspólnocie. Z pewnością powiązanie wypowiedzi o Krwi Chrystusa i o roli miłości wzajemnej w tworzeniu wspólnoty skłoniły św. Kaspra do wybrania właśnie tego cytatu dla reguły Zgromadzenia. W innym miejscu podkreśla on, również przez wybór odpowiedniego cytatu, znaczenie Krwi Chrystusa jako znaku miłości Bożej: „Niech całe nasze życie będzie oddane miłości tego Boga, który ukochał nas tak bardzo, że stał się Odkupicielem i Żertwą, ofiarą miłości dla nas, umiłował nas i obmył w krwi swojej” (Ap 1, 5). Ten cytat w sposób szczególny ukazuje, jak Krew Chrystusa – jako „Słowo Życia” – powinna kierować i kształtować życie człowieka.
Inny przykład ascetyczno-duchowej funkcji Krwi Chrystusa znajduje się w trzecim liście okólnym napisanym z okazji dorocznych rekolekcji misjonarzy. Założyciel mówi tam o kryzysie duchowym, jaki przeżywają niektórzy ze współbraci: „Lenistwo, ospałość, przygnębienie i nawet pokusa znudzenia samym dobrem”. W takiej sytuacji św. Kasper radzi przypomnieć sobie o Krwi Chrystusa, by w ten sposób doświadczyć mocy Ducha Świętego: „Wystarczy jedno spojrzenie na Boską Krew, a Ona wstrząśnie nami, byśmy działali z niespożytą gorliwością i prawdziwym duchem Bożym” (LR III). Ta rada na trudne chwile życia duchowego przypomina metodę stosowania „Słowa Życia”. Krew Chrystusa, na którą mamy spoglądać, jest przecież wcielonym Słowem Bożym, a więc miłością Bożą, która stała się widoczna i doświadczalna. Dlatego św. Kasper pod koniec tego samego listu pisze: „Pragniemy dla nas wszystkich takiego samego skutku, który jest owocem Słowa Bożego” (LR III). Jak dalece Krew Chrystusa jest dla św. Kaspra i dla założonego przez niego Zgromadzenia głównym i wszystko cechującym motywem przewodnim, a więc „Słowem Życia”, ukazuje również zdanie z 11 Listu Rekolekcyjnego. Wymieniwszy współbraciom sześć najważniejszych zasad ascetycznych, Założyciel w siódmym punkcie wskazuje owo źródło siły, które uzdalnia do przeprowadzenia wszystkich wcześniej wymienionych ćwiczeń duchowych: „Nabożeństwo do Boskiej Krwi jest skutecznym środkiem do osiągnięcia gorliwości, by urzeczywistnić to wszystko, co zostało tu przedstawione. Niech będzie ono rozkoszą naszych serc”.

Konkluzja

Zostały tu ukazane dwie podstawowe funkcje „Słowa Życia”. Z jednej strony jest to wybór pewnego słowa z Pisma św., które służy umocnieniu wiary. Takie słowo może stać się głównym tematem życia indywidualnego lub życia całej wspólnoty. Z drugiej strony w każdej prawdziwej wspólnocie Kościoła, posiadającej własną duchowość, można znaleźć odpowiednie „Słowo Życia” z Pisma św.
Każda wspólnota, mimo swego ukierunkowania, żyje dla Kościoła. Mówimy więc o jedności różnorodnych wspólnot i charyzmatów, a przez stosowanie określonego „Słowa Życia” – o pełni piękna na nowo wcielonej Dobrej Nowiny. Według tej interpretacji „Słowa Życia” Wspólnota Krwi Chrystusa posiada dar i zadanie, a więc charyzmat kształtowania siebie przez fakt zbawienia w Krwi Chrystusa. Dzięki temu może zawsze dawać świadectwo zbawczej miłości Boga, który się w niej uobecnia i działa przez nią: „Oni zwyciężyli dzięki Krwi Baranka i dzięki słowu swojego świadectwa” (Ap 12, 11).

Pytania

Co to znaczy „Słowo Życia”?

Żyć „Słowem Życia” to sposób, aby szybko wejść na nowo w obecność Boga, aby przypomnieć sobie o Nim. To coś podobnego do wspólnego hasła, które przypomina o jakimś ważnym temacie i mobilizuje, aby go pogłębiać. W wypadku „Słowa Życia” nie chodzi tylko o chwytliwe słowo, które można sobie łatwiej przypomnieć. To również gra pewną rolę, ale chodzi przede wszystkim o to, aby wciąż na nowo i na nowo przyjmować Słowo Boże do serca jak Maryja.
Chleb zanurzony w mleku nasiąka nim tak, że prawie staje się mlekiem. W podobny sposób chcemy „wchłonąć” Słowo Boże, Ducha Świętego, mądrość Bożą we własne życie, we własne serce. Pragniemy uczynić to do takiego stopnia, że nasz „suchy chleb” stanie się smaczny, to znaczy nasze życie przemieni się, będziemy w stanie inaczej reagować, potrafimy zrobić to, czego nie potrafilibyśmy własnymi siłami.
O „Słowie Życia” pamiętamy szczególnie w trudnych momentach, w których sytuacja wymaga od nas czegoś więcej. Gdy w ciągu dnia zdarzają się trudniejsze momenty, trzeba jeszcze bardziej przypominać sobie o „Słowie Życia”. Ale powinniśmy też żyć nim zawsze, również w momentach radosnych – aby nie zagubić się w radości i nie stracić w niej Boga.
Trzeba przypominać sobie o „Słowie Życia”. Dobrą okazją jest rachunek sumienia – wieczorem lub przed obiadem. Według zwyczaju Domu Misyjnego przed obiadem spotykamy się w kaplicy nie tylko na modlitwie „Anioł Pański”, ale też po to, aby przypominać sobie „Słowo Życia”. Nie tylko bracia i siostry w Domu Misyjnym, ale każdy powinien znaleźć w ciągu dnia stałe momenty, w których będzie przypominać sobie o nim. Kiedyś, gdy jadąc samochodem trafiałem na czerwone światło, uważałem ten czas za podarowany mi od Pana Boga po to, aby przypomnieć sobie o „Słowie Życia”, a nie po to, aby denerwować się: mam teraz trochę czasu dla siebie, już nie muszę patrzeć na inne samochody, mogę przypominać sobie o tym, co jest najważniejsze…
Takie momenty w życiu, które denerwują albo kosztują, które są czasem trudne, bo trzeba czekać, trzeba ćwiczyć się w cierpliwości – te momenty można przyjmować jako podarunek, myśląc o „Słowie Życia”. Mogą one stać się chwilami rozważania albo nawet Komunii świętej… Przecież „Słowo Życia” to „Komunia Ducha Świętego”, który jest obecny w tym natchnionym Słowie. Taką „Komunię św.” mogę przyjmować bez ograniczeń! Już nie muszę pytać, ile razy mogę do niej przystąpić. Można w ten sposób w każdej chwili przyjąć Boga do serca.
W praktyce życia „Słowem Życia” ważna jest wymiana doświadczeń. Wśród tych, którzy wspólnie zdecydowali się żyć wybranym Słowem, dopiero przez wymianę doświadczeń wchodzi ono w nas do końca. Jeżeli dzielimy się ze sobą owocami tego Słowa, wtedy dopiero rozumiemy je do końca i robimy miejsce dla nowego Słowa, dla nowej łaski Bożej. Jeżeli nic nie dajemy z siebie, to także nic nie przyjmujemy. Temu kto daje, będzie dane, jak słyszeliśmy dzisiaj w Ewangelii. Jeżeli ktoś nie praktykuje wymiany doświadczeń, to „Słowo Życia” nie pogłębia się, prawie nie żyje w nim. Dlatego tak ważne są we Wspólnocie regularne spotkania. Podczas rekolekcji jest to łatwe, ale po powrocie do domu trzeba walczyć o spotkania przynajmniej raz w tygodniu. To mobilizuje: jeżeli w piątek mam spotkanie, to przynajmniej w czwartek myślę o „Słowie Życia” – jeżeli nie z miłości do Pana Boga, to przynajmniej ze wstydu, aby mieć coś do powiedzenia..! Takie ludzkie aspekty również są ważne, chociaż wiemy, że to nie wszystko. Właściwym celem jest życie w obecności Bożej. Może po pewnym czasie, gdy wejdziemy w myślenie Jezusa, już nie będzie tak ważna  technika „Słowa Życia” (wybierać Słowo, pisać na kartce, mówić o nim, przypominać w pewnych momentach itd.), bo cały człowiek jest już otwarty na Boga, nie szuka niczego innego i, już nie może sobie wyobrazić innego życia, niezależnie od tego, czy o tym myśli czy nie.
Taka otwartość na Boga przychodzi z biegiem czasu, ale na początku wspomniana technika jest bardzo przydatna. Jest to podobne do prowadzenia samochodu: na początku trzeba myśleć o wszystkich czynnościach. Dopiero z biegiem czasu stają się one automatyczne… Jeżeli ktoś jeździ wiele lat, wszystko wchodzi mu w krew.
Trzeba odróżniać życie Słowem Bożym od techniki życia według „Słowa Życia”.

Co jest najważniejsze, aby żyć „Słowem Życia”?

Kochać! Bardzo często wybieramy nowe „Słowo Życia”: w Domu Misyjnym i w grupach misyjnych co tydzień, podczas rekolekcji nawet codziennie. Czasami mamy trudności z wytłumaczeniem tego konkretnego zdania z Ewangelii. Odkryłem jednak, że w gruncie rzeczy chodzi zawsze o to samo: aby kochać. Poszczególne wybrane hasła pomagają w odkryciu różnych aspektów, różnych odcieni miłości. Jeżeli ktoś dostaje nowe „Słowo Życia” i zastanawia się, jak nim żyć, to radzę przede wszystkim pytać siebie, jak można kochać z pomocą tego Słowa. Od tego trzeba zaczynać, aby potem zrozumieć więcej.
Podobnie jest w małżeństwie: partnera nie trzeba rozumieć, trzeba go najpierw kochać! Jeżeli ktoś na siłę chce zrozumieć swoją żonę lub męża, wtedy zaczynają się dyskusje i kłótnie. Trzeba przestać dyskutować i kochać partnera bardzo konkretnie: pomagać, być punktualnym, docenić jego wysiłek, staranie, pracę, przeoczyć błędy… Wtedy będzie w rodzinie pokój i w rezultacie można będzie się nawet zrozumieć partnera.
W ten sposób trzeba postępować ze „Słowem Życia”: najpierw kochać – nie analizując zbyt dużo. Miłość jest czymś bardzo konkretnym: raz przejawia się w cierpliwości, innym razem w wytrwałości albo w walce z lenistwem lub z wygodnictwem. Trzeba być konkretnym!

Czy to możliwe, by „Słowo Życia” mogło zmienić moje życie? W jaki sposób się to odbywa?

„Słowo Życia” ma taką siłę, bo jest w nim sam Bóg – Duch Święty. Ale Pan Bóg nie będzie mógł działać, jeżeli nie pozwolimy Mu na to. „Słowo Życia” ma szansę działania w nas o tyle o ile mamy wiarę, zaufanie, jesteśmy gotowi… Trzeba z zaufaniem mieć w sercu to Słowo i stosować je. Życie zmienia się nie przez magiczne zaklęcie. Chodzi o to, aby pozwolić Duchowi Świętemu działać przez Słowo Boże. Tylko Duch Święty może w nas coś zmieniać, jeżeli Mu na to pozwolimy. Za każdym razem, gdy przypominamy sobie o „Słowie Życia”, przyjmujemy Je na przykład w homilii, w czytaniu duchowym albo w rozmyślaniu, przyjmujemy Ducha Świętego i prosimy Go, aby zmienił coś w nas. On jest w stanie zmienić nasze życie, jeżeli jesteśmy gotowi na współdziałanie z Nim.

Co robić, jeżeli zapominam o „Słowie Życia”, bo często się zmienia?

Jeżeli mam problemy z zapamiętaniem „Słowo Życia”, to używam mojego uniwersalnego „Słowa Życia”, które jest wspólnym „mianownikiem” wszystkich innych: „Krew Chrystusa”. W tych Słowach jest dla mnie zawarte wszystko: miłość Boga, krzyż, zmartwychwstanie. Tam jest moja krew, tam jest kielich. Żyjąc Krwią Chrystusa, żyję każdym „Słowem Życia”…  Bo Krew Chrystusa to dar Boży – nie moja zasługa. To pokój, to ratunek, to oczyszczenie moje i innych. To pojednanie. Krew Chrystusa to wszystko!

Historia w Diecezji Zielonogórsko-Gorzowskiej


Początki WKC w naszej diecezji:
ADORATORKI KRWI CHRYSTUSA, ASC
Wrocław

   MISJONARZE KRWI CHRYSTUSA, CPPS
Częstochowa

Pierwsze osoby, które przeszczepiły WKC do naszej diecezji to:


Czesława Korzeniewska – Zielona Góra
Zofia Małysz-Żagań
Róża Rauba- Zielona Góra

Poniżej pierwsze parafie i pierwsze animatorki WKC

WKC-1986 – Żagań
Parafia p.w. św. Józefa
·       Zofia Małysz

WKC- 1987- Małomice
Parafia p.w. Narodzenia NMP
·       Maria Czaplińska

WKC-1988 – Szprotawa
Parafia p.w. Najświętszej Marii Panny
·       Maria Matomisz

WKC-1988 – Mycielin
Parafia p.w. św. Mikołaja
·       Krystyna Szymczyk

WKC-1988 Sulechów
Parafia p.w. Świętego Krzyża
·       Janina Domecka

WKC – 1988 – Zielona Góra
Parafia p.w. św. Jadwigi
·       Róża Rauba
·       Stanisława Judek

WKC-1990 – Zielona Góra
Parafia p.w. Najświętszego Zbawiciela
·       Leokadia Połczyńska

WKC-1993 – Zielona Góra
Parafia p.w. MB Częstochowskiej
·       Stanisława Judek
·       Barbara Błaszczyk

WKC-1996 – Ochla
Parafia p.w. Świętej Trójcy
·       Kazimiera Urbańska

WKC-1997 – Czerwieńsk
Parafia p.w. Św. Wojciecha
·       Maria Dawid

WKC-1997 – Zielona Góra
Parafia p.w. MB Nieustającej Pomocy
·       Małgorzata Wudarczyk

WKC-1997 – Zielona Góra
Parafia p.w. Św. Franciszka z Asyżu
·       Zofia Nowak

lata 80-90

Duchowość



Zrozumienie przesłania „Ceny Zbawienia” stanowi pewien proces stopniowego działania Ducha Świętego dla odkrycia w tym symbolu miłości Boga oraz wartości człowieka.

Duchowość

a) Krew Chrystusa jako nabożeństwo
Dawniej z różnych, także kulturowych, przyczyn akcentowano, mówiąc o Krwi Chrystusa, bardziej pobożność. Chodziło o kult „Ceny Zbawienia” jako „Ceny Miłości Boga do człowieka” bez szukania w jej przesłaniu szczególnej inspiracji dla sposobu życia. Działo się tak także z powodu bardziej przedmiotowego traktowania Krwi Chrystusa.
Wspominając przy tej okazji św. Kaspra nie można odmówić mu pewnego wyczucia ważności charyzmatu Krwi Chrystusa, który wykraczał poza tradycyjną pobożność rozumianą jako oddawanie czci. Żył jednak w czasie, w którym cześć dla Krwi Zbawiciela była skoncentrowana zasadniczo na jej kulcie. Na nim (kulcie) dopiero może budować dalsze odkrywanie charyzmatu Krwi Chrystusa. Trzeba najpierw coś spotkać i tym się zachwycić, aby szczerze chcieć to głębiej poznać. Tak więc nabożeństwo, tak jak i cała forma modlitw, stanowi istotny element życia ku czci Krwi Chrystusa. Mało tego, jest fundamentem i punktem wyjścia dla dalszych poszukiwań,
b) Krew Chrystusa jako duchowość
W tym znaczeniu chodzi już o coś więcej. Krew Chrystusa staje się pewnym pryzmatem, przez który można spojrzeć na Boga, człowieka, świat. Wiara więc wkracza w świat, w problemy społeczne i nie pozostaje już więcej w sferze prywatnego wewnętrznego wyboru, w sferze wiary. Charyzmat ukierunkowuje więc spojrzenie wyczulając na związane z nim przesłanie. On to określa kierunek życia i działania ucieleśniając się w życiu człowieka.
Tu warto nadmienić, że istnieje pewne niebezpieczeństwo odrzucenia nabożeństwa i skupienia się tylko na duchowości, na wrażliwym spoglądaniu poprzez pryzmat Krwi Chrystusa na niedolę ludzką. Źle bowiem pojęta solidarność z niedolą człowieka, która zapomina całkiem o wymiarze duchowym i pobożnościowym, doprowadziła już w niedawnej historii Kościoła do stworzenia niewłaściwej formy teologii wyzwolenia.
Niemniej jednak właściwa duchowość, wykraczająca poza pobożność i oparcie jedynie na zwykłej ludzkiej, naturalnej dobroci i solidarności, jest dla nas wezwaniem. We Krwi Chrystusa musimy szukać głosu Boga, to Krew Chrystusa ma być krzykiem dobiegającym z sytuacji codziennego życia, gdzie deptana jest godność człowieka. To właśnie Krew ma zmienić naszą mentalność i widzenie rzeczywistości według przesłania Bożego jakie z sobą niesie. Ona ma nas nauczyć chrześcijańskiej wrażliwości.

Jan Paweł II w encyklice „Evangelium vitae” w sposób nie podlegający dyskusji łączy Krew Chrystusa z ogromną wartością osoby ludzkiej i jej życia. Wydaje się to być najistotniejszą implikacją teologii Krwi Zbawiciela zawartą w tym dokumencie. Z niej zaś wypływa wszystko inne: potrzeba nadziei, sens miłości. Papież bardzo śmiało stwierdza wprost, że kontemplacja misterium Krwi Chrystusa, będącego znakiem ofiarowania się Osoby Jezusa z miłości, prowadzi do odkrycia niemal boskiej godności osoby ludzkiej.
Papież w „Evangelium vitae“ stwierdza, że: „Z krwi Chrystusa wszyscy ludzie czerpią również moc do działania w obronie życia”. Dlatego też w kontekście teologii Krwi Chrystusa on sam zwracając się do Zgromadzenia Misjonarzy Krwi Chrystusa przemawiał: „Proszę was, abyście kontynuowali wasze starania dla zbudowania cywilizacji życia, szukając ochrony każdego ludzkiego życia, zaczynając od życia nienarodzonych, aż do życia ludzi w podeszłym wieku i chorych. Trzeba promować godność każdej ludzkiej osoby, a szczególnie słabych oraz tych, którzy są pozbawieni ich słusznego udziału w obfitości bogactw świata. Przynaglam was, abyście kontynuowali misję pojednania, pracując nad odbudową społeczeństw rozdartych przez wewnętrzne konflikty, a nawet przybliżając do siebie ofiary i sprawców przemocy w duchu przebaczenia, tak, aby mogli poznać, że to właśnie Krew Chrystusa „jest najmocniejszym znakiem nadziei, a wręcz fundamentem absolutnej pewności co do tego, że zgodnie z Bożym zamysłem życie zwycięży” („Evangelium vitae”, 25)
To wszystko, co jest jedynie początkiem refleksji nad duchowością, ma na celu uzmysłowić, że Bóg oczekuje, według naszych indywidualnych możliwości, zrozumienia tego przesłania oraz zmiany swojego myślenia. Duchowość Krwi Chrystusa jest więc czymś więcej, jak tylko kultem, nabożeństwem. Można więc nawet będąc Misjonarzem Krwi Chrystusa noszącym sutannę i modlącym się wiele do Krwi Chrystusa być dalekim od prawdziwej duchowości poprzez zatratę szacunku dla godności i wolności każdego człowieka. Można też być zwykłym członkiem WKC, który poprzez swój szacunek dla każdego istnienia i jego potrzeb, stanie się wielkim Misjonarzem Krwi Chrystusa.

niedziela, 2 września 2012

TEMAT IV: Historia Wspólnoty Krwi Chrystusa oraz sylwetki świętych patronów.

TEMAT III: Historia Wspólnoty Krwi Chrystusa oraz sylwetki świętych patronów.

1.Historia Wspólnoty Krwi Chrystusa
kan. ks. Franciszek Albertyni

          08.12.1808 roku ksiądz kanonik Franciszek Albertini z
pomocą księdza św. Kaspra del Bufalo założył "Bractwo Przenajdroższej Krwi Naszego Pana Jezusa Chrystusa". Celem bractwa był kult Krwi Chrystusa, a jednocześnie pełnienie dzieł miłosierdzia wobec ludzi biednych i zagubionych.

          W 1815 roku papież Pius VII zatwierdził Bractwo i podniósł je do godności Arcybractwa (tzn. nadał mu charakter ogólnokościelny a nie, jak było dotychczas, związany z diecezją rzymską).



ks. Jan Merlini


   W 1851 roku ksiądz Jan Merlini, ówczesny generał Zgr.Misjonarzy Krwi Chrystusa powołał "Pobożne Zjednoczenie Przenajdroższej Krwi" ("Pia Unio"). Zjednoczenie miało identyczne cele, pozostawało jednak pod odpowiedzialnością i opieką zgromadzenia.

          Po Soborze Watykańskim II rozpoczęto odnowę Kościoła
w tym zakonów i rozmaitych stowarzyszeń kościelnych. W
roku 1983 zostały zatwierdzone przez Stolicę Apostolską
odnowione „Statuty Generalne”.

          Zjednoczenie przyjęło nazwę: „Unio Sanguis Christi”
(„Unia Krwi Chrystusa”), która to nazwa, zależnie od specyfiki
danego kraju, znalazła swoje odpowiednie tłumaczenie.
 W Polsce istnieje jako „Wspólnota Krwi Chrystusa” (grupy prowadzone przez Misjonarzy Krwi Chrystusa) oraz „Stowarzyszenie Krwi Chrystusa” (grupy prowadzone przez Adoratorki Krwi Chrystusa).

          Proces odnowy trwa nadal, jego wyrazem jest komisja powołana do rewizji „Statutów Generalnych”. W jej skład weszli reprezentanci grup USC działających w Europie, Kanadzie, Tanzanii, Indiach. Wypracowany został nowy model zarządu i reprezentacji poszczególnych regionów. Dodano również nowe akcenty teologiczne, ukazujące jeszcze bardziej bogactwo teologii Krwi Chrystusa.

          Owoc pracy międzynarodowej komisji w postaci tekstu „Statutów Generalnych” został zaprezentowany Radzie Generalnej Misjonarzy Krwi Chrystusa oraz Radzie Generalne Adoratorek Krwi Chrystusa. W lipcu 2010 roku został dany do zatwierdzenia Stolicy Apostolskiej.

          Pierwsze grupy USC w Polsce powstały w 1981 roku na terenie diecezji wrocławskiej i częstochowskiej pod opieką Adoratorek Krwi Chrystusa. W tym też roku na zaproszenie
Przełożonej Prowincjalnej ASC rekolekcje poprowadził misjonarz Krwi Chrystusa ks. Winfried Wermter.

          Rok 1983 uznaje się za rozpoczęcie działalności Zgromadzenia Misjonarzy Krwi Chrystusa w Polsce (rejestracja przez władze państwowe nastąpiła w 1987 roku). W tym też Kard. F. Albertini Ks. J. Merlini, CPPS roku powstaje pierwszy dom zgromadzenia w Częstochowie przy ul. Mąkoszy 1 (ówczesna
Miczurina).

          Z uwagi na panującą w kraju sytuację polityczną niemożliwe było oficjalne działanie
misjonarzy takie jak nabór kandydatów, dom studiów teologicznych itd. Ciężar działalności
domu został przeniesiony na formację duchową świeckich. W każdy weekend odbywały się
spotkania formacyjne, które zaowocowały rozwojem Wspólnoty Krwi Chrystusa a z czasem
przyniosły powołania do misjonarzy jak też zgromadzeń żeńskich.

2. Sylwetki świętych patronów

Św. Kasper del Bufalo
św. Kasper del Bufalo
          Urodził się 06.01.1786r w Rzymie. Już od młodych lat poświęcił się pracy apostolskiej, docierając do wielu różnych środowisk. Jako kapłan w 1808 r. wraz z kanonikiem Franciszkiem Albertinim przyczynił się do powstania Bractwa Krwi Chrystusa.
          Gdy Napoleon zajął Państwo Kościelne, młody kapłan musiał opuścić Rzym i udać się na wygnanie. Po kolejnej odmowie złożenia przysięgi posłuszeństwa cesarzowi więziony był w najcięższych więzieniach (Lugo, Immola).
       Po powrocie z wygnania wraz z założonym przez
siebie w r.1815 Zgromadzeniem Misjonarzy KrwiChrystusa, zajął się odnową moralną ludu i formacją duchowieństwa. Osobiście poprowadził ponad 300 misji ludowych, nie licząc rekolekcji i innych dzieł apostolskich oraz stworzył sieć domów misyjnych i rekolekcyjnych.
Dzięki pracy misjonarzy opanowano plagę bandytyzmu na całym Półwyspie Apenińskim.
         Święty Kasper przyczynił się również do założenia Zgromadzenia Adoratorek Krwi Chrystusa przez św. Marię De Mattias. Zmarł z wycieńczenia jako „ofiara miłości bliźniego", po wygłoszeniu swojej ostatniej misji w Rzymie i posłudze chorym w czasie epidemii cholery 28.12.1837 r.
          Papież Pius X dokonał uroczystej beatyfikacji 18.12.1904 r., a 12.06.1954 r Papież
Pius XII kanonizował go. Liturgiczne wspomnienie: 21.10.

Św. Franciszek Ksawery
ks. Franciszek Ksawery
          Urodził się 07.04.1504 r w kraju Basków w Hiszpanii. Jego ojciec był doktorem uniwersytetu w Bolonii, prezydentem Rady Królewskiej Navarry.
W 1525r Franciszek podjął studia teologiczne w Paryżu. Po
uzyskaniu stopnia magistra przez jakiś czas był wykładowcą.
          Podczas studiów zapoznał się z bł. Piotrem Favre (1526) i św. Ignacym Loyolą (1529).
15.08.1534r na Montmarte, w kaplicy Męczenników wszyscy trzej przyjaciele oraz czterej inni towarzysze złożyli śluby, dając początek nowemu zakonowi - Towarzystwu Jezusowemu.
          W latach 1537 -1538 Franciszek apostołował w Bolonii, a potem powrócił do Rzymu, gdzie wraz z towarzyszami oddał się pracy duszpasterskiej oraz charytatywnej. 27.09.1540 r papież Paweł III św. zaaprobował nowe dzieło.
          07.04.1541 r Franciszek zaopatrzony w królewskie pełnomocnictwa oraz mandat legata papieskiego wyruszył na misje do Indii. Po trzynastu miesiącach podroży,
06.05.1542r , statek przybył do Goa, politycznej i religijnej wówczas stolicy portugalskiej kolonii w Indiach. Święty zabrał się energicznie do wygłaszania kazań, katechizacji dzieci i dorosłych, spowiadał, odwiedzał chorych.
          W roku 1547 udał się do Japonii, gdzie dla wiary pozyskał 1000 osób. Po utworzeniu nowej prowincji zakonnej, założył nowicjat zakonu i dom studiów. Jego wielkim pragnieniem było dostać się do Chin. Niestety nie udało mu się to za życia.
          Utrudzony podróżą i zabójczym klimatem rozchorował się na wyspie Sancian. Zmarł w nocy 2/3.12.1552 r.
          Do chwały błogosławionych wyniósł go Papież Paweł V w 1619 roku, trzy lata później
został kanonizowany przez papieża Grzegorza XV.
          W 1910 r. papież św. Pius X ogłosił św. Franciszka patronem Dzieła Rozkrzewiania
Wiary, a w roku 1927 Papież Pius XI, wraz ze św. Teresą od Dzieciątka Jezus, ustanowił
głównym patronem misji katolickich. Liturgiczne wspomnienie: 03.12.

Św. Maria De Mattias

          Urodziła się 04.02.1805r w Vallecorsa. Dzięki
rozmowom z ojcem zdobyła wiedzę katechizmową i na
temat Pisma św. Poprzez czytanie Pisma św. Dowiadywała się o wydarzeniach biblijnych oraz
rozwijała wielką miłość do Jezusa, Baranka ofiarnego za zbawienie ludzkości.
Wszystko to działo się w latach 1810 - 1825, kiedy w jej miejscowości i całej okolicy przeżywano okres
tragicznego bandytyzmu. W duszy Marii dojrzewała
konfrontacja między krwią ludzką przelaną z nienawiści
i zemsty, a Krwią Chrystusa, która została przelana z
miłości, dla zbawienia wszystkich ludzi.
          W 1822r do Vallecorsa przybył św. Kasper, aby
głosić misje ludowe. Było to szczególne doświadczenie w życiu 17-letniej Marii, która zapragnęła czynić to, co
czynił ten misjonarz.
          Pod kierownictwem św. Kaspra 04.03.1834 roku założyła Zgromadzenie Sióstr Adoratorek Krwi Chrystusa. Na prośbę biskupa diecezji Angani otworzyła szkołę dla dziewcząt. Maria pragnęła reformy społeczeństwa i świata, nie ograniczała się do samej szkoły, gromadziła matki i młodzież, aby katechizować.
          Życie Marii przebiegało w nieustannym pragnieniu "sprawiania przyjemności Bogu" oraz radosnym zaangażowaniu się w pomoc "drogiemu bliźniemu", aby mógł poznać tajemnicę miłości Boga do ludzkości.
          Maria De Mattias zmarła w Rzymie 20.08.1866 r. Beatyfikowana została przez Papieża Piusa XII 01.10.1950 r. Uroczystej kanonizacji na placu św. Piotra dokonał Jan Paweł II 18.03.2003r.
Liturgiczne wspomnienie: 04.02.
Św. Katarzyna ze Sieny
          Urodziła się 25.03.1347r jako 23 z dwadzieściorga pięciorga dzieci Jakuba Benincasy i Lapy Piangenti. Już jako kilkuletnia dziewczynka była przeniknięta duchem pobożności.
Wspierana Bożą łaską w wieku siedmiu lat złożyła Bogu w ofierze swoje dziewictwo. Z tego
powodu w wieku 12 lat popadła w ostry konflikt z matką, która chciała wydać ją za mąż. Katarzyna
kategorycznie odmówiła, a gdy nie pomogły perswazje i błagania - obcięła włosy.
          Pomimo wielu trudności ze strony rodziny, w 1363r wstąpiła do Sióstr od Pokuty św. Dominika (tercjarek dominikańskich) w Sienie. Pod koniec karnawału 1367r., podczas nocnej modlitwy, dokonały się mistyczne zaślubiny z Chrystusem.
          Przemawiała i pisała listy w imieniu Boskiego oblubieńca do najznakomitszych osób ówczesnej
Europy, tak duchownych, jak i świeckich. Skupiła wokół siebie elitę Sieny, dla której stała się przewodniczką i mistrzynią duchową.
          Na skutek działania osób jej nieprzychylnych Katarzyna została wezwana przed trybunał inkwizycji we Florencji. Po wnikliwym rozpatrzeniu sprawy orzeczono, że nie ma żadnej herezji w wypowiedziach
Świętej ani w jej pismach.
          Kiedy Katarzyna wróciła do Sieny, Włochy nawiedziła dżuma. Święta z oddaniem pomagała chorym.
          Dnia 01.04.1375r otrzymała stygmaty, które aż do śmierci ukrywała przed światem. Czasy, w których
przyszło Katarzynie żyć, przypadły na tzw. okres niewoli awiniońskiej, kiedy papieże uzależnieni byli od
królów francuskich. Na skutek usilnej interwencji Świętej Papież Grzegorz XI ostatecznie powrócił do
Rzymu.
          Umarła z wyczerpania 29.04.1380r w Rzymie.
Pozostawiła po sobie trzy dzieła, które zawierają jej naukę: "Dialog o Bożej Opatrzności", "Listy" oraz "Modlitwy".
          Papież Pius II 26.06.1461 r w bazylice św. Piotra dokonał uroczystej kanonizacji Sługi Bożej.
W nagrodę za poniesione trudy w obronie Kościoła Pius IX w 1866 r ogłosił św.
Katarzynę drugą po św. Piotrze, patronką Rzymu.
         W 1939 r Papież Pius XII proklamował św. Katarzynę drugą obok św. Franciszka z Asyżu, patronką Italii, a Paweł VI w 1970 r ogłosił ją doktorem Kościoła.
Papież Jan Paweł II ogłosił ją w 1999 r współpatronką Europy. Liturgiczne wspomnienie: 29.04.św. Katarzyna ze Sieny
Opr.: Ks. Dawid Wróblewski CPPS, Br. Heliodor Sikorski WKC





Reguła życia

2.1. Tajemnica Paschalna. Motywem przewodnim życia członków WKC jest Krew Chrystusa, która jest wyrazem tajemnicy paschalnej. Formacja WKC zakłada, że członkowie będą uczyli się dawać w życiu własną krew razem z krwią Chrystusa (SG 4). Każdy otwiera z miłością swoje serce dla krwawiącego Zbawiciela, mistycznie obecnego w trudnościach, cierpieniach, w samotności oraz niesprawiedliwości i ofiaruje się z Nim Ojcu Przedwiecznemu dla zbawienia świata.

2.2. „Krzyk krwi”. Wspólnota otwiera się także na „krzyk krwi” płynącej w ludzkich zranieniach. Idzie kochając i służąc przez modlitwę. Przez przykład własnego życia i konkretną pomoc.

2.3. Eucharystia. Członkowie Wspólnoty Krwi Chrystusa starają się jak najczęściej, nawet codziennie uczestniczyć w Eucharystii i przyjmować Komunię Świętą. Odnowieni w miłości Chrystusa, chcą świadomie być „Mistycznym Ciałem” i „Krwią Chrystusa”. Udział w liturgii eucharystycznej jest dla członków źródłem, z którego czerpią siły i światło do życia. Eucharystią w codziennych sprawach każdego dnia. Z tej szczególnej więzi z Jezusem Eucharystycznym wypływa także nabożeństwo, wyrażające się m.in. w osobistych i wspólnotowych spotkaniach z Nim na adoracji Najświętszego Sakramentu.


2.4. Słowo Boże i modlitwa. Członkowie Wspólnoty Krwi Chrystusa w ramach codziennej modlitwy wybierają przynajmniej jedną z modlitw do Krwi Chrystusa i starają się praktykować rozważanie Słowa Bożego, by być bardziej wolnymi dla Boga, oceniając wszystkie codzienne sprawy w świetle wieczności. Przez praktykę „Słowa Życia” członkowie grup Krwi Chrystusa pragną coraz wierniej żyć w obecności Boga i wypełniać Jego wolę.


2.5. Jedność przez Krew Chrystusa. Członkowie Wspólnoty Krwi Chrystusa dążą do tego, by przez wiarę stawać się duchową rodziną, w której pomagają sobie wzajemnie przez dobra duchowe i materialne (por. Dz 2, 34-37). Przez ofiarę przelanej krwi, Chrystus pojednał ziemię z niebem i ludzi pomiędzy sobą (por. Kol 1, 20). Dlatego wszędzie gdzie są członkowie WKC starają się być znakiem jedności, której Bóg pragnie dla swoich uczniów (por. J 17, 21).
            Więź miłości wzajemnej, prowadząca do jedności jest najlepszym fundamentem dla niesienia pomocy wszystkim potrzebującym.
            Krew Chrystusa jako prawdziwy skarb serca (por. Mt 6, 21) uwalnia od przywiązania do dóbr materialnych i pomaga dzielić się z innymi, aby budować Królestwo Boże.

2.6. Pokora i posłuszeństwo. Krew Chrystusa jest dla członków WKC znakiem miłości Bożej objawionej przez uniżenie się Syna Bożego, który ogołocił samego siebie dla naszego zbawienia stając się człowiekiem (por. Flp 2, 6n). Dlatego w duchu tradycji św. Kaspra każdy stara się przede wszystkim o pokorę, która wg  słów Świętego jest „bramą wszystkich innych cnót”. Posłuszeństwo Chrystusa aż do przelania krwi na krzyżu (por. Flp 2, 8) jest wzorem naszego posłuszeństwa - członków Wspólnoty.

2.7. Nawrócenie i pojednanie. Chrystusa odkupił nas „nie czymś przemijającym, srebrem lub złotem, ale swoją drogocenną Krwią, jako Baranka niepokalanego i bez zmazy” (por. 1P 1, 18-19). Świadomi tej wielkiej ceny członkowie WKC podejmują codzienną drogę nawrócenia, aby stać się świętymi, na wzór Tego, który ich powołał (por. 1P 1, 15). Krew Chrystusa przynagla do pojednania z Bogiem, samym sobą i z innymi ludźmi.

2.8. Wzory życia. Członkowie Wspólnoty Krwi Chrystusa spoglądają na przykład swoich Patronów, szczególnie na Maryję, którą czczą jako Matkę i Królową Przenajdroższej Krwi,
św. Kaspra del Bufalo, św. Franciszka Ksawerego, św. Marię De Mattias, św. Katarzynę Sieneńską. Ich życie przypomina zawsze o powołaniu członków Wspólnoty do świętości i daje nowe siły, do wypełniania swojej misji w Kościele i świecie współczesnym.  

Historia - Świat



            Sto lat później 8 grudnia 1808 r. w bazylice San Nicola in Carcere w Rzymie, gdzie znajdowały się Relikwie Krwi Chrystusa, kanonik Franciszek Albertini, wspomagany przez św. Kaspra del Bufalo (1786-1837), powołał do życia Bractwo Przenajdroższej Krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa.

Celem jego był kult Krwi Chrystusa, a jednocześnie pełnienie dzieł miłosierdzia wobec ludzi biednych i zagubionych, w których także jest obecna ta Krew.
Rzym przeżywał w tym okresie okupacje napoleońską. Za wierność papieżowi św. Kasper został skazany na wygnanie. 

Działający na terenie Rzymu gorliwy apostoł Przenajdroższej Krwi – św. Kasper widział również konieczność dokonania swoistej „transfuzji” Krwi Chrystusa dla uzdrowienia zdeprawowanych sumień. Działanie św. Kaspra, niejednokrotnie z narażeniem życia, było inspirowane przekonaniem, że ani jedna kropla Krwi Chrystusa nie może być przelana daremnie, bowiem życie człowieka jest tak ogromną wartością, że trzeba podjąć wszelkie ryzyko, aby człowiek pogrążony w największej moralnej nędzy doświadczył mocy niepojętej miłości Boga.
            W 1815 r. papież Pius VII  podniósł Bractwo Krwi Chrystusa i podniósł do godności Arcybractwa, obdarzając wieloma odpustami. Od tego momentu nie było już ono małą grupą lokalna, ale wspólnotą o charakterze uniwersalnym, do której mogły wstępować osoby, grupy i nawet zakony z całego świata.
Od 1851r. Misjonarze prowadzą zamiast Arcybractwa - Pobożne Zjednoczenie Przenajdroższej Krwi,    dzisiaj nazywamy:          Wspólnota Krwi Chrystusa (WKC) 

Bractwo Przenajdroższej Krwi


Historia WKC
 
ARCYBRACTWO PRZENAJDROŻSZEJ KRWI

Chciałbym zaznaczyć na początku, iż w przygotowaniu tego artykułu posłużyłem się w sposób szeroki, a właściwie całkowity książką Michele Colagiovanni „Il Padre Segreto, Vita di Monsignor Francesco Albertini”, Edizioni C.PP.S,  Roma 1999, a także artykułem Mario Dariozzi „L’Arciconfraternita del Preziosissimo Sangue in San Nicola in Carcere Tulliano, in Il Mistero del Sangue di Cristo nella Liturgia e nella Pietà Popolare”, wydanym pod opieką  Achile M. Triacca, z Centro Studi Sanguis Christi, edizioni Pia Unione del Preziosismo Sangue, Roma 1999 (tak książka Michele Colagiovanni, jak i artykuł Mario Dariozzi nie mają jeszcze polskiego tłumaczenia).

Encyklopedia Katolicka definiuje Bractwo jako stowarzyszenie kościelne, złożone przeważnie z osób świeckich, zatwierdzone kanonicznie i kierowane przez uprawnionego przełożonego, którego celem jest szerzenie wiary chrześcijańskiej poprzez szczególne dobre dzieła skierowane ku kultowi bożemu, czy też nastawione na pracę charytatywna dla bliźnich. Wiele razy kult i praca charytatywna są celem wspólnym w statutach bractw. W ten sposób rozumiane, stają się one prawowitymi i stabilnymi fundacjami kościelnymi, mającymi własną organizację, zdolną do działania według własnych statutów itd.

Wobec Prawa Kanonicznego z 1917 roku nie można pomylić ich z:
-tymi instytucjami, które posiadają imię pobożnego dzieła jak szpitale, schroniska, sierocińce itp., a których cele są bardzo złożone;
-pobożnymi stowarzyszeniami okazjonalnymi, uformowanymi jedynie z chęci tych, którzy je tworzą i zanikają kiedy tylko zabraknie tychże osób;
-trzecimi zakonami świeckimi, ściśle złączonymi z zakonami czy kongregacjami, od których otrzymują też swoje imię;
-stowarzyszeniami sztuki i rzemiosła, które szczególnie w przeszłości miały cele przeważnie ekonomiczne, jeśli nawet istniały pod patronatem jakiegoś świętego.

Bractwa mogłyby przetrwać nawet bez określonych osób dzięki swojej strukturze kanonicznej. Zależą od Biskupa danej Diecezji i od Wyższych Przełożonych Instytutów, Zgromadzeń czy Zakonów, za którymi są złączone czy przez nie utworzone.
Pojawiły się w X wieku, z którego to czasu pochodzą pierwsze dokumenty ich fundacji, o ile chodzi o bractwa kapłańskie, czy tez z wieku XII jeżeli chodzi o bractwa osób świeckich. Każde z bractw miało, zależnie od jego ważności, swój ołtarz, kaplicę czy też kościół, w którym to miejscu wypełniali swoje religijne praktyki (msza, procesje, specjalne modlitwy i nabożeństwa), a także miejsce gdzie mogli się gromadzić pod kierownictwem szefa (przewodniczącego czy głowy) i pod kierownictwem kapłana czy zakonnika, zależnie od przypadku. Celami, jakie się proponowało były, poza praktykami religijnymi i praktykowaniem cnót chrześcijańskich, także wizyty u chorych członków bractwa, nabożeństwa i pochówek zmarłych, służenie biednym także obcym, zbiórka jałmużny i odwiedzanie skazanych na więzienie czy na śmierć.

Nowy Kodeks Prawa Kanonicznego nie mówi już o bractwach, lecz o stowarzyszeniach. Mówi o nich w szczególności rozdział V księgi II, noszący tytuł „Lud Boży” w paragrafach 298-329. Kodeks podkreśla, że jest prawem każdego wiernego możliwość przyłączenia się do jakiegoś stowarzyszenia, jakikolwiek byłby jego status w Kościele – świecki, duchowny, zakonny czy biskupi.
Arcybractwo nazywa się w ten sposób, ponieważ ma w sobie zdolność przyłączania do siebie innych bractw czy stowarzyszeń.

W jaki sposób powstało Arcybractwo Przenajdroższej Krwi?

W kościele San Nicola in Carcere (św. Mikołaja) w Rzymie wystawiona była na oddawanie czci wiernych relikwia Krwi Chrystusa. Składała się z kawałka płótna nasiąkniętego Krwią, która według legendy wypłynęła z przebitego boku Jezusa na krzyżu. Te kawałek płótna był częścią szaty jednego z centurionów (oficerów) rzymskich, uczestniczącego w ukrzyżowaniu, a który stał się później założycielem dynastii rzymskiej rodziny Savelli. Rodzina ta z czasem podarowała kościołowi tę relikwię. Relikwiarz umieszczony został u stóp czczonego krzyża, który miał mówić do św. Brygidy. Ta relikwia i ten krzyż były wzajemnie czczone tak bardzo, że spowodowało to ustanowienie święta Przenajdroższej Krwi, w którym to uczestniczyła cała parafia.

Na początku XIX wieku w kościele tym miały miejsce ważne prace restauracyjne (remontowe), na osobistą prośbę papieża Pius VII. Nadzorcą tych prac był Mons. Francesco Albertini. Jego pragnieniem nie były tylko prace w kościele, lecz także odnowa duchowa wiernych, uczęszczających do tego kościoła. W swoich rozmyślaniach w klimacie głębokiej modlitwy i apostolstwa, które realizował ze szczególnym zapałem, przyciągała uwagę Albertiniego coraz bardziej relikwia Krwi Chrystusa. Legenda  o rodzie Savellich potwierdzało świadectwo ewangeliczne św. Jana, który mówi o tym, iż z boku Jezusa wypłynęła krew i woda. Krew, którą zawierał ten kawałek tkaniny była Krwią Przymierza, Krwią, z której zrodził się Kościół, Krwią eucharystycznego kielicha.

Na tej Krwi skupiały się myśli Albertiniego, wraz z myślą o ojcostwie Boga. On jest absolutnym, ostatecznym rodzicielem, w którym jednoczy się miłość ojca i matki i w którego ramionach żyjemy, poruszamy się i jesteśmy. Ojciec posyła Syna do synów i zsyła na nich Ducha Miłości, który na nowo jednoczy z Ojcem. Każdy człowiek ma miejsce w sercu Boga. Próbą postawienia w centrum miłości trynitarnej jest Krew.
Nabożeństwo do Krwi Chrystusa łączyło w sobie aspekt romantyczny - pozwalało przeżywać na nowo z zaangażowaniem udział w wydarzeniach, które towarzyszyły męce Chrystusa – z aspektem oświeceniowym, ponieważ nie było wątpliwości, iż wokół znaku Krwi skupiała się cała teologia odkupienia. Albertini twierdził, że został porwany przez te rozmyślania i natchnienia, jakich doznawał „rankiem, przy świętym ołtarzu, podczas spożywania Krwi Pańskiej”. Chciał spowodować rewolucję wewnętrzną, duchową, nawrócić lud, mówiąc, że odkrył sekret (tajemnicę), prawdziwe nabożeństwo Kościoła, nie wysychające nigdy źródło. Gdyby każdy chrześcijanin pojął własną wartość i wartość bliźniego, a także grzechu, uczyniłby to, co tylko możliwe i niemożliwe, aby żyć konsekwentnie.

Zaczął myśleć o instytucji (sodalicji), która wznieciłaby nabożeństwo do Krwi Odkupienia, tego ukrytego skarbu, jaki posiadał Kościół, aby każdy wierzący doświadczył tych samych duchowych potrzeb, jakie on odczuwał. Ten projekt znajduje swoją realizację w lipcu 1807 roku, podczas gdy w kościele San Nicola in Carcere odbywało się, jak co roku, święto Przenajdroższej Krwi. Jednak prawdziwym świętem Krwi Chrystusa miał być żywy Kościół, ogarnięty miłością.
Na jednym z zebrań kapituły kościoła, Albertini postawił sprawę znalezienia czegoś, „zgromadzenia”, jak je nazywał, które „byłoby w stanie zwołać wiernych”. Wiedział, czego chciał. Aby zwołać wiernych, nie było nic lepszego, jak nabożeństwo do Przenajdroższej Krwi, „tym bardziej, że obchodziło się Jej święto w pierwszą niedzielę lipca właśnie w kościele San Nicola in Carcere”. Przybycie wiernych oznaczało przyjęcie ich w kościele, czy lepiej uczynienie z nich Kościoła. To spowodowałoby zwiększenie się wpływów finansowych kościoła (parafii) i pozwoliłoby na przeprowadzenie koniecznych remontów.


ciąg dalszy w odpowiedzi... na dole
 
W jednym z kościołów filialnych, w międzyczasie, zwanym Santa Maria in Vincis, grupa kapłanów: don Gaetano Bonanni, don Gaspare del Bufalo, don Antonio Giampedi, don Luigi Gonnelli i don Antonio Santelli założyli Oratorium Nocne, które polegało na prowadzeniu katechezy dla dorosłych, którzy mogli przybyć tylko w godzinach wieczornych. Albertini chciał połączyć te dwie rzeczy, swoje stowarzyszenie poświęcone Przenajdroższej Krwi i tę grupę kapłanów oddanych Oratorium Nocnemu, jednak sprzeciwił się temu don Gaetano Bonanni. Albertini przewidywał, rzeczywiście, poprzez swoje stowarzyszenie zorganizowanie bardziej strukturalne uczestników, podczas gdy w Oratorium uczestniczył ten, kto chciał.

Jakkolwiek Albertini czuł się przyciągnięty przez tę grupę kapłanów z Oratorium i chciał skorzystać z nich dla szerzenia nabożeństwa do Krwi Chrystusa. Z czasem znalazł sposób, aby utwierdzić w sobie pewne opinie co do młodego kapłana Kaspra del Bufalo. Zdążył go już poznać jako odważnego kaznodzieję i dobrego organizatora. Teraz zauważył jego wpływ na swoich towarzyszy. Zgromadzeni byli oni owszem wokół Bonanniego, który stał na czele grupy, ale Kasper stał tuz przy nim jak żywe srebro i wydawał się być dominującym.

Kasper miał w sobie temperament, którego brakowało Albertiniemu: potrafił stać w centrum uwagi, płynnie mówić, miał w sobie osobistą i formalną elegancję. Tak jak Albertini mógł się wykazać w rozmowach indywidualnych, osobistych, tak Kasper na ambonie. Widać w nim było wybuchową siłę, kiedy głosił kazania.
Albertini potrafiąc odczytywać zdarzenia jako okazje, przez które Bóg gaje się poznawać, zaczął myśleć, że działalność Oratorium Nocnego Bonanniego i jego stowarzyszenie nie tylko można by organizować w tym samym dniu, lecz zintegrować wokół tej samej idei. Na razie uważał, że nie należało łączyć ze sobą obydwu inicjatyw, jednakże zjednoczenie ich uważał za możliwe.

W ten sposób rozpoczął szkicowanie reguły dla własnego dzieła, koncentrując wszystko na celebracji porannej mszy, zanim rozpoczną się inne zajęcia i praca i otworzą sklepy. Było to szczęśliwe natchnienie. Kościół wypełnił sę od razu wiernymi, jak nigy.
W ten sposób wyraził Albertini zamiar sodalicji czy zgromadzenia: „Rozgłaszać większą chwałę Bożą, nabożeństwo i przystępowanie do sakramentów św., szczególnie biednych, artystów, pracowników i wieśniaków, większe wstawiennictwo za dusze zmarłych, szczególnie za zmarłych w przytułkach i miejscach zapomnianych”. Później sprecyzował te myśli jeszcze bardziej, że członkowie stowarzyszenia mieliby „realizować pobożne dzieła, o wielkiej kulturze duchowej wśród licznych mieszkańców sąsiedztwa i miejscach granicznych, szczególnie wśród biedaków i najemników, którzy licznie obfitują w parafii”.

Trzy aspekty rzucają sie w oczy natychmiast: misjonarska wizja organizacji, głębokie przywiązanie Albertiniego do parafii i otwarcie na świeckich. Zebranie pomyślane było zresztą z myślą o akcji. Działalność skierowana była głównie na część społeczeństwa pozostającego najbardziej na marginesie, do którego nie docierają księża, ale świeccy tak. Zamiarem Albertiniego było, aby mieć całą armię misjonarzy, aby rozszerzać to nabożeństwo w świecie, właśnie z powodu uniwersalności przesłania jakie niesie ze sobą Krew Odkupienia.
Hamulcem w tym wszystkim był charakter Albertiniego. Dobrze czuł się w dialogu, w kontaktach osobistych, lecz niemożliwym było dla niego do przezwyciężenia myśl o stanięciu na czele jako szef, poruszeniu mas, powiedzielibyśmy, ku jakiejś akcji. Tę część całej pracy potrafilby i mógłby zrobić Ksiądz Kasper del Bufalo.

W Zebraniu uczestniczyli mężczyźni i kobiety. Pozostawało ono zależne od kapituły kościoła San Nicola in Carcere. Na jego czele stałby jeden z kanoników kapituły, wybierany co roku, tak jaki i inni odpowiedzialni. Numer zapisanych do Zebrania miał być ograniczony, ale ten odpowiedzialnych miał być ustalony na 15 mężczyzn i 15 kobiet, co przypominać miało o tajemnicach różańca.
Zbiór norm, bardzo ścisłych, nadawał organizacji funkcjonowanie. Albertini twierdził, że „wszystko robić trzeba według porządku, aby miłe było i przyjęte przez Pana”, a porządek zależał od „dobrych regulaminów i z dokładnego ich wypełniania”.
Kanonicy kapituły wybrali trzech z pośród siebie, aby dać początek organizacji: Mons. Pittori, don Gregorio Muriccioli i oczywiście Albertiniego. Oni wybrali 15 mężczyzn i 15 kobiet jako reprezentantów czy odpowiedzialnych za zabrania i wybranie “osób najbardziej odpowiednich, aby stali się kamieniami węgielnymi tegoz pobożnego Zebrania”.

Po tym, kapituła wyznaczyła dzień ceremonii fundacji na 8 grudnia 1808 roku. Albertini miał szczególne upodobanie do dat i znaczących numerów. Na ten dzień przypadało także stulecie podarowania relikwii parafii San Nicola in Carcere. W tym dniu obchodzono najważniejsze  swięto maryjne Niepokalanego Poczęcia, przypominające o tajemnicy wcielenia – poprzez Maryję, Niepokalanie Poczętą, ludzkość dała własną, najlepszą krew Słowu, które stało się cialem.
Dzień ten poprzedziła nowenna, odprawiana rano po Mszy św.  Albertini zaprosił wielu kapłanów do posługi spowiedzi i wybrał Księdza Kaspra del Bufalo na kaznodzieję.

Dnia 8 grudia podczas Mszy św. Śpiewanej i komunii generalnej wiernych, Kasper powiedział „wzruszające i skuteczne kazanie”. Na końcu Mszy „wygłosił krótką energiczną mowę, skierowaną bezpośrednio do słuchających, szczególnie do odpowiedzianych za Zebranie, tak mężczyzn jak i kobiet, w której wskazał im na główny cel tej nowej organizacji, tworzącej się właśnie, jakim miał być duch i dyspozycja tych, którzy przeznaczeni byli do stanowienia jej fundamentów”. Zakończł “wzywając i dodając odwagi wszystkim, aby oddali się całkowicie: temu dziełu.
Dnia 26 grudnia kapituła kościoła zebrała się, aby wybrać przewodniczącego. Nie mógł nim zostać nikt inny jak nie Albertini. Przyjął ten wybór i dzień później zwołał pierwsze zabranie odpowiedzialnych. Na tym zebraniu „rozdzielone zostały każdemu różne zadania”. Na posiedzeniu z 1 stycznia Zebranie zdecydowało poprosić o zatwierdzenie przez Stolicę Apostolską. Po rozważeniu dokładnym i uważnym organizacji, jej regulaminu i celów, Kardynał odpowiedzialny wydał, w dniu 27 lutego 1809 roku, „wieczysty i apostolski dekret zatwierdzjący Zebranie i jego Konstytucje”. Tym aktem, Albetini zostawał „zwolniony od jakiejkolwiek zależności od pozostałych dwóch członków”, Pittori i Cuccioli, czego konsekwencją była większa wolnośc, co do wydawania zarządzeń. Natomiast zależność od kapituły w aspektach, jakie przewidywały konstytucje, pozostawała ważna.

Na czym, jednak, polegały konstytucje? Imię całkowite Zebrania było „Przenajdroższej Krwi Jezusa Chrystusa, Różańca Najświętszej Maryi Panny i Świętych Dusz Czyśćcowych”. Konstytucje były proste i zwięzłe. Mówiły o historii początków Zebrania, jego relacji do kapituły kościoła San Nicola in Carcere, o celach tak duchowych jak i socjalnych i moralnych, o zadaniu jego różnych reprezentantów i odpowiedzialnych. Były one krótkie, ale także dość szczegółowe. Koncentrowały się na wizji uniwersalności Krwi Chrystusa, i to nie tylko w zakresie duchowym, ale też mówiącym o zbawieniu własnym i innych. Opiera się także na potrzebie ustanowienia sprawiedliwego porządku społecznego. Wskazywały na metodę właściwą swoim czasom: nabożeństwo do Krwi Chrystusa, modlitwa, życie charytatywne i działalność socjalna dla dobra członków, jak i przede wszystkim bliźnich, szczególnie tych z marginesu, którzy nie byli faworyzowani poprzez struktury parafialne.

Można sobie wyobrazić moc tych idei, głoszonych wśród ludności pochodzącej z roli – wieśniaków, czy żyjącej w ruderach i „norach' między wzgórzem Palatyńskim a Awentyńskim.
Albertini nazywał to Zebranie „sodalicją” przez niego utworzoną. Zebraniem można było zdefiniować oryginalne imię nadane Kościołowi Jezusa Chrystusa i zgromadzonemu wokół Apostołów: zwołanie, zgromadzenie. To, co zrobił Jezus, zwołując swoich, teraz dokonywała Krew z przelanego boku, zastygła na kawałku płótna. Relikwia w kościele San Nicola in Carcere była prawdziwie rozpalająca!
Kilka miesięcy później Alertini pomyślał o specjalnych modlitwach dla Zebrania, aby ożywiać nabożeństwo do Krwi Odkupienia. Pozostawił wszelkie prace i udał się na rekolekcje do domu Signori della Missione na Montecitorio, „aby rozważyć na osobności wobec Ojca Światłości, co spodobałoby się Jego Boskiemu Majestatowi w rozwoju tegoż Zebrania”. Ułożył wtedy, biorąc za wzór różaniec, koronkę siedmiu przelań Krwi.
Te medytacje i modlitwy płyną z głębi i pełni serca. Nie ma w nich żadnej gadaniny oratoryjnej, lecz wiele uczuciowych wzniesień, co odpowiadało osobowości Albertiniego. Pomimo całej swojej prostoty, teksty chcą ożywić w wiernych te dramatyczne godziny męki Jezusa. Wyraźnym jest pragnienie wywołanie emocji w tym, który nimi się modli, aby wyszedł z nich impuls ku zmianie życie. Ułożył on także modlitwę do Przenajdroższej Krwi, która miała zakończyć koronkę, wzniecając mocne poruszenie uczuć.
W następnych dniach przedstawił Albertini Kongregacji do Spraw Rytu mały podręcznik, a otrzymawszy zatwierdzenie, kazał wydrukować go w tysiącach kopii, które szybko się wyczerpały. Teraz już Zebranie San Nicola in Carcere stało się Zebraniem Przenajdroższej Krwi i wykrystalizował się jego główny cel, mianowicie szerzenie nabożeństwa do Przenajdroższej Krwi. Było to ważnym zwrotem w historii. W religijności rzymskiej zdobywała sobie miejsce nowa pobożność, która nie była nabożeństwem jakimkolwiek.


ciąg dalszy w odpowiedzi... na dole
 
Chciałbym teraz powiedzieć trochę o historii fundacji arcybractwa zainicjowanego przez Albertiniego w kontekście historii tego samego okresu. Są to czasy świetności i zwycięstw Napoleona w Europie. Po tym, jak ogłosił się Cesarzem (Imperatorem) i podzielił Francję, chce stać się władcą całej Europy i uczynić z niej wspólnotę narodów, pod jego panowaniem. W początkach XIX wieku papież Pius VII chciał pójść mu na rękę. Kościół miał w jakiś sposób dług u Napoleona, ponieważ przywrócił on katolicyzm we Francji, po antychrześcijańskiej rzezi Rewolucji Francuskiej. Ten jednak chciał tylko wykorzystać katolicyzm dla budowania swojego Imperium. Papież był dla niego tylko „pierwszym ministrem religii” zależnym od niego tak, jaki i inne ministerstwa.

Pozycja Napoleona stanowcza w roku 1807, to znaczy w chwili, kiedy rodziła się do życia sodalicja w kościele San Nicola in Carcere. Zapowiedział on papieżowi, że powinien wstąpić w koalicję z nim przeciwko światu i w ten sposób zachowałby swoje Państwo Kościelne i władzę, ajeżeli nie, to utraciłby wszystko. Pius VII odrzucił tę propozycję. W dniu 21 stycznia 1808 roku Napoleon wydał zatem rozkaz generałowi Miollis napaści na Państwo Kościelne i okupacji Rzymu. Francuskie trupy weszły do Wiecznego Miasta 2 lutego. W ciągu całego tego roku, Papież ucierpiał wiele napaści, gróźb i moralnego gwałtu. W czerwcu 1809 roku pozbawienie praw i wolności Papieża doszło swojego szczytu i dnia 10 czerwca strącono herb papieski z Zamku Anioła (Castel Sant’Angelo) i wzniesiono w jego miejsce flagę francuską. Rzym stał się częścią Francji. Pius VII podpisał bullę exkomuniki przeciwko Napoleonowi i tym wszystkim, którzy współpracowali z nim w tym wydarzeniu. Jako reakcję na to ograniczono jeszcze bardziej wolność Papieża.

W nocy z 5. na 6. lipca Pius VII postawiony został przed wyborem wybrania władzy napoleońskiej, albo deportacja. Papież odrzucił zdecydowanie to pierwsze, czego konsekwencją było wygnanie.
Były to wydarzenia, które spowodowały reakcje w całym świecie katolickim. W Rzymie i w całym Państwie Kościelnym weszły w życie zarządzenia cesarskie: rekwirowanie dóbr i przysięga wierności nowemu reżimowi przez tych wszystkich, którzy utrzymywali się z Państwa Kościelnego.

Jako kapłan znany w Rzymie, dziekan i szanowany kierownik duchowy, Albertini wezwany został do złożenia przysięgi, a w połowie czerwca 1810 roku do podpisania deklaracji wierności Cesarzowi. Nie wiemy, jaka była jego odpowiedź, być może ta, jaką dał sam Papież Pius VII: nie mogę, nie musze i nie chcę. Odpowiedź, której użyje kilka dni później duchowy syn Albertiniego Kasper del Bufalo.
Łatwo sobie wyobrazić jak bolesną była dla Albertiniego myśl o opuszczeniu Rzymu w momencie tak delikatnym, kiedy to jego fundacja, to znaczy arcybractwo, dawała pierwsze kroki. W dniu 1 lipca 1810 roku, w dniu, w którym obchodziło się w kościele San Nicola in Carcere święto Przenajdroższej Krwi i kilka dni po odrzuceniu złożenia przysięgi, zaprasza on Kaspra, aby powiedział kazanie, dokonał mowy i odmówił koronkę podczas uroczystej Mszy św. Z komunią generalną. Młody Kasper uczynił to „z wielką mocą i namaszczeniem”.

Także i on, odpowiadając na przymus złożenia przysięgi odpowiedział: nie mogę, nie muszę i nie chcę. Obydwaj, Albertini i Kasper, oczekiwali za to kary i wiedzieli, że będzie nią wygnanie. Nikt z nich nie chciał opuszczać Rzymu, ale myśl o możliwości wspólnego podzielenia losu była pociechą. Albertini wiedział, że będzie mógł zdobyć Kaspra dla swojego projektu, a Kasper, że będzie mógł liczyć na ojcowską i pewna obecnośc Albertiniego.  

Podczas wygnania obaj pozostają blisko siebie przez większą jego część, około czterech lat. Albertini miał okazję opowiadać Kasprowi w sposób głęboki i gruntowny o stowarzyszeniu, które założył w Rzymie, o swoim marzeniu posiadania grupy misjonarzy, rozgłaszających nabożeństwo do Odkupieńczej Krwi Chrystusa wszystkim ludziom, o „proroctwie” pewnej zakonnicy, siostry  Agnese del Verbo Incarnato, o tym, że znalazłby młodego, energicznego kapłana, który pomógłby mu w zrealizowaniu tego marzenia i projektu.

W styczniu 1814 roku kończy się wygnanie i Kasper wraca do Rzymu. Odpowiada na zaproszenie do wstąpienia w szeregi Pracowników Ewangelicznych, stowarzyszenia założonego przez kapłana Gaetano Bonanni z księży diecezjalnych, gotowych do posługi słowa i współudziału w różnych dziełach charytatywnych. W kwietniu 1814 roku Kasper głosi rekolekcje pracownikom Kurii Rzymskiej. Między nimi znajduje się Mons. Cristaldi, który znał się na ludziach. On sam nie był kapłanem, ale znając historię Kaspra, wiedząc o jego wygnaniu, energii i zapale apostolskim, miał dla niego wielki podziw. Rodzi się między nimi głęboka przyjaźń. Wiedział, że Kasper jest tym właściwym człowiekiem, który potrafiłby nadać grupie Pracowników Ewangelicznych spójność i zapał, jakiego Gaetano Bonanni nie był w stanie im przekazać.

Albertini w międzyczasie, powróciwszy z wygnania, poświęcił się całkowicie swojemu Zebraniu. Nawiązuje jednak od razu kontakt z Kasprem. Ten przedstawia go Mons. Cristaldi, który mówi mu o swoim dziele, zgadzając się obaj w dwóch punktach podstawowych: organizacji kapłanów misjonarzy, poświęconych kompletnie głoszeniu Słowa Bożego, przede wszystkim wewnątrz Państwa Kościelnego i powierzenie tego zadania Kasprowi del Bufalo, który dołożyłby zapału i gorliwości w szerzeniu nabożeństwa do Przenajdroższej Krwi. Te dwie rzeczy, zapał misjonarski i nabożeństwo do Krwi Chrystusa nie były w sprzeczności, przeciwnie, nadawało spójności grupie misjonarzy i czyniło kaznodziejstwo bardziej skutecznym.
Bonanni, po pewnych oporach, dołączył do projektu i 15 sierpnia 1815 w opactwie San Felice w Giano dell’Umbria, Kasper, Bonanni i kilku innych przyjaciół kapłanów zakładają Zgromadzenie Misjonarzy Krwi Chrystusa.

Tego samego dnia Albertini znajdował się w Rzymie i spędził go na modlitwie przed obrazem Matki Bożej, prosząc o sukces tej nowej fundacji, którą nosił głęboko w sercu z trzech powodów: wypełniało się „proroctwo” zakonnicy siostry Agnese del Verbo Incarnato, przeznaczał grupę kapłanów głoszeniu chwały Przenajdroższej Krwi, a to wszystko działo się bez stawiania siebie w centrum uwagi.
Obydwaj, Albertini i Kasper myśleli, że byłoby dobrze zmienić Zebranie w Arcybractwo i ubogacić je w odpusty. Papież Pius VII, chcąc, aby Krew Chrystusa była czczona w szczególny sposób na całym świecie, zgodził się na prośbę przyznania odpustów (22 września 1815), jaki i na podniesienie Zebrania do rangi Arcybractwa (26 września 1815), przyznając mu prawo włączania innych bractw i pobożnych stowarzyszeń już istniejących czy tez przyszłych w swoje szeregi.

ciąg dalszy w odpowiedzi... na dole
 
Jaki jest cel tej nowej instytucji (organizacji) – nabożeństwo do Odkupieńczej Krwi Chrystusa, czy też głoszenie misji i ożywianie duszpasterstwa? Dla Albertiniego możliwym było połączenie tych dwóch rzeczy. Marzył on o Kościele nawróconym do Ewangelii Krwi. Myślał o dziele nieskończonym, które towarzyszyłoby Kościołowi w przyszłych stuleciach, gdyż nie chodziło przecież o byle jakie nabożeństwo, ale o to najważniejsze, które jest duszą Kościoła! Krew Chrystusa jest ceną zapłaconą za każdego człowieka, mężczyznę i kobietę, niewolnika i wolnego, wszelkie plemię, rasę, język i naród. Teraz trzeba było uczynić, aby ta Cena nie zapłacona została nadaremnie. Misjonarze Krwi Chrystusa mieliby głosić to przesłanie i rozszerzać modlitwy Arcybractwa, tworzyć nową kulturę w miastach i wioskach. Była to prawdziwa rewolucja, która nie chce krwi, lecz ja rozdaje! Rozwój miejsc tego nabożeństwa służyłby do rozgłaszania reformatorskiego orędzia, zaangażowania społecznego, współudziału świeckich, generalnego poruszenia.
Święty Kasper rozwinął ten projekt Albertiniego i w roku 1817 wraz ze swoimi misjonarzami został wybrany „Pierwszym Promotorem i Misjonarzem Arcybractwa”. Od św. Kaspra zaczynają się zatem misje Arcybractwa.

Dopóki żył, św. Kasper utrzymywał więź z Arcybractwem i mówił w swoich listach, iż chciałby utrzymać nienaruszonym to, co zostało ustanowione przez Albertiniego. To samo uczynili jego misjonarze, którzy pracowali dla jego rozszerzania do roku 1869, kiedy to zostało zabrane im kierownictwo nad Arcybractwem. W roku 1869 Arcybractwo liczyło 169 bractw stowarzyszonych we Włoszech i w innych państwach europejskich.
Dzieło Albertiniego miało swoje niewiarygodne znaczenie w wieku XIX, przede wszystkim dlatego, że inne też Instytuty osób konsekrowanych przyjmowało tę duchowość Krwi Chrystusa jako swoją.
W roku 1936, rozwiązana została kapituła kościoła San Nicola in Carcere, a Arcybractwo przeniosło się do kościoła San Giuseppe Capo le Case. W 1946 roku próbowano ze strony członków Arcybractwa oddać kierownictwo w ręce Zgromadzenia Misjonarzy Krwi Chrystusa, ta propozycja nie została jednak przyjęta.

Jak widać, więź między nowym Zgromadzeniem założonym przez św. Kaspra i Arcybractwem była bardzo ścisła. Faktycznie, do roku 1833 Misjonarze nazywani byli „Księżmi Misjonarzami Arcybractwa Przenajdroższej Krwi”, a sam św. Kasper podpisywał się jako „Dyrektor Generalny świętych misji czcigodnego Arcybractwa Przenajdroższej Krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa”. Arcybractwo, ze swej strony, nazywało Misjonarzy „naszymi Misjonarzami”. Wszyscy członkowie Zgromadzenia założonego przez św. Kaspra, także i mieszkający w domach studiów Zgromadzenia (stowarzyszeni bracia czy kapłani) stawali się automatycznie członkami Arcybractwa Przenajdroższej Krwi, zachowując oczywiście zawsze dokładną różnicę prawną i faktyczną między tymi dwiema organizacjami. Po roku 1833 tytuł „Misjonarzy Arcybractwa” nie był już więcej używany, a po zatwierdzeniu Reguły Zgromadzenia Misjonarzy Krwi Chrystusa w roku 1841, rozróżnienie pomiędzy kapłanami Arcybractwa a Misjonarzami Krwi Chrystusa stały się jeszcze wyraźniejsze. Ci jednak (Misjonarze Krwi Chrystusa) potrzebowali zawsze zgody ze strony Arcybractwa na tworzenie nowych stowarzyszeń czy przyłączenie do nic nowych członków.

Postępowanie to było przyczyną wielu nieporozumień i trudności dla Misjonarzy, tak że w aktach jednego z zebrań Rady Generalnej Zgromadzenia, odbytego dnia 8 lipca 1851 roku, czytamy: „A zatem, zostało ustalone, że dla naszego spokoju i dla wypełniania w sposób bardziej wolny (niezależny) zadania rozszerzania naszego nabożeństwa do Przenajdroższej Krwi, postara się w Stolicy Apostolskiej o oddzielenie od Arcybractwa”. Jednym z podpisanych pod ta decyzja był D. Giovanni Merlini, Moderator Generalny Zgromadzenia Misjonarzy Krwi Chrystusa.
Rezultatem było to, że pismem z datą 29 lipca 1851, papież Pius IX przyznał Zgromadzeniu prawo ustanawiania sodalicji i stowarzyszeń z tytułem Przenajdroższej Krwi w kościele pierwszorzędnym Zgromadzenia, niezależnym od Arcybractwa, przyznając te same tytuły, te same prawa, przywileje, odpusty i pożytki duchowe przyznane już wcześniej, czy też które przyznane zostaną w przyszłości Arcybractwu.

W ten sposób rodziła się Wspólnota Krwi Chrystusa (Pia Unione del Preziosissimo Sangue), którego główna siedziba był kościól San Salvatore in Campo, znajdującym sie przy Kurii Generalnej Zgromadzenia Misjonarzy Krwi Chrystusa. Od 15 lipca 1858 roku siedzibą Wspólnoty Krwi Chrystusa staje się kościół Santa Maria in Trivio, przy ołtarzu Gesù Nazareno, przy nowym Domu Generalnym Zgromadzenia, podarowanym Misjonarzom przez papieża Piusa IX.
Ks. Francesco Bartoloni 

sobota, 1 września 2012

TEMAT IV: Moje miejsce WKC. Struktura organizacyjna

   4. Moje miejsce w WKC. Kto prowadzi WKC, jak jest zorganizowana i jak wygląda cała formacja w WKC w Polsce (Struktura WKC)

Normy prawne i struktura organizacyjna WKC w Regionie Polskim i Podregionach.
                Wspólnota na terenie Polski tworzy jeden Region Polski WKC. Jej przełożonym z urzędu  jest prowincjał Zgromadzenia Misjonarzy Krwi Chrystusa. W skład
Regionu wchodzą cztery Podregiony:
I.      Podregion Częstochowski (południowo-zachodni), obejmujący diecezje: bielsko-żywiecką, krakowską, tarnowską, kielecką, sosnowiecką, katowicką, gliwicką, opolską, wrocławską, legnicką, świdnicką, zielonogórsko-gorzowską, kaliską, częstochowską.
II.     Podregion Swarzewski (północno-zachodni) obejmujący diecezje: szczecińsko-kamieńską, koszalińsko-kołobrzeską, poznańską, gnieźnieńską, toruńską, warmińską, elbląską, gdańską, pelplińską, bydgoską.
III.   Podregion Ożarowski (środkowo-wschodni) obejmujący diecezje: łódzką, łowicką, warszawska, warszawsko-praską, drohiczyńską, białostocką, ełcką, łomżyńską, płocką, siedlecką, radomską, włocławską.
IV.    Podregion Zamojski (południowo-wschodni) obejmujący diecezje: przemyską, rzeszowską, sandomierską, lubelską, zamojsko-lubaczowską.