Historia WKC
ARCYBRACTWO PRZENAJDROŻSZEJ KRWI
Chciałbym zaznaczyć na
początku, iż w przygotowaniu tego artykułu posłużyłem się w sposób
szeroki, a właściwie całkowity książką Michele Colagiovanni „Il Padre
Segreto, Vita di Monsignor Francesco Albertini”, Edizioni C.PP.S, Roma
1999, a także artykułem Mario Dariozzi „L’Arciconfraternita del
Preziosissimo Sangue in San Nicola in Carcere Tulliano, in Il Mistero
del Sangue di Cristo nella Liturgia e nella Pietà Popolare”, wydanym pod
opieką Achile M. Triacca, z Centro Studi Sanguis Christi, edizioni Pia
Unione del Preziosismo Sangue, Roma 1999 (tak książka Michele
Colagiovanni, jak i artykuł Mario Dariozzi nie mają jeszcze polskiego
tłumaczenia).
Encyklopedia Katolicka definiuje Bractwo jako
stowarzyszenie kościelne, złożone przeważnie z osób świeckich,
zatwierdzone kanonicznie i kierowane przez uprawnionego przełożonego,
którego celem jest szerzenie wiary chrześcijańskiej poprzez szczególne
dobre dzieła skierowane ku kultowi bożemu, czy też nastawione na pracę
charytatywna dla bliźnich. Wiele razy kult i praca charytatywna są celem
wspólnym w statutach bractw. W ten sposób rozumiane, stają się one
prawowitymi i stabilnymi fundacjami kościelnymi, mającymi własną
organizację, zdolną do działania według własnych statutów itd.
Wobec Prawa Kanonicznego z 1917 roku nie można pomylić ich z:
-tymi
instytucjami, które posiadają imię pobożnego dzieła jak szpitale,
schroniska, sierocińce itp., a których cele są bardzo złożone;
-pobożnymi
stowarzyszeniami okazjonalnymi, uformowanymi jedynie z chęci tych,
którzy je tworzą i zanikają kiedy tylko zabraknie tychże osób;
-trzecimi zakonami świeckimi, ściśle złączonymi z zakonami czy kongregacjami, od których otrzymują też swoje imię;
-stowarzyszeniami
sztuki i rzemiosła, które szczególnie w przeszłości miały cele
przeważnie ekonomiczne, jeśli nawet istniały pod patronatem jakiegoś
świętego.
Bractwa mogłyby przetrwać nawet bez określonych osób
dzięki swojej strukturze kanonicznej. Zależą od Biskupa danej Diecezji i
od Wyższych Przełożonych Instytutów, Zgromadzeń czy Zakonów, za którymi
są złączone czy przez nie utworzone.
Pojawiły się w X wieku, z
którego to czasu pochodzą pierwsze dokumenty ich fundacji, o ile chodzi o
bractwa kapłańskie, czy tez z wieku XII jeżeli chodzi o bractwa osób
świeckich. Każde z bractw miało, zależnie od jego ważności, swój ołtarz,
kaplicę czy też kościół, w którym to miejscu wypełniali swoje religijne
praktyki (msza, procesje, specjalne modlitwy i nabożeństwa), a także
miejsce gdzie mogli się gromadzić pod kierownictwem szefa
(przewodniczącego czy głowy) i pod kierownictwem kapłana czy zakonnika,
zależnie od przypadku. Celami, jakie się proponowało były, poza
praktykami religijnymi i praktykowaniem cnót chrześcijańskich, także
wizyty u chorych członków bractwa, nabożeństwa i pochówek zmarłych,
służenie biednym także obcym, zbiórka jałmużny i odwiedzanie skazanych
na więzienie czy na śmierć.
Nowy Kodeks Prawa Kanonicznego nie
mówi już o bractwach, lecz o stowarzyszeniach. Mówi o nich w
szczególności rozdział V księgi II, noszący tytuł „Lud Boży” w
paragrafach 298-329. Kodeks podkreśla, że jest prawem każdego wiernego
możliwość przyłączenia się do jakiegoś stowarzyszenia, jakikolwiek byłby
jego status w Kościele – świecki, duchowny, zakonny czy biskupi.
Arcybractwo nazywa się w ten sposób, ponieważ ma w sobie zdolność przyłączania do siebie innych bractw czy stowarzyszeń.
W jaki sposób powstało Arcybractwo Przenajdroższej Krwi?
W
kościele San Nicola in Carcere (św. Mikołaja) w Rzymie wystawiona była
na oddawanie czci wiernych relikwia Krwi Chrystusa. Składała się z
kawałka płótna nasiąkniętego Krwią, która według legendy wypłynęła z
przebitego boku Jezusa na krzyżu. Te kawałek płótna był częścią szaty
jednego z centurionów (oficerów) rzymskich, uczestniczącego w
ukrzyżowaniu, a który stał się później założycielem dynastii rzymskiej
rodziny Savelli. Rodzina ta z czasem podarowała kościołowi tę relikwię.
Relikwiarz umieszczony został u stóp czczonego krzyża, który miał mówić
do św. Brygidy. Ta relikwia i ten krzyż były wzajemnie czczone tak
bardzo, że spowodowało to ustanowienie święta Przenajdroższej Krwi, w
którym to uczestniczyła cała parafia.
Na początku XIX wieku w
kościele tym miały miejsce ważne prace restauracyjne (remontowe), na
osobistą prośbę papieża Pius VII. Nadzorcą tych prac był Mons. Francesco
Albertini. Jego pragnieniem nie były tylko prace w kościele, lecz także
odnowa duchowa wiernych, uczęszczających do tego kościoła. W swoich
rozmyślaniach w klimacie głębokiej modlitwy i apostolstwa, które
realizował ze szczególnym zapałem, przyciągała uwagę Albertiniego coraz
bardziej relikwia Krwi Chrystusa. Legenda o rodzie Savellich
potwierdzało świadectwo ewangeliczne św. Jana, który mówi o tym, iż z
boku Jezusa wypłynęła krew i woda. Krew, którą zawierał ten kawałek
tkaniny była Krwią Przymierza, Krwią, z której zrodził się Kościół,
Krwią eucharystycznego kielicha.
Na tej Krwi skupiały się myśli
Albertiniego, wraz z myślą o ojcostwie Boga. On jest absolutnym,
ostatecznym rodzicielem, w którym jednoczy się miłość ojca i matki i w
którego ramionach żyjemy, poruszamy się i jesteśmy. Ojciec posyła Syna
do synów i zsyła na nich Ducha Miłości, który na nowo jednoczy z Ojcem.
Każdy człowiek ma miejsce w sercu Boga. Próbą postawienia w centrum
miłości trynitarnej jest Krew.
Nabożeństwo do Krwi Chrystusa łączyło
w sobie aspekt romantyczny - pozwalało przeżywać na nowo z
zaangażowaniem udział w wydarzeniach, które towarzyszyły męce Chrystusa –
z aspektem oświeceniowym, ponieważ nie było wątpliwości, iż wokół znaku
Krwi skupiała się cała teologia odkupienia. Albertini twierdził, że
został porwany przez te rozmyślania i natchnienia, jakich doznawał
„rankiem, przy świętym ołtarzu, podczas spożywania Krwi Pańskiej”.
Chciał spowodować rewolucję wewnętrzną, duchową, nawrócić lud, mówiąc,
że odkrył sekret (tajemnicę), prawdziwe nabożeństwo Kościoła, nie
wysychające nigdy źródło. Gdyby każdy chrześcijanin pojął własną wartość
i wartość bliźniego, a także grzechu, uczyniłby to, co tylko możliwe i
niemożliwe, aby żyć konsekwentnie.
Zaczął myśleć o instytucji
(sodalicji), która wznieciłaby nabożeństwo do Krwi Odkupienia, tego
ukrytego skarbu, jaki posiadał Kościół, aby każdy wierzący doświadczył
tych samych duchowych potrzeb, jakie on odczuwał. Ten projekt znajduje
swoją realizację w lipcu 1807 roku, podczas gdy w kościele San Nicola in
Carcere odbywało się, jak co roku, święto Przenajdroższej Krwi. Jednak
prawdziwym świętem Krwi Chrystusa miał być żywy Kościół, ogarnięty
miłością.
Na jednym z zebrań kapituły kościoła, Albertini postawił
sprawę znalezienia czegoś, „zgromadzenia”, jak je nazywał, które „byłoby
w stanie zwołać wiernych”. Wiedział, czego chciał. Aby zwołać wiernych,
nie było nic lepszego, jak nabożeństwo do Przenajdroższej Krwi, „tym
bardziej, że obchodziło się Jej święto w pierwszą niedzielę lipca
właśnie w kościele San Nicola in Carcere”. Przybycie wiernych oznaczało
przyjęcie ich w kościele, czy lepiej uczynienie z nich Kościoła. To
spowodowałoby zwiększenie się wpływów finansowych kościoła (parafii) i
pozwoliłoby na przeprowadzenie koniecznych remontów.
ciąg dalszy w odpowiedzi... na dole
W jednym z kościołów filialnych, w międzyczasie, zwanym Santa Maria
in Vincis, grupa kapłanów: don Gaetano Bonanni, don Gaspare del Bufalo,
don Antonio Giampedi, don Luigi Gonnelli i don Antonio Santelli założyli
Oratorium Nocne, które polegało na prowadzeniu katechezy dla dorosłych,
którzy mogli przybyć tylko w godzinach wieczornych. Albertini chciał
połączyć te dwie rzeczy, swoje stowarzyszenie poświęcone Przenajdroższej
Krwi i tę grupę kapłanów oddanych Oratorium Nocnemu, jednak sprzeciwił
się temu don Gaetano Bonanni. Albertini przewidywał, rzeczywiście,
poprzez swoje stowarzyszenie zorganizowanie bardziej strukturalne
uczestników, podczas gdy w Oratorium uczestniczył ten, kto chciał.
Jakkolwiek
Albertini czuł się przyciągnięty przez tę grupę kapłanów z Oratorium i
chciał skorzystać z nich dla szerzenia nabożeństwa do Krwi Chrystusa. Z
czasem znalazł sposób, aby utwierdzić w sobie pewne opinie co do młodego
kapłana Kaspra del Bufalo. Zdążył go już poznać jako odważnego
kaznodzieję i dobrego organizatora. Teraz zauważył jego wpływ na swoich
towarzyszy. Zgromadzeni byli oni owszem wokół Bonanniego, który stał na
czele grupy, ale Kasper stał tuz przy nim jak żywe srebro i wydawał się
być dominującym.
Kasper miał w sobie temperament, którego
brakowało Albertiniemu: potrafił stać w centrum uwagi, płynnie mówić,
miał w sobie osobistą i formalną elegancję. Tak jak Albertini mógł się
wykazać w rozmowach indywidualnych, osobistych, tak Kasper na ambonie.
Widać w nim było wybuchową siłę, kiedy głosił kazania.
Albertini
potrafiąc odczytywać zdarzenia jako okazje, przez które Bóg gaje się
poznawać, zaczął myśleć, że działalność Oratorium Nocnego Bonanniego i
jego stowarzyszenie nie tylko można by organizować w tym samym dniu,
lecz zintegrować wokół tej samej idei. Na razie uważał, że nie należało
łączyć ze sobą obydwu inicjatyw, jednakże zjednoczenie ich uważał za
możliwe.
W ten sposób rozpoczął szkicowanie reguły dla własnego
dzieła, koncentrując wszystko na celebracji porannej mszy, zanim
rozpoczną się inne zajęcia i praca i otworzą sklepy. Było to szczęśliwe
natchnienie. Kościół wypełnił sę od razu wiernymi, jak nigy.
W ten
sposób wyraził Albertini zamiar sodalicji czy zgromadzenia: „Rozgłaszać
większą chwałę Bożą, nabożeństwo i przystępowanie do sakramentów św.,
szczególnie biednych, artystów, pracowników i wieśniaków, większe
wstawiennictwo za dusze zmarłych, szczególnie za zmarłych w przytułkach i
miejscach zapomnianych”. Później sprecyzował te myśli jeszcze bardziej,
że członkowie stowarzyszenia mieliby „realizować pobożne dzieła, o
wielkiej kulturze duchowej wśród licznych mieszkańców sąsiedztwa i
miejscach granicznych, szczególnie wśród biedaków i najemników, którzy
licznie obfitują w parafii”.
Trzy aspekty rzucają sie w oczy
natychmiast: misjonarska wizja organizacji, głębokie przywiązanie
Albertiniego do parafii i otwarcie na świeckich. Zebranie pomyślane było
zresztą z myślą o akcji. Działalność skierowana była głównie na część
społeczeństwa pozostającego najbardziej na marginesie, do którego nie
docierają księża, ale świeccy tak. Zamiarem Albertiniego było, aby mieć
całą armię misjonarzy, aby rozszerzać to nabożeństwo w świecie, właśnie z
powodu uniwersalności przesłania jakie niesie ze sobą Krew Odkupienia.
Hamulcem
w tym wszystkim był charakter Albertiniego. Dobrze czuł się w dialogu, w
kontaktach osobistych, lecz niemożliwym było dla niego do
przezwyciężenia myśl o stanięciu na czele jako szef, poruszeniu mas,
powiedzielibyśmy, ku jakiejś akcji. Tę część całej pracy potrafilby i
mógłby zrobić Ksiądz Kasper del Bufalo.
W Zebraniu uczestniczyli
mężczyźni i kobiety. Pozostawało ono zależne od kapituły kościoła San
Nicola in Carcere. Na jego czele stałby jeden z kanoników kapituły,
wybierany co roku, tak jaki i inni odpowiedzialni. Numer zapisanych do
Zebrania miał być ograniczony, ale ten odpowiedzialnych miał być
ustalony na 15 mężczyzn i 15 kobiet, co przypominać miało o tajemnicach
różańca.
Zbiór norm, bardzo ścisłych, nadawał organizacji
funkcjonowanie. Albertini twierdził, że „wszystko robić trzeba według
porządku, aby miłe było i przyjęte przez Pana”, a porządek zależał od
„dobrych regulaminów i z dokładnego ich wypełniania”.
Kanonicy
kapituły wybrali trzech z pośród siebie, aby dać początek organizacji:
Mons. Pittori, don Gregorio Muriccioli i oczywiście Albertiniego. Oni
wybrali 15 mężczyzn i 15 kobiet jako reprezentantów czy odpowiedzialnych
za zabrania i wybranie “osób najbardziej odpowiednich, aby stali się
kamieniami węgielnymi tegoz pobożnego Zebrania”.
Po tym, kapituła
wyznaczyła dzień ceremonii fundacji na 8 grudnia 1808 roku. Albertini
miał szczególne upodobanie do dat i znaczących numerów. Na ten dzień
przypadało także stulecie podarowania relikwii parafii San Nicola in
Carcere. W tym dniu obchodzono najważniejsze swięto maryjne
Niepokalanego Poczęcia, przypominające o tajemnicy wcielenia – poprzez
Maryję, Niepokalanie Poczętą, ludzkość dała własną, najlepszą krew
Słowu, które stało się cialem.
Dzień ten poprzedziła nowenna,
odprawiana rano po Mszy św. Albertini zaprosił wielu kapłanów do
posługi spowiedzi i wybrał Księdza Kaspra del Bufalo na kaznodzieję.
Dnia
8 grudia podczas Mszy św. Śpiewanej i komunii generalnej wiernych,
Kasper powiedział „wzruszające i skuteczne kazanie”. Na końcu Mszy
„wygłosił krótką energiczną mowę, skierowaną bezpośrednio do
słuchających, szczególnie do odpowiedzianych za Zebranie, tak mężczyzn
jak i kobiet, w której wskazał im na główny cel tej nowej organizacji,
tworzącej się właśnie, jakim miał być duch i dyspozycja tych, którzy
przeznaczeni byli do stanowienia jej fundamentów”. Zakończł “wzywając i
dodając odwagi wszystkim, aby oddali się całkowicie: temu dziełu.
Dnia
26 grudnia kapituła kościoła zebrała się, aby wybrać przewodniczącego.
Nie mógł nim zostać nikt inny jak nie Albertini. Przyjął ten wybór i
dzień później zwołał pierwsze zabranie odpowiedzialnych. Na tym zebraniu
„rozdzielone zostały każdemu różne zadania”. Na posiedzeniu z 1
stycznia Zebranie zdecydowało poprosić o zatwierdzenie przez Stolicę
Apostolską. Po rozważeniu dokładnym i uważnym organizacji, jej
regulaminu i celów, Kardynał odpowiedzialny wydał, w dniu 27 lutego 1809
roku, „wieczysty i apostolski dekret zatwierdzjący Zebranie i jego
Konstytucje”. Tym aktem, Albetini zostawał „zwolniony od jakiejkolwiek
zależności od pozostałych dwóch członków”, Pittori i Cuccioli, czego
konsekwencją była większa wolnośc, co do wydawania zarządzeń. Natomiast
zależność od kapituły w aspektach, jakie przewidywały konstytucje,
pozostawała ważna.
Na czym, jednak, polegały konstytucje? Imię
całkowite Zebrania było „Przenajdroższej Krwi Jezusa Chrystusa, Różańca
Najświętszej Maryi Panny i Świętych Dusz Czyśćcowych”. Konstytucje były
proste i zwięzłe. Mówiły o historii początków Zebrania, jego relacji do
kapituły kościoła San Nicola in Carcere, o celach tak duchowych jak i
socjalnych i moralnych, o zadaniu jego różnych reprezentantów i
odpowiedzialnych. Były one krótkie, ale także dość szczegółowe.
Koncentrowały się na wizji uniwersalności Krwi Chrystusa, i to nie tylko
w zakresie duchowym, ale też mówiącym o zbawieniu własnym i innych.
Opiera się także na potrzebie ustanowienia sprawiedliwego porządku
społecznego. Wskazywały na metodę właściwą swoim czasom: nabożeństwo do
Krwi Chrystusa, modlitwa, życie charytatywne i działalność socjalna dla
dobra członków, jak i przede wszystkim bliźnich, szczególnie tych z
marginesu, którzy nie byli faworyzowani poprzez struktury parafialne.
Można
sobie wyobrazić moc tych idei, głoszonych wśród ludności pochodzącej z
roli – wieśniaków, czy żyjącej w ruderach i „norach' między wzgórzem
Palatyńskim a Awentyńskim.
Albertini nazywał to Zebranie „sodalicją”
przez niego utworzoną. Zebraniem można było zdefiniować oryginalne imię
nadane Kościołowi Jezusa Chrystusa i zgromadzonemu wokół Apostołów:
zwołanie, zgromadzenie. To, co zrobił Jezus, zwołując swoich, teraz
dokonywała Krew z przelanego boku, zastygła na kawałku płótna. Relikwia w
kościele San Nicola in Carcere była prawdziwie rozpalająca!
Kilka
miesięcy później Alertini pomyślał o specjalnych modlitwach dla
Zebrania, aby ożywiać nabożeństwo do Krwi Odkupienia. Pozostawił
wszelkie prace i udał się na rekolekcje do domu Signori della Missione
na Montecitorio, „aby rozważyć na osobności wobec Ojca Światłości, co
spodobałoby się Jego Boskiemu Majestatowi w rozwoju tegoż Zebrania”.
Ułożył wtedy, biorąc za wzór różaniec, koronkę siedmiu przelań Krwi.
Te
medytacje i modlitwy płyną z głębi i pełni serca. Nie ma w nich żadnej
gadaniny oratoryjnej, lecz wiele uczuciowych wzniesień, co odpowiadało
osobowości Albertiniego. Pomimo całej swojej prostoty, teksty chcą
ożywić w wiernych te dramatyczne godziny męki Jezusa. Wyraźnym jest
pragnienie wywołanie emocji w tym, który nimi się modli, aby wyszedł z
nich impuls ku zmianie życie. Ułożył on także modlitwę do
Przenajdroższej Krwi, która miała zakończyć koronkę, wzniecając mocne
poruszenie uczuć.
W następnych dniach przedstawił Albertini
Kongregacji do Spraw Rytu mały podręcznik, a otrzymawszy zatwierdzenie,
kazał wydrukować go w tysiącach kopii, które szybko się wyczerpały.
Teraz już Zebranie San Nicola in Carcere stało się Zebraniem
Przenajdroższej Krwi i wykrystalizował się jego główny cel, mianowicie
szerzenie nabożeństwa do Przenajdroższej Krwi. Było to ważnym zwrotem w
historii. W religijności rzymskiej zdobywała sobie miejsce nowa
pobożność, która nie była nabożeństwem jakimkolwiek.
ciąg dalszy w odpowiedzi... na dole
Chciałbym teraz powiedzieć trochę o historii fundacji arcybractwa
zainicjowanego przez Albertiniego w kontekście historii tego samego
okresu. Są to czasy świetności i zwycięstw Napoleona w Europie. Po tym,
jak ogłosił się Cesarzem (Imperatorem) i podzielił Francję, chce stać
się władcą całej Europy i uczynić z niej wspólnotę narodów, pod jego
panowaniem. W początkach XIX wieku papież Pius VII chciał pójść mu na
rękę. Kościół miał w jakiś sposób dług u Napoleona, ponieważ przywrócił
on katolicyzm we Francji, po antychrześcijańskiej rzezi Rewolucji
Francuskiej. Ten jednak chciał tylko wykorzystać katolicyzm dla
budowania swojego Imperium. Papież był dla niego tylko „pierwszym
ministrem religii” zależnym od niego tak, jaki i inne ministerstwa.
Pozycja
Napoleona stanowcza w roku 1807, to znaczy w chwili, kiedy rodziła się
do życia sodalicja w kościele San Nicola in Carcere. Zapowiedział on
papieżowi, że powinien wstąpić w koalicję z nim przeciwko światu i w ten
sposób zachowałby swoje Państwo Kościelne i władzę, ajeżeli nie, to
utraciłby wszystko. Pius VII odrzucił tę propozycję. W dniu 21 stycznia
1808 roku Napoleon wydał zatem rozkaz generałowi Miollis napaści na
Państwo Kościelne i okupacji Rzymu. Francuskie trupy weszły do Wiecznego
Miasta 2 lutego. W ciągu całego tego roku, Papież ucierpiał wiele
napaści, gróźb i moralnego gwałtu. W czerwcu 1809 roku pozbawienie praw i
wolności Papieża doszło swojego szczytu i dnia 10 czerwca strącono herb
papieski z Zamku Anioła (Castel Sant’Angelo) i wzniesiono w jego
miejsce flagę francuską. Rzym stał się częścią Francji. Pius VII
podpisał bullę exkomuniki przeciwko Napoleonowi i tym wszystkim, którzy
współpracowali z nim w tym wydarzeniu. Jako reakcję na to ograniczono
jeszcze bardziej wolność Papieża.
W nocy z 5. na 6. lipca Pius
VII postawiony został przed wyborem wybrania władzy napoleońskiej, albo
deportacja. Papież odrzucił zdecydowanie to pierwsze, czego konsekwencją
było wygnanie.
Były to wydarzenia, które spowodowały reakcje w całym
świecie katolickim. W Rzymie i w całym Państwie Kościelnym weszły w
życie zarządzenia cesarskie: rekwirowanie dóbr i przysięga wierności
nowemu reżimowi przez tych wszystkich, którzy utrzymywali się z Państwa
Kościelnego.
Jako kapłan znany w Rzymie, dziekan i szanowany
kierownik duchowy, Albertini wezwany został do złożenia przysięgi, a w
połowie czerwca 1810 roku do podpisania deklaracji wierności Cesarzowi.
Nie wiemy, jaka była jego odpowiedź, być może ta, jaką dał sam Papież
Pius VII: nie mogę, nie musze i nie chcę. Odpowiedź, której użyje kilka
dni później duchowy syn Albertiniego Kasper del Bufalo.
Łatwo sobie
wyobrazić jak bolesną była dla Albertiniego myśl o opuszczeniu Rzymu w
momencie tak delikatnym, kiedy to jego fundacja, to znaczy arcybractwo,
dawała pierwsze kroki. W dniu 1 lipca 1810 roku, w dniu, w którym
obchodziło się w kościele San Nicola in Carcere święto Przenajdroższej
Krwi i kilka dni po odrzuceniu złożenia przysięgi, zaprasza on Kaspra,
aby powiedział kazanie, dokonał mowy i odmówił koronkę podczas
uroczystej Mszy św. Z komunią generalną. Młody Kasper uczynił to „z
wielką mocą i namaszczeniem”.
Także i on, odpowiadając na
przymus złożenia przysięgi odpowiedział: nie mogę, nie muszę i nie chcę.
Obydwaj, Albertini i Kasper, oczekiwali za to kary i wiedzieli, że
będzie nią wygnanie. Nikt z nich nie chciał opuszczać Rzymu, ale myśl o
możliwości wspólnego podzielenia losu była pociechą. Albertini wiedział,
że będzie mógł zdobyć Kaspra dla swojego projektu, a Kasper, że będzie
mógł liczyć na ojcowską i pewna obecnośc Albertiniego.
Podczas
wygnania obaj pozostają blisko siebie przez większą jego część, około
czterech lat. Albertini miał okazję opowiadać Kasprowi w sposób głęboki i
gruntowny o stowarzyszeniu, które założył w Rzymie, o swoim marzeniu
posiadania grupy misjonarzy, rozgłaszających nabożeństwo do Odkupieńczej
Krwi Chrystusa wszystkim ludziom, o „proroctwie” pewnej zakonnicy,
siostry Agnese del Verbo Incarnato, o tym, że znalazłby młodego,
energicznego kapłana, który pomógłby mu w zrealizowaniu tego marzenia i
projektu.
W styczniu 1814 roku kończy się wygnanie i Kasper wraca
do Rzymu. Odpowiada na zaproszenie do wstąpienia w szeregi Pracowników
Ewangelicznych, stowarzyszenia założonego przez kapłana Gaetano Bonanni z
księży diecezjalnych, gotowych do posługi słowa i współudziału w
różnych dziełach charytatywnych. W kwietniu 1814 roku Kasper głosi
rekolekcje pracownikom Kurii Rzymskiej. Między nimi znajduje się Mons.
Cristaldi, który znał się na ludziach. On sam nie był kapłanem, ale
znając historię Kaspra, wiedząc o jego wygnaniu, energii i zapale
apostolskim, miał dla niego wielki podziw. Rodzi się między nimi głęboka
przyjaźń. Wiedział, że Kasper jest tym właściwym człowiekiem, który
potrafiłby nadać grupie Pracowników Ewangelicznych spójność i zapał,
jakiego Gaetano Bonanni nie był w stanie im przekazać.
Albertini
w międzyczasie, powróciwszy z wygnania, poświęcił się całkowicie
swojemu Zebraniu. Nawiązuje jednak od razu kontakt z Kasprem. Ten
przedstawia go Mons. Cristaldi, który mówi mu o swoim dziele, zgadzając
się obaj w dwóch punktach podstawowych: organizacji kapłanów misjonarzy,
poświęconych kompletnie głoszeniu Słowa Bożego, przede wszystkim
wewnątrz Państwa Kościelnego i powierzenie tego zadania Kasprowi del
Bufalo, który dołożyłby zapału i gorliwości w szerzeniu nabożeństwa do
Przenajdroższej Krwi. Te dwie rzeczy, zapał misjonarski i nabożeństwo do
Krwi Chrystusa nie były w sprzeczności, przeciwnie, nadawało spójności
grupie misjonarzy i czyniło kaznodziejstwo bardziej skutecznym.
Bonanni,
po pewnych oporach, dołączył do projektu i 15 sierpnia 1815 w opactwie
San Felice w Giano dell’Umbria, Kasper, Bonanni i kilku innych
przyjaciół kapłanów zakładają Zgromadzenie Misjonarzy Krwi Chrystusa.
Tego
samego dnia Albertini znajdował się w Rzymie i spędził go na modlitwie
przed obrazem Matki Bożej, prosząc o sukces tej nowej fundacji, którą
nosił głęboko w sercu z trzech powodów: wypełniało się „proroctwo”
zakonnicy siostry Agnese del Verbo Incarnato, przeznaczał grupę kapłanów
głoszeniu chwały Przenajdroższej Krwi, a to wszystko działo się bez
stawiania siebie w centrum uwagi.
Obydwaj, Albertini i Kasper
myśleli, że byłoby dobrze zmienić Zebranie w Arcybractwo i ubogacić je w
odpusty. Papież Pius VII, chcąc, aby Krew Chrystusa była czczona w
szczególny sposób na całym świecie, zgodził się na prośbę przyznania
odpustów (22 września 1815), jaki i na podniesienie Zebrania do rangi
Arcybractwa (26 września 1815), przyznając mu prawo włączania innych
bractw i pobożnych stowarzyszeń już istniejących czy tez przyszłych w
swoje szeregi.
ciąg dalszy w odpowiedzi... na dole
Jaki jest cel tej nowej instytucji (organizacji) – nabożeństwo do
Odkupieńczej Krwi Chrystusa, czy też głoszenie misji i ożywianie
duszpasterstwa? Dla Albertiniego możliwym było połączenie tych dwóch
rzeczy. Marzył on o Kościele nawróconym do Ewangelii Krwi. Myślał o
dziele nieskończonym, które towarzyszyłoby Kościołowi w przyszłych
stuleciach, gdyż nie chodziło przecież o byle jakie nabożeństwo, ale o
to najważniejsze, które jest duszą Kościoła! Krew Chrystusa jest ceną
zapłaconą za każdego człowieka, mężczyznę i kobietę, niewolnika i
wolnego, wszelkie plemię, rasę, język i naród. Teraz trzeba było
uczynić, aby ta Cena nie zapłacona została nadaremnie. Misjonarze Krwi
Chrystusa mieliby głosić to przesłanie i rozszerzać modlitwy
Arcybractwa, tworzyć nową kulturę w miastach i wioskach. Była to
prawdziwa rewolucja, która nie chce krwi, lecz ja rozdaje! Rozwój miejsc
tego nabożeństwa służyłby do rozgłaszania reformatorskiego orędzia,
zaangażowania społecznego, współudziału świeckich, generalnego
poruszenia.
Święty Kasper rozwinął ten projekt Albertiniego i w roku
1817 wraz ze swoimi misjonarzami został wybrany „Pierwszym Promotorem i
Misjonarzem Arcybractwa”. Od św. Kaspra zaczynają się zatem misje
Arcybractwa.
Dopóki żył, św. Kasper utrzymywał więź z
Arcybractwem i mówił w swoich listach, iż chciałby utrzymać
nienaruszonym to, co zostało ustanowione przez Albertiniego. To samo
uczynili jego misjonarze, którzy pracowali dla jego rozszerzania do roku
1869, kiedy to zostało zabrane im kierownictwo nad Arcybractwem. W roku
1869 Arcybractwo liczyło 169 bractw stowarzyszonych we Włoszech i w
innych państwach europejskich.
Dzieło Albertiniego miało swoje
niewiarygodne znaczenie w wieku XIX, przede wszystkim dlatego, że inne
też Instytuty osób konsekrowanych przyjmowało tę duchowość Krwi
Chrystusa jako swoją.
W roku 1936, rozwiązana została kapituła
kościoła San Nicola in Carcere, a Arcybractwo przeniosło się do kościoła
San Giuseppe Capo le Case. W 1946 roku próbowano ze strony członków
Arcybractwa oddać kierownictwo w ręce Zgromadzenia Misjonarzy Krwi
Chrystusa, ta propozycja nie została jednak przyjęta.
Jak widać,
więź między nowym Zgromadzeniem założonym przez św. Kaspra i
Arcybractwem była bardzo ścisła. Faktycznie, do roku 1833 Misjonarze
nazywani byli „Księżmi Misjonarzami Arcybractwa Przenajdroższej Krwi”, a
sam św. Kasper podpisywał się jako „Dyrektor Generalny świętych misji
czcigodnego Arcybractwa Przenajdroższej Krwi naszego Pana Jezusa
Chrystusa”. Arcybractwo, ze swej strony, nazywało Misjonarzy „naszymi
Misjonarzami”. Wszyscy członkowie Zgromadzenia założonego przez św.
Kaspra, także i mieszkający w domach studiów Zgromadzenia (stowarzyszeni
bracia czy kapłani) stawali się automatycznie członkami Arcybractwa
Przenajdroższej Krwi, zachowując oczywiście zawsze dokładną różnicę
prawną i faktyczną między tymi dwiema organizacjami. Po roku 1833 tytuł
„Misjonarzy Arcybractwa” nie był już więcej używany, a po zatwierdzeniu
Reguły Zgromadzenia Misjonarzy Krwi Chrystusa w roku 1841, rozróżnienie
pomiędzy kapłanami Arcybractwa a Misjonarzami Krwi Chrystusa stały się
jeszcze wyraźniejsze. Ci jednak (Misjonarze Krwi Chrystusa) potrzebowali
zawsze zgody ze strony Arcybractwa na tworzenie nowych stowarzyszeń czy
przyłączenie do nic nowych członków.
Postępowanie to było
przyczyną wielu nieporozumień i trudności dla Misjonarzy, tak że w
aktach jednego z zebrań Rady Generalnej Zgromadzenia, odbytego dnia 8
lipca 1851 roku, czytamy: „A zatem, zostało ustalone, że dla naszego
spokoju i dla wypełniania w sposób bardziej wolny (niezależny) zadania
rozszerzania naszego nabożeństwa do Przenajdroższej Krwi, postara się w
Stolicy Apostolskiej o oddzielenie od Arcybractwa”. Jednym z podpisanych
pod ta decyzja był D. Giovanni Merlini, Moderator Generalny
Zgromadzenia Misjonarzy Krwi Chrystusa.
Rezultatem było to, że pismem
z datą 29 lipca 1851, papież Pius IX przyznał Zgromadzeniu prawo
ustanawiania sodalicji i stowarzyszeń z tytułem Przenajdroższej Krwi w
kościele pierwszorzędnym Zgromadzenia, niezależnym od Arcybractwa,
przyznając te same tytuły, te same prawa, przywileje, odpusty i pożytki
duchowe przyznane już wcześniej, czy też które przyznane zostaną w
przyszłości Arcybractwu.
W ten sposób rodziła się Wspólnota Krwi
Chrystusa (Pia Unione del Preziosissimo Sangue), którego główna
siedziba był kościól San Salvatore in Campo, znajdującym sie przy Kurii
Generalnej Zgromadzenia Misjonarzy Krwi Chrystusa. Od 15 lipca 1858 roku
siedzibą Wspólnoty Krwi Chrystusa staje się kościół Santa Maria in
Trivio, przy ołtarzu Gesù Nazareno, przy nowym Domu Generalnym
Zgromadzenia, podarowanym Misjonarzom przez papieża Piusa IX.
Ks. Francesco Bartoloni