poniedziałek, 21 stycznia 2013

Wiara żywa


Wiara jest osią życia chrześcijanina, przyprowadza do Boga, daje początek nowemu myśleniu. Wiara nie zniewala, nie lekceważy rozumu. Wiara daje życie wieczne. 
           Jednak droga do wiary dojrzałej wiedzie czasami przez różne doświadczenia, a nawet przeszkody.
Wiara jest naszym bogactwem, jest nam dana w darze, niczym glina garncarza, z której ulepić możemy nasze życie. Jest ona niczym drogocenna perła (jak to słyszymy w ewangelicznych przypowieściach), lecz wymaga z naszej strony nieustannego oczyszczenia, aby mogła błyszczeć jeszcze piękniej, by również inni dostrzegli jej piękno. Praca ta nie jest łatwa. Wymaga trudu i poświęcenia, a także cierpliwości i odporności. Ten jednak, kto się jej podda, zyskuje wiele. Zdobywa szczęście, radość życia, sens tego wszystkiego, co dokonuje się w nim i wokół niego.
           Ten, kto żyje z wiary i karmi się jej mocą, nawet w chwilach trudnych, w obliczu cierpienia i niepowodzenia, w chwili załamań i choroby, umie odnaleźć sens i ufność w spoglądaniu w przyszłość. Żyje nadzieją, której niewyczerpanym źródłem jest wszechmocny Bóg, który jest światłem na drodze naszego życia. Jest to nadzieja, która pochodzi od Boga, która dodaje skrzydeł, aby pokonać trudności i spojrzeć na wszystko z perspektywy Boga, który jest dawcą sensu naszym życiowym doświadczeniom.
           Wiara jest czymś w rodzaju przeglądania się w Bogu, w Jego mocy i pięknie, w Jego miłości i dobroci, w Jego cierpliwości, jest odwagą spoglądania w przyszłość i tworzenia tej nowej już teraz. Kiedy przeglądamy się w Bogu, kiedy zaczynamy dostrzegać Jego obecność w nas i wokół nas, stajemy się autentyczni i wolni. Ustają wtedy względy ludzkie. Stają się one mniej istotne, mniej ważne, drugorzędne, a droga życia staje się odpowiedzią na zaproszenie Boga. W wierze usłyszeliśmy bowiem Jego słowa i pragniemy pójść za nimi. Wiemy, że On mówi do nas i zaprasza nas do przyjaźni z sobą.
           Chodzi tutaj o wiarę żywą, wiarę zaangażowaną, wrażliwą na to, co dzieje się w świecie i w mas samych. 
"Ktokolwiek mi mówi, że jego wiara jest skończona i skończona jest jego niewiara, ten, jak podejrzewam, nie mówi o wierze, lecz o złudzeniu wiary" - zwykł mawiać ks. Józef Tischner.
 Wiara jest naszym bogactwem,
jest nam dana w darze,
niczym glina garncarza,
z której ulepić możemy nasze życie 
           Czy też, jak pisze Anselm Grün (niemiecki benedyktyn) w swojej książce „Autosugestia, jak myśleć pozytywnie: „Wiara dla dawnych mnichów była nie tyle przyjęciem za prawdziwe dogmatów i twierdzeń wiary, ile w pierwszym rzędzie polegała na tym, by "czynić tak, jakby.. " Doświadczenie wiary staje się udziałem tego, kto skacze, zanim doświadczył, kto postępuje tak, jakby to była prawda, zanim będzie wiedział na pewno… Rozumienie wiary jako "postępowanie tak, jakby" odpowiada rozumieniu Pisma Świętego, na przykład Listu do Hebrajczyków, który definiuje wiarę jako porękę dóbr, których się spodziewamy (Hbr 11,1). Nie mamy ich, nie czujemy, ale trwamy przy nich, działamy stosownie do tego w nadziei, że są one rzeczywistością”. 
           Wiara musi być pełna dynamizmu, pełna przemieniającej życie nasze energii, tak, aby Boża łaska, która działa w cudowny sposób w sercu każdego z nas, przemieniała je, doskonaliła, umacniała, dawała radość, wlewała w życie nadzieję. 
ks. Wojciech Czernatowicz, CPPS

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz