piątek, 7 lutego 2020

Dni skupienia w Częstochowie - Dom św. Kaspra ul. Mąkoszy 1

Słowo Życia:  CHODŹCIE ZA MNĄ
  Rekolekcje weekendowe/skupienie odbyło się w dniach od 7-9 lutego 2020 w Częstochowie -

 w zastępstwie Moderatora Podregionu ks. Daniela Mokwy CPPS poprowadzili: ks. Damian Siwicki CPPS, który w piątek w homilii przedstawił dwie, jak bardzo przeciwstawne  postacie -  króla Dawida gdzie właśnie skończyły się o nim czytania liturgiczne i króla Heroda, o którym obecnie było czytanie, jak również ks. Damian CPPS w niedziele na Eucharystii przyjął do Wspólnoty Krwi Chrystusa Agnieszkę. Na dniach skupienia gościliśmy ks. Jana - opiekuna WKC w Brzegu, dziękujemy za gotowość i obecność.

Temat konferencji: POKORA/ „SERCEM POKORNYM I SKRUSZONYM TY, BOŻE, NIE GARDZISZ” Ks. Henryk Czubat CPPS. wygłosił konferencję o pokorze, a Animator Podregionu Józef Siwicki nawiązał do tematu formacyjnego przygotowanego przez ks. Daniela CPPS:  „SERCEM POKORNYM I SKRUSZONYM TY, BOŻE, NIE GARDZISZ” i zakończył swoim świadectwem, w którym mówił o swojej wierności do Wspólnoty, a tym samym do Przenajdroższej Krwi Jezusa do Miłości Jezusa poprzez Wspólnotę Krwi Chrystusa i że zawsze wybiera wyjazd na skupienie formacyjne w Częstochowie, bo jest ono pomocne dla niego i każdego.


Spotkanie w grupach na rozważaniu Słowa Bożego

Modlitwa wieczorna i całonocna adoracja Najświętszego Sakramentu
Ważnym też aspektem było rozważanie słowa Bożego i całonocna Adoracja Najświętszego Sakramentu,  osobistego spotkania z Jezusem. 

Msza św. niedzielna i wstąpienie do WKC


Posiłki
Rozjazd do domów, wspólna kawka i pożegnania
Grupa zielonogórska

Umocnieni, pokrzepieni i szczęśliwi całością weekendowych rekolekcji czekamy na kolejne 27–29.03.2020 w Domu św. Kaspra

  link do zdjęć udostępniła Kasia »KLIKNIJ TU «
link do zdjęć udostępniła BB  »KLIKNIJ TU «
zobacz też na »odkupieni.pl«

Czy ktoś krocząc po moich śladach dojdzie do Boga?
Dziękuję Bogu, że jest Wspólnota Krwi Chrystusa, że są Misjonarze Krwi Chrystusa. Ja jeszcze nie jestem przyjęta do grona członków, bo Wspólnotę poznałam niedawno. Na razie poznaję Wspólnotę i korzystam ze wspólnych spotkań formacyjnych w Częstochowie i co tygodniowych spotkań w grupie w salce parafialnej.
Po dość wczesnym naszym przyjeździe do Częstochowy skierowałam się razem z naszą zielonogórską grupą na Jasną Górę, aby prosić Matkę Bożą o dobry czas skupienia w Domu Misyjnym, co było moim celem. Każdy dzień pobytu w Częstochowie był dla mnie odkryciem słowa, które zbliża mnie do Boga. Na Mszy św. w Kaplicy Jasnogórskiej było piękne kazanie z którego najbardziej zapamiętałam słowa: „ Wiesz ile lat miał Jezus, jak został ukrzyżowany? 33 lata, a ile  ty masz lat?” I nagle uświadomiłam sobie, że mam 50 lat, a Jezus miał 33 lata (był taki młody, wszystko jeszcze przed Nim). Młody zdrowy człowiek został zabity dla naszego/mojego zbawienia, umarł na krzyżu – to cały czas żyje we mnie.
W drugim dniu mieliśmy konferencję na temat pokory. Nigdy nie brałam kartki by zapisywać ważne dla mnie słowa, ale tym razem wzięłam i dzięki temu mogę się z Wami podzielić i mogę do nich wracać by dodawały mi siły.
ks. Henryk CPPS, który głosił konferencję zaznaczył: Szkoła Pokory, to postawa prawdy, służby i posłuszeństwa. 
Jak żyjemy? Czy podążamy z nurtem tego świata? Czy z tym prądem, nurtem dopłyniemy do Boga?
Korzystając z tego świata, czy mamy pokorę, aby zostawić ślad za sobą. Ślad obecności Boga. Czy ktoś krocząc po moich śladach dojdzie do Boga?

Marzena
A ja wracałam odmieniona
Podczas Świąt Bożego Narodzenia przeżywałam radosne chwile prawdziwego spotkania z Nowonarodzonym Jezusem. Doznawałam wzruszenia na Jego obecność w moim życiu, której dawniej tak często nie dostrzegałam. Był to piękny czas, ale nagle po Nowym Roku ogarnął  mnie niezrozumiały dla mnie niepokój i smutek, niechęć do praktyk religijnych, chłód w sercu. Czułam się jakby moja dusza umarła. Postanowiłam nie jechać na dni skupienia w lutym tłumacząc się zmęczeniem i obowiązkami wobec wnuków rozpoczynających ferie.
Wtedy wkroczył w moje życie Jezus. Dziś to wiem, że zdecydował się interweniować.
W autobusie spotkałam przypadkową znajomą. Znałyśmy się tylko z widzenia, a ona niespodziewanie zapytała mnie - Co słychać? Po kilku grzecznościowych zdaniach nagle wyrwało mi się pytanie: Czy nie chciałaby jechać do Częstochowy na weekendowe rekolekcje? Ku mojemu zaskoczeniu odpowiedział jej mąż, że chętnie się wybierze. Stało się dla mnie oczywiste, że ja również będę musiała jechać. Powoli zaczęłam się przygotowywać do wyjazdu, ale nie było we mnie entuzjazmu. 
Po  przyjeździe do Domu Misyjnego poszłam do Kaplicy z nadzieją, że dowiem się czego Pan Jezus ode mnie oczekuje. Powoli wciągnęłam się w program rekolekcji. Usłyszałam piękne i mocne świadectwa członków WKC o tym jakie cuda Jezus  czyni w ich życiu jeśli powierzają się Jemu i zanurzają w Jego Przenajdroższej Krwi. Osoba, którą zabrałam ze sobą do Częstochowy była zachwycona, Jasną Górą, Wspólnotą i rekolekcjami, a ja wracałam odmieniona.
Błogosławiona Krew Jezusowa!
Ela

Czułam ogromną wdzięczność dla Jezusa
Wyjazd na dni skupienia w lutym nie zanosił się rewelacyjnie. Każdy miał ważne powody, aby nie jechać. Na dodatek była to druga sobota, gdzie mamy ustaloną na rok z góry Mszę św. i salkę. Pomyślałam sobie, że nic  z wyjazdu, po prostu nie ma takiej możliwości, miałam też na myśli swoją rodzinę (syna z żoną), czułam, że nie będę nalegać.
Podzieliłam się tym wszystkim z Jezusem, tak od serca, w mojej z Nim relacji i spokojnie bez entuzjazmu zostawiłam tą sprawę Jemu – mówiąc: trudno Panie Jezu, pojadę sama, bo Ty na mnie tam będziesz czkał.
Nagle zaczęło się układać z wyjazdem, jednym w miarę się poukładało, inni było gotowi pokonać trudy. Pojechało nas 10 osób w tym moje dzieci. Dla mnie było zaskoczeniem i zdziwieniem, że zamiast satysfakcji, czułam ogromną wdzięczność dla Jezusa. Dla mnie było jasne, że tylko On mógł to zorganizować, nie ja, ani nikt z grupy.                                                                                          BB

 Jednak zaufałam Jezusowi
Gdy dowiedziałam się o terminie skupienia w Częstochowie zaczęłam rozważać, czy dam radę oderwać się od codziennych obowiązków. Podjęłam modlitwę w tej intencji - Litanię do Krwi Chrystusa. Z każdym dniem czułam, że wyjazd ten jest ponad moje siły. Jednak zaufałam Jezusowi i po raz kolejny doświadczyłam Jego wielkiej miłości w spotkaniu ze Wspólnotą w Domu Misyjnym i z naszą kochaną Matką na Jasnej Górze.

Elżbieta

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz